poniedziałek, 5 czerwca 2017

Kiedy nie masz szans na wygraną, zmień zasady gry.


            „Szóstka wron” zakończyła się dosyć mocnym akcentem: spektakularnym wystawieniem do wiatru Kaza i jego ekipy. „Królestwo kanciarzy” ma zatem niewesoły, z punktu widzenia naszych bohaterów, punkt wyjścia: rozpaczliwą walkę o przetrwanie w świecie pogrążającym się szybko w chaosie.
            Misternie budowany plan, nie zliczymy który to już z rzędu, ma tym razem doprowadzić do  odbicia Inej z rąk porywacza, stojącego również na klęską Wron.  Grupa wyrzutków, połączona w poprzednim tomie wspólnym celem i powoli stająca się dla siebie namiastką rodziny, staje przed wyzwaniem, mogącym mocno nadwyrężyć powstałe niedawno więzi.
Pokiereszowani przez los bohaterowie, łatwo poddają się zwątpieniu i mają coraz mniej siły, by walczyć z coraz potężniejszym przeciwnikiem, a także piętrzącymi się wprost lawinowo przeciwnościami. Szybko oczywiście okaże się, że odbicie Zjawy, to dopiero początek „atrakcji”, jakie szykowane są dla naszej bandy.
„Królestwo kanciarzy” oferuje czytelnikowi wszystko to, co sprawdziło się doskonale w pierwszej części: wartką i sensownie poprowadzoną akcję, ciekawych bohaterów, interesująco wykreowany świat, a także ten specyficzny urok powieści łotrzykowskich, sprawiający, że trzymamy kciuki za najbardziej nawet nieprawdopodobne plany grupki rzezimieszków.
Któż nie lubi czytać o szczwanych przestępcach, obdarzonych wielkim urokiem osobistym i nie mniej wielką charyzmą, stających w szranki z równie sprytnym geniuszem zła, dysponującym ogromnymi środkami, by zniszczyć naszych bohaterów?
Kaz Brekker i jego ekipa działają wedle zasady: „Kiedy nie masz szans na wygraną, zmień zasady gry.”, co staje się gwarancją wielopoziomowych intryg i nagłych zwrotów akcji, niekiedy bardzo zaskakujących.
            Autorka wyciągnęła najwyraźniej lekcję z uwag do poprzedniej części i tym razem obyło się bez wielokrotnego podkreślania młodego wieku protagonistów, przycięto także wątek romantyczny jednej z par, na rzecz poszerzenia interakcji między dwoma pozostałymi. Przygody jakie stają się udziałem Wron nadal są z tych mało prawdopodobnych, ale dałam się porwać opowieści i dawałam wiarę nawet najbardziej nieprawdopodobnym wyczynom Brekkera i jego ekipy.  Przy tym jednak Bardugo nie oszczędza swoich bohaterów, każąc im co chwilę stawiać czoła przeciwnościom losu. Nie wszyscy wyjdą z tych potyczek cało…
            Słodko-gorzkie zakończenie idealnie pasuje do niejednoznacznego świata, w którym rządzi przemoc i pieniądze, za błędy płaci się najwyższą cenę, lecz w którym jednocześnie jest miejsce na prawdziwą przyjaźń i poświęcenie dla członka ekipy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz