poniedziałek, 7 września 2015

Witamy w Moskwie po raz szósty.



Przelane nie na darmo, spalone nie na próżno. Nadszedł pierwszy czas, dwóch stanie w ciele i otworzą drzwi... Trzy ofiary za czwartym razem; pięć dni zostanie dla Innych, sześć dni zostanie dla ludzi. Dla tych, którzy staną na drodze, nie zostanie nic. Szósty Patrol jest martwy. Piąta Siła zniknęła. Czwarta nie zdążyła. Trzecia Siła nie wierzy, druga Siła się boi, pierwsza jest zmęczona.
S. Łukjanienko „Szósty Patrol”

            Cykl o dwóch Patrolach, stojących na straży porządku świata, podbił me serce już dobrych kilka lat temu: smakowitym połączeniem fantastyki i sarkastycznego humoru, w dodatku okraszonym  lekką nutką melancholii. „Szósty Patrol” musiał zatem pojawić się moim regale.
            Tym razem, po Moskwie zaczyna grasować nierejestrowany wampir, zatem oczywiste jest rozpoczęcie śledztwa w tej sprawie, tak jak oczywiste jest, że wszystko w końcu rozbije się o Antona i jego rodzinę. Dziwne wiadomości zostawiane przez wampira stają się początkiem serii wydarzeń prowadzących, a jakże: do końca świata. Po raz kolejni Jaśni i Ciemni, wbrew swej naturze, będą musieli zjednoczyć siły w walce o przetrwanie. Zagrożenie tym razem dotyczy nie tylko świata Innych, ale całej Ziemi.
            Prawo serii jest czasami nieubłagane: kolejny tom może być wtórny, nie oferować czytelnikowi nic nowego, nie rozwijać postaci itd.  Na szczęście tym razem udało się tego w dużej mierze uniknąć, rzecz jasna „Szósty Patrol” nie jest w stanie zaskoczyć zbyt wieloma rozwiązaniami, a rzeczywistość przedstawiona jest nam już bardzo dobrze znana.  Sposób prowadzenia narracji również się nie zmienił: akcja pędzi na łeb i szyję, by za chwilę nasz bohater poddał się głębokim rozważaniom na temat otaczającego go świata, ale czytelnikom przyzwyczajonym do prozy Łukjanienki na pewno to nie będzie przeszkadzać.
 Jednak finał przynosi niespodziewane rozwiązania, a duża część powieści poświęcana jest wampirom, dzięki czemu dostajemy smakowite fragmenty dotyczące genezy tego gatunku, jego wierzeń, legend, zwyczajów i słabości. Autor pokazał także wiarygodną przemianę kluczowej postaci: Anton nie jest już idealistą, jak w pierwszym tomie, lecz Magiem zdecydowany czasami wybrać mniejsze zło, czy też poświęcić kogoś w imię większej sprawy.
            Nacisk  znów położony jest bardziej na sensacyjny wymiar całej historii, niestety pisarz całkowicie porzucił opisywanie misternych spisków tworzonych przez przywódców obu Patroli, wielowymiarowych intryg, które tak wciągały  w pierwszych trzech tomach serii. Pościgi po całym świecie, widowiskowe starcia, niespodziewane ataki- to teraz składowe części akcji. Troszeczkę żałuję tej zmiany, ale wynagradza mi to po części kreowanie scen w rodzaju walki o przywództwo wampirów. O, tam to się dzieje!
            „Szósty Patrol” jest cudownym zatoczeniem koła: nie tylko punkt wyjścia opowiadanej historii, ale cała konstrukcja książki są powrotem do początku cyklu. Czy to znak, że seria została skończona? Nie wiem, ale mam nadzieję, że Gorodecki wróci, by znów ratować świat.

Siły Światła mają obowiązek zapoznać się z tym tekstem.
Nocny Patrol
Siły Ciemności mają obowiązek zapoznać się z tym tekstem.

Dzienny Patrol"

2 komentarze:

  1. Już szósty?! Zatrzymałam się na drugim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz nadrobić zaległości :)

      Usuń