<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222</id><updated>2012-02-09T10:06:12.269-08:00</updated><category term='jazz'/><category term='schizofreniczne sytuacje'/><category term='maturzyści'/><category term='czytadło'/><category term='Houellebecq'/><category term='horror'/><category term='wyprzedaż'/><category term='alicja w krainie czarów'/><category term='książę mgły'/><category term='cia'/><category term='herbata'/><category term='szekspir'/><category term='literatura noir'/><category term='fotografia'/><category term='praca'/><category term='opowiadania'/><category term='ksiegarz'/><category term='kabaret'/><category term='święta'/><category term='caroll'/><category term='czarny kryminał'/><category term='podrywcze'/><category term='ciećwierz'/><category term='Cień wiatru'/><category term='castle'/><category term='ksiegarnia'/><category term='wystawa'/><category term='Robert Capa'/><category term='Szymborska'/><category term='księgarz'/><category term='prachett &quot;prawda&quot; recenzja'/><category term='King'/><category term='dla lejdis'/><category term='astrid lindgren'/><category term='Chandler'/><category term='urban-fantasy'/><category term='klienci'/><category term='Briggs'/><category term='księgarze'/><category term='Małecki &quot;Błędy&quot;'/><category term='teorie spiskowe'/><category term='Dziewoński'/><category term='wampiry'/><category term='&quot;Na domiar złego&quot;'/><category term='ex libris'/><category term='Fannie Flagg'/><category term='księgarnia'/><category term='stosik'/><category term='Zafon'/><category term='carrie'/><category term='Lovecratf'/><category term='fantastyka'/><category term='historia'/><category term='Fadiman'/><category term='dzieci'/><category term='biografia'/><category term='opowiadanie'/><category term='Loe'/><category term='praca w księgarni'/><category term='dzieciństwo'/><category term='billie holiday'/><category term='krytycy'/><category term='cytaty'/><category term='książki'/><category term='hill'/><category term='amerykańska proza'/><category term='podręczniki'/><title type='text'>Bardzo krótkie wprowadzenie.</title><subtitle type='html'>"Ludzie mówią,że życie to jest to.Ja tam wolę sobie poczytać". Czytam i piszę: o książkach,a także  smutnym losie polskiego księgarza:)</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>111</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3820487091984600803</id><published>2012-02-06T09:06:00.000-08:00</published><updated>2012-02-06T09:06:34.711-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szymborska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klienci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='księgarnia'/><title type='text'>Ręce opadają...</title><content type='html'>Wczoraj zostałam trzy razy zapytana o poezję: "...tej, no tej Wisłockiej", I niestety w żadnym z tych przypadków nie było mowy o cytowaniu pewnej pani....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3820487091984600803?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3820487091984600803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/02/rece-opadaja.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3820487091984600803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3820487091984600803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/02/rece-opadaja.html' title='Ręce opadają...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1749411687431762767</id><published>2012-02-01T13:26:00.001-08:00</published><updated>2012-02-01T13:26:56.141-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytaty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krytycy'/><title type='text'>O krytykach, nie tylko literackich.</title><content type='html'>"Ach ten talent...dar rodzenia dany od Boga, wieczny cud na wiecznie żywej ziemi...I kręcą się bezpłodne mądrale wokół świętych rodzących, główkują,oceniają i ważą noworodka, przewijają go i kołyszą do snu. Gorzkie doprawdy zajęcie-opiekować się cudzym dzieckiem..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dina Rubina&lt;br /&gt;"Na Górnej Masłowce"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1749411687431762767?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1749411687431762767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/02/o-krytykach-nie-tylko-literackich.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1749411687431762767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1749411687431762767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/02/o-krytykach-nie-tylko-literackich.html' title='O krytykach, nie tylko literackich.'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1894255294156395294</id><published>2012-01-31T12:39:00.000-08:00</published><updated>2012-01-31T12:44:51.362-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podrywcze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca w księgarni'/><title type='text'>Księgarniany Casanova</title><content type='html'>Księgarniany Casanova może mieć zarówno 50, jak i 20 lat, być pryszczatym nastolatkiem, bądź dobrze ubranym, przystojnym mężczyzną. Jednak jego znakiem firmowym jest przekonanie o byciu najprzystojniejszym i najdowcipniejszym facetem w promieniu kilku kilometrów. Niestety, te kilometry najczęściej znajdują się w pobliżu jakiejś biednej dziewczyny, która miała tego pecha, że znalazła się w pobliżu emitującego samczy urok pana. W przypadku spotkania z takowym nie ma mowy, by na pytanie: „Czy pomóc coś znaleźć?”, padła normalna odpowiedź. &lt;br /&gt;O nieeeeee… „Czarujący” pan nie przepuści okazji, by nonszalancko rzucić: „Tak, proszę mi znaleźć jakąś kartkę, bym zapisał pani numer telefonu” , z kolei pytanie o reklamówkę zostanie skwitowane: "Droga pani, wystarczy mi pani przepiękny uśmiech”. *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miła rozmowa na temat jakiejś książki zostaje odbierana, jako ewidentny przejaw zainteresowania ze strony dziewczęcia, ostatnio po moim wywodzie na temat kryminałów pani Link usłyszałam od takowego pana: „Zazwyczaj nie wierzę pięknym kobietom, ale tym razem dam się przekonać…” (tutaj brakowało podkręcenia wąsa i wymownego ruszania brwiami).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zliczę ile razy ja i moje koleżanki uciekałyśmy na zaplecze, gdy przychodził jakiś wyjątkowo namolny pan, który nasza pracę zinterpretował w kategoriach flirtu. Każda ze znajomych pracujących w księgarni kobiet (niezależnie od wieku, urody i stanu cywilnego) ma w zanadrzu jakąś straszno-śmieszną historię o księgarnianym Casanovie. Chociaż nikt nie pobije opowieści o facecie czekającym 12 godzin w samochodzie na parkingu…. Koleżanka do tej pory ma dreszcze, jak o tym opowiada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobną sprawą są  niezręczne podarunki, kwiaty znoszone przez niechcianych absztyfikantów, „hitem” na mojej liście jest wielgachne, szklane serce na różowej tasiemce, koleżanka z kolei dostała wielki plakat Elvisa. Propozycje pójścia na kawę , czy też inny rodzaj napojów są również na porządku dziennym. &lt;br /&gt;I nie bardzo wiemy o co chodzi, rozmowy z dziewczynami pracującymi choćby w sklepach z odzieżą, pokazują, że w ich przypadku takie sytuacje są naprawdę bardzo rzadkie, w naszym przypadku nagminne. Może trudno uwodzić kobietę kupując u niej skarpetki? A jak człowiek kupuje sobie biografię Miłosza, to mu poziom testosteronu skacze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi Casanovo, lepiej, żebyś wiedział, że w momencie, gdy ty smęcisz  o moich pięknych oczach- ja myślę sobie „A idź w piguły oblechu"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1894255294156395294?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1894255294156395294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/ksiegarniany-casanova.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1894255294156395294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1894255294156395294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/ksiegarniany-casanova.html' title='Księgarniany Casanova'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3083215118255586755</id><published>2012-01-28T10:25:00.000-08:00</published><updated>2012-01-28T10:25:14.521-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fannie Flagg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='amerykańska proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Przesłodzona historia pewnego miasteczka.</title><content type='html'>Są książki, które darzę ogromnym uczuciem, bez względu na ich wartość literacką, Przeczytane raz w dzieciństwie, niosą ze sobą tak ogromny ładunek pozytywnych emocji, że przesłania mi on ewentualne braki w warsztacie autora, czy też wprowadzane przez niego  schematyczne rozwiązania fabularne. Przykładem są „Smażone zielone pomidory”- jedna z ukochanych książek mojego dzieciństwa. Ciepło, optymizm i humor wylewające się z każdej strony powieści Fannie Flagg zauroczyły mnie na długo. Lektura kolejnych powieści przyniosła jednak smutną konstatację: amerykańska pisarka po sukcesie „Smażonych zielonych pomidorów” eksploatuje bez końca ten sam zestaw chwytów literackich, czasami z opłakanymi wręcz skutkami. Nazwisko Flagg stało się gwarantem lektury ciepłej i przyjemnej, niekoniecznie absorbującej większą ilość szarych komórek. &lt;br /&gt; Tak jest w przypadku książki „Święta z kardynałem”, opowieści o zbawiennym wpływie przeprowadzki do małego miasteczka, gdzie ludzie zaglądają sobie do okien i wiedzą o sobie wszystko. Główny bohater, samotnik i maruda Oswald T. Campbell, dowiaduje się, że jego choroba płuc daje mu niewiele czasu, by nieco odwlec nieuniknione lekarze radzą przeprowadzkę w miejsce z łagodniejszym klimatem, niż Chicago. Oswald wybiera Lost River, niewielką mieścinę w Alabamie. Jak zwykle w powieściach Fannie Flagg- im mniejsze miasto, tym większe oryginały go zamieszkują. Cambell nie przypuszcza nawet, że trafi w miejsce, gdzie w jedynym sklepie spożywczym mieszka oswojony kardynał znający sztuczki, okoliczne damy mają swoje tajne bractwo, a pokrzywdzona przez los sierotka w mig znajduje ciepły i kochający dom. Mieszkańcy miasteczka  szybko zweryfikują podejście do życia naszego bohatera, przywracając mu oczywiście wiarę w ludzi i świat.&lt;br /&gt;Dawka lukru wylewającego się z każdej strony byłaby nieznośna, gdyby nie poczucie humoru autorki, które pozwala jej kreować absurdalne sytuacje i mocno charakterystycznych bohaterów. Największa nawet dawka humoru nie ratuje jednak powieści przed byciem lukrowaną błahostką, pełną nieprawdopodobnych rozwiązań fabularnych i papierowych postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HKe47LGV-no/TyQ9VM0rvRI/AAAAAAAAAPY/QBP9gE7WfVQ/s1600/untitled.bmp" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="174" width="112" src="http://2.bp.blogspot.com/-HKe47LGV-no/TyQ9VM0rvRI/AAAAAAAAAPY/QBP9gE7WfVQ/s400/untitled.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Alabama, jako raj na ziemi: miejsce zamieszkane przez prostych, dobrych ludzi, których jedynym celem jest umilanie życia innym, taką wizję od lat sprzedaje w swoich książkach autorka. Niestety, „Święta z kardynałem” są jak folder reklamowy wczasów w luksusowym hotelu: przerysowane i nachalnie oferujące swoje wdzięki, lektura w obu przypadkach  może i jest przyjemna, ale nijak się ma do rzeczywistości…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja napisana dla portalu "dlaLejdis.pl"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3083215118255586755?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3083215118255586755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/przesodzona-historia-pewnego-miasteczka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3083215118255586755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3083215118255586755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/przesodzona-historia-pewnego-miasteczka.html' title='Przesłodzona historia pewnego miasteczka.'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-HKe47LGV-no/TyQ9VM0rvRI/AAAAAAAAAPY/QBP9gE7WfVQ/s72-c/untitled.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-858637615650900636</id><published>2012-01-27T01:45:00.000-08:00</published><updated>2012-01-27T05:44:32.263-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maturzyści'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='księgarnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Księgarza zatrudnię- część druga...</title><content type='html'>Jestem po pierwszym etpie rekrutacji, zjawiło sie mnóstwo osób, więc same rozmowy trwały trzy dni, stwierdzilismy, że damy sobie czas, by znaleźć nie tylko pasjonatów książek, ale także kogos, z kim "zaskoczymy" od razu na poziomie czysto towarzyskim. Trzeba przecież wytrzymać z tym kims dobre parę godzin:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi etap własnie się rozpoczął- wybrane dziewczyny (tak się akurat złożyło, że płeć piękna jest bezkonkurencyjna) powoli zaznajamiają się z tajnikami pracy księgarza, a ja powoli wychodzę z szoku, jakim było kilka spotkań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie poziom był wysoki, przychodzili konkretni ludzie, z konkretną wiedzą i szerokimi zainteresowaniami, nie tylko lietarackimi, ale rzecz jasna, nie obyło się bez paru kwiatków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śliczne dziewczę z rozbrajającym uśmiechem powiedziało mi "Nie czytam, nie bedę ściemniać, ostatnio to jakies lektury, chyba..."Długowłosy młodzieniec przez cała rozmowę uparcie wracał do faktu, że cały tok jego studiów odbywa się w języku angielskim i powinnam byc pod wrażeniem tego faktu; na pytanie co czyta, odpowiedział, że podręczniki akademickie po angielsku. Gdy usiłowałam drążyć temat zainteresowan literackich okazało się, że ulubionym autorem przyszłego pana inżyniera jest Masterton, czytany oczywiście w oryginale. Niedoszły pracownik mojej księgarni swój wybór uzasadniał bogactwem języka i oryginalnym kreacjami postaci...U Mastertona....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szerokie grono młodych ludzi zaraz po maturze, prezentowało sobą wybitną postawę: bedącą uroczą mieszanką braku jakichkolwiek kompetencji, zainteresowań i postawy wybitnie roszczeniowej. Fakt, że  nie czytają, nie mają takiej potrzeby, nie spowodował żadnych zahamowań  w stawianiu żądań co do wysokości płacy itp. Radosna młodzież radosnie kalecząca język polski ("zachwycił mię" powiada jedna niewiasta) kręciła nosem na wysokośc proponowanej stawki i szczególnie zainteresowana była jedynie mozliwościami awansu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GvR0bu9Oh1o/TyKpytMXrJI/AAAAAAAAAPM/cl2PE0xpj_4/s1600/394176_210681515689163_111859942237988_443167_918890992_n.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="280" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-GvR0bu9Oh1o/TyKpytMXrJI/AAAAAAAAAPM/cl2PE0xpj_4/s400/394176_210681515689163_111859942237988_443167_918890992_n.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując: nie jest źle, ludzie czytają, szkoda tylko, że najmłodsze  pokolenie legitymujące się maturą sprawia wrażenie niedouczonych ciołków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-858637615650900636?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/858637615650900636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/ksiegarza-zatrudnie-czesc-druga.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/858637615650900636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/858637615650900636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/ksiegarza-zatrudnie-czesc-druga.html' title='Księgarza zatrudnię- część druga...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-GvR0bu9Oh1o/TyKpytMXrJI/AAAAAAAAAPM/cl2PE0xpj_4/s72-c/394176_210681515689163_111859942237988_443167_918890992_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-432016506903037448</id><published>2012-01-22T03:37:00.000-08:00</published><updated>2012-01-22T03:37:41.846-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyprzedaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stosik'/><title type='text'>Wyprzedażowy stosik</title><content type='html'>Miałam sie ograniczać, nie kupować nowych książek, skoro tyle nieprzeczytanych leży dookoła, ale nowa dostawa do mojej księgarni rozwaliła w jednej chwili te postanowienia- jak nie kupić nowej książki w cenie dwóch złotych?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stosik, który widzicie jest i tak mocno okrojoną wersją, tego co początkowo chciałam zakupić, ale rozsądek zwyciężył (mimo wszystko).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-bVFGakcwSpo/Txv02nLtaRI/AAAAAAAAAO0/3vaSMGVUThw/s1600/Zdj%25C4%2599cie1922.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-bVFGakcwSpo/Txv02nLtaRI/AAAAAAAAAO0/3vaSMGVUThw/s400/Zdj%25C4%2599cie1922.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sparafrazuję klasyka i napiszę, że to stosik na miarę moich możliwości i tym stosikiem zadaję kłam obiegowemu stwierdzeniu, że książki są drogie:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-432016506903037448?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/432016506903037448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/wyprzedazowy-stosik.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/432016506903037448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/432016506903037448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/wyprzedazowy-stosik.html' title='Wyprzedażowy stosik'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-bVFGakcwSpo/Txv02nLtaRI/AAAAAAAAAO0/3vaSMGVUThw/s72-c/Zdj%25C4%2599cie1922.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3733843739100369191</id><published>2012-01-15T08:29:00.000-08:00</published><updated>2012-01-15T08:31:20.438-08:00</updated><title type='text'>Księgarza zatrudnię.</title><content type='html'>Szukamy nowego pracownika, wymagania niezbyt wygórowane-naprawdę wystarczy znajomość literatury, całej reszty dotyczącej pracy księgarza można się łatwo i szybko nauczyć. Ogłoszenie wywieszone i zaczęło się...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilkanaście razy zostałam zapytana, czy "ta znajomość literatury jest konieczna, bo wie pani, ja to nieszczególnie lubię czytać". Nasuwa sie pytanie- to po co wchodzisz dziwny człowieku do księgarni i składasz swoje Cv??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cudowna była też małolata, która przez całą rozmowę z moim zastępcą wysyłała smsy, nie odrywając oczu od komórki, ledwo różowe dziewczę zniknęło za zakrętem, a kolega z kamienną twarzą zwinął jej Cv w kulkę i wyrzucił do śmieci, twierdząc, że nie ma najmniejszego zamioaru nawet myśleć o zatrudnieniu kogoś z tak elementarnymi brakami w kulturze osobistej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie kciuki za resztę procesu rekrutacyjnego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3733843739100369191?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3733843739100369191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/ksiegarza-zatrudnie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3733843739100369191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3733843739100369191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/ksiegarza-zatrudnie.html' title='Księgarza zatrudnię.'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-592033834895030718</id><published>2012-01-02T10:23:00.000-08:00</published><updated>2012-01-02T10:23:37.850-08:00</updated><title type='text'>Tam, tadaaaaam nowy King:)</title><content type='html'>Najnowsza powieść S. Kinga pokazuje, że szufladkowanie go jedynie, jako autora horrorów jest dlań bardzo krzywdzące. Amerykański pisarz pokazał już kilkakrotnie, że doskonale odnajduje się w różnych gatunkach literackich, tym razem tworząc monumentalną powieść oscylującą między fantastyką, a thrillerem politycznym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Punkt wyjścia całej historii jest banalny i często wykorzystywany w literaturze: główny bohater cofa się w czasie. Na szczęście autor oszczędza mu przygód pewnego Jankesa i nie rzuca w średniowieczne realia, Jake Epping (narrator i zarazem protagonista) dostaje szansę powstrzymania zabójcy Kennedy’ego, a co za tym idzie: zmiany całej historii amerykańskiej i światowej. Czytelnicy obeznani nieco z literaturą fantastyczną zapytają: a co z „efektem motyla”? Jak wydarzenia, które prowokuje Epping naprawdę wpłyną na losy świata? Cóż, walka z przeznaczeniem, to trudny kawałek chleba i nasz bohater przekona się o tym na własnej skórze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-O611kxRTQDg/TwH2A_H-wmI/AAAAAAAAAOc/CoyB_PWu6JI/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="131" width="199" src="http://1.bp.blogspot.com/-O611kxRTQDg/TwH2A_H-wmI/AAAAAAAAAOc/CoyB_PWu6JI/s400/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;King po raz kolejny wykorzystuje motyw everymana, zwyczajnego Amerykanina z którym może utożsamić się przeciętny czytelnik i stawia go w obliczu niezwykłych wydarzeń. Tak samo jak bohaterowie „Pod kopułą”, czy też „Mgły”, Jake staje twarzą w twarz z czymś, co przekracza ludzkie pojmowanie świata. Na ponad  800 stronach autor pokazuje, jak zwykły nauczyciel angielskiego ulega pokusie zbawiania całej ludzkości,  przyjmując na siebie rolę anioła stróża ingeruje w losy bliskich mu osób oraz wszelkie konsekwencje wynikające z tego postępowanie.  &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6A0V1W5qjxc/TwH2IU5PQxI/AAAAAAAAAOo/QMb6TLHKvNA/s1600/imagesCAVWOP2C.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="277" width="182" src="http://4.bp.blogspot.com/-6A0V1W5qjxc/TwH2IU5PQxI/AAAAAAAAAOo/QMb6TLHKvNA/s400/imagesCAVWOP2C.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykański pisarz nie byłby też  sobą, gdyby nie skoncentrował się na odmalowaniu realiów, wraz z głównym bohaterem cofamy się w lata wielkich samochodów, czystszego powietrza, rock and rolla, a także wszechobecnego rasizmu i zbliżających się wielkimi krokami przemian społecznych. Drobiazgowe opisy rzeczywistości są  specjalnością Kinga, dzięki czemu nasza obecność w przeszłości  staje się bardzo namacalna. Pisarz rozkłada także na czynniki pierwsze mit słodkich i niewinnych lat 60, pokazując bite kury domowe skazane na smutną egzystencję u boku swoich mężów, jedynych prawdziwych władców patriarchalnego światka amerykańskiej prowincji. Na każdym kroku Epping natyka się na przejawy rasizmu i homofobii, tak skrzętnie zwalczanej we współczesnej Ameryce. Potoczne stwierdzenie głosi, że śmierć prezydenta była końcem niewinności Ameryki, King dowodzi, że Ameryka nigdy taką nie była. Podróż w przeszłość w towarzystwie Kinga może i jest doświadczeniem bolesnym, ale na pewno warto się  w nią udać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja dla portalu dlaLejdis.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-592033834895030718?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/592033834895030718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/tam-tadaaaaam-nowy-king.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/592033834895030718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/592033834895030718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2012/01/tam-tadaaaaam-nowy-king.html' title='Tam, tadaaaaam nowy King:)'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-O611kxRTQDg/TwH2A_H-wmI/AAAAAAAAAOc/CoyB_PWu6JI/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-4833039998080872320</id><published>2011-12-21T00:24:00.000-08:00</published><updated>2011-12-21T00:24:12.233-08:00</updated><title type='text'>Z cyklu próśb niecodziennych.</title><content type='html'>- Proszę mi polecić książkę, powiedzmy, że dla kobiety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Czy ma pani te książki z szeleszczącymi stronami?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Naciśnij mnie... znaczy się, czy ta książka jest?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Proszę mi polecić coś dla mamy, coś ambitnego, hm...o nowa Szwaja! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Pani mi to zapakuje na prezent? ale taki męski papier poproszę (tutaj moja wizja papieru do pakowania prężącego muskuły i prezentującego macho zarost spowodowała u mnie gwałtowny atak czkawki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-a Wałęsowa jest? (tak, trzymamy ją na zapleczu w szafie...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I moje ukochane, standardowe: -Proszę mi polecić coś dla dziecka, które nie lubi czytać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-4833039998080872320?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/4833039998080872320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/12/z-cyklu-prosb-niecodziennych.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4833039998080872320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4833039998080872320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/12/z-cyklu-prosb-niecodziennych.html' title='Z cyklu próśb niecodziennych.'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-6294313044503100667</id><published>2011-12-13T00:22:00.000-08:00</published><updated>2011-12-13T00:22:48.710-08:00</updated><title type='text'>Magia świąt ....</title><content type='html'>...nie na każdego działa. Dowodem historia znajomego księgarza, zapytanego przez sympatycznego staruszka o cenę Biblii. Rzeczony staruszek,w odpowiedzi na cenę rzucił uprzejme: "zdechnij i złam nogę", po czym raźno wymaszerował z księgarnii. Riposty ciętej nie było, bo wszyscy z otwartymi ustami patrzyli na dziadygę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z góry uprzedzam- cena nie była powalająca;)....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak tu nie czuć atmosfery świąt?:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-6294313044503100667?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/6294313044503100667/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/12/magia-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6294313044503100667'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6294313044503100667'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/12/magia-swiat.html' title='Magia świąt ....'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1899605465793915320</id><published>2011-12-06T01:04:00.000-08:00</published><updated>2011-12-06T01:04:40.536-08:00</updated><title type='text'>Blondynka stulecia</title><content type='html'>Blondynka, której twarz zna prawie każdy mieszkaniec ziemi: twarz zdziwionego dziecka, będąca majstersztykiem sztuki fotograficznej i efektem długiej pracy makijażystów. „Metamorfozy…” są albumem poświęconym najsłynniejszej blondynce wszechczasów, nie starającym się analizować jej fenomenu, lecz przedstawić ewolucję od pulchnej Normy Jean do symbolu seksu.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-oK4dABT1Y8c/Tt3abbqva0I/AAAAAAAAAN4/jRN2xepZB1E/s1600/untitled.bmp" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="159" width="122" src="http://4.bp.blogspot.com/-oK4dABT1Y8c/Tt3abbqva0I/AAAAAAAAAN4/jRN2xepZB1E/s400/untitled.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu trzeba zastrzec, że książka raczej  nie zachwyci prawdziwych fanów M.M.,  jej autorzy skoncentrowali się przede wszystkim na fotografiach aktorki, opatrując je co prawda komentarzem w postaci jakiegoś cytatu, ale wartość literacka całości jest raczej znikoma. Nie podnosi jej także pompatyczny wstęp, rażący fatalnym stylem i cukierkowatą melodramatycznością: M.M. przedstawiona jest w nim  „(…) niczym bogini obdarzona pięknem tak delikatnym, że może się ulotnić w każdej chwili”, zaś jej śmierć opisana jest następującymi słowami: „(…) jak Ikar opuściła świat w momencie, kiedy wnosiła się ku słońcu”.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-6ijI8hUv00s/Tt3aiPuV7xI/AAAAAAAAAOE/96uSVxmLmKs/s1600/mm.bmp" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="168" width="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-6ijI8hUv00s/Tt3aiPuV7xI/AAAAAAAAAOE/96uSVxmLmKs/s400/mm.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście główna wartość książki nie zasadza się na słowie pisanym, lecz na zebranych, licznych wizerunkach aktorki.  Możemy bardzo dokładnie przyjrzeć się ewoluującemu jak wizerunkowi M.M, starannie wypracowanemu, lecz sprawiającemu bardzo naturalne wrażenie. W pamięci wielu widzów jest archetypiczne niemalże zdjęcie blondynki w białej sukni, która roześmiana stoi nad kratką metra, „Metamorfozy..” pokazują jednak wiele twarzy Normy Jean. Chronologiczny układ pozwala śledzić nie tylko zmianę wypracowanego image’u, ale także pokazuje, jak starannie i precyzyjnie był on adaptowany do każdej epoki. „W latach czterdziestych Monroe była typową powojenną modelką z pism dla mężczyzn, w latach pięćdziesiątych zamieniła się w bombową blondynkę ery atomowej, by w sześćdziesiątych  stać się wyrafinowaną boginią o platynowych włosach.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zakhLHFV5xA/Tt3aoZoZeoI/AAAAAAAAAOQ/kPao89hAPNQ/s1600/mm2.bmp" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="156" width="125" src="http://2.bp.blogspot.com/-zakhLHFV5xA/Tt3aoZoZeoI/AAAAAAAAAOQ/kPao89hAPNQ/s400/mm2.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepiękne zdjęcia dokumentują pięć etapów z życia aktorki: początki kariery modelki, gdy była ciut pulchną, ale śliczną dziewczyną z sąsiedztwa. Moment, gdy od 1947 rozpoczęła karierę filmową i po raz pierwszy zafarbowała swoje włosy na blond. Chwilę wybuchu największej popularności, czyli  datę 1952 i następujące kolejno trzy  lata, gdy zachwycała widzów w „Jak poślubić milionera”, czy też „Mężczyźni wolą blondynki”. Ten okres to Monroe, jaką ludzie najczęściej kojarzą: seksowna, energiczna i wiecznie roześmiana. To z tego okresu pochodzą zdjęcia, które weszły na stałe do kultury popularnej: przytoczone już przeze mnie ujęcie ze „Słomianego wdowca”, aktorka odciskająca swoją dłoń w cemencie, czy też śpiewająca dla żołnierzy w Korei. Lata 1955-1961, to ciągle obcisłe suknie, lecz subtelniejszy makijaż i taki kinowy hit, jak „Pół żartem, pół serio”. Okres poprzedzający śmierć aktorki, to zdjęcia ukazujące subtelniejszą, dużo szczuplejszą Marilyn.&lt;br /&gt;Piękne, różnorodne zdjęcia pozwalają na obcowanie z fenomenem nie tylko kina, ale kultury popularnej; z aktorką, która obok Audrey Hepburn stanowi ikonę kobiecości, ikonę stylu. Dlatego też pomimo drobnych wad, jakimi niewątpliwie są literackie wtręty, często ocierające się o grafomanię, „Metamorfozy…” stanowią prawdziwą gratkę dla miłośników samej aktorki, kina i pięknych zdjęć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1899605465793915320?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1899605465793915320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/12/blondynka-stulecia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1899605465793915320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1899605465793915320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/12/blondynka-stulecia.html' title='Blondynka stulecia'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-oK4dABT1Y8c/Tt3abbqva0I/AAAAAAAAAN4/jRN2xepZB1E/s72-c/untitled.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-2464921499452641630</id><published>2011-11-29T01:17:00.000-08:00</published><updated>2011-11-29T01:17:34.514-08:00</updated><title type='text'>Życie</title><content type='html'>" (...) Życie, wbrew temu, co wielu sądzi, nie toczy się cały czas. Kilka godzin w tygodniu, na tyle można było liczyć, w sumie czternaście dni w roku; pozostały czas- to szare, wlokące się bez końca pieprzone skaranie boskie-było czymś zupełnie innym"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Drugie życie pana Roosa"&lt;br /&gt;H.Nesser&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-2464921499452641630?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/2464921499452641630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/11/zycie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2464921499452641630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2464921499452641630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/11/zycie.html' title='Życie'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-2185448340153261040</id><published>2011-11-23T00:09:00.000-08:00</published><updated>2011-11-23T00:13:23.199-08:00</updated><title type='text'>Gustaw i ja</title><content type='html'>Heh...Są ksiązki, które powstały właściwie nie wiadomo po co...i do takich niestety należy "Gustaw i ja".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po biografii związku dwojga aktorów, ludzi którzy przeszli do historii kina i teatru, spodziewałam się dużo więcej. Zwłaszcza, że w pamięci mam setki anegdotek, którymi sypał Holoubek przy każdej okazji, jego cudowne poczucie humoru i niesamowitą inteligencję i wrażliwość.&lt;br /&gt;Lektura zajęła mi niewiele czasu, ale i tak zamiast tego powinnam obejrzeć  jakis odcinek "Pana Michała" i nie psuć sobie obrazu Magdy Zawadzkiej.&lt;br /&gt;Nudna, uładzona, nudna, pełna gładkich słówek, niewiele wnosząca do obrazu aktorskiego małżenstwa, nudna i jeszcze raz nudna książka. Ciągle przypominały mi się wywiady z "Twojego Stylu"- mnóstwo banałów, gładkich słowek i tak naprawdę niewiele z nich wynika, nawet jesli rozmówca jest ciekawą personą, to i tak wszystko wygląda jak od jednej sztancy. Z książką pani Zawadzkiej jest tak samo, a najgorszy jest styl; oto jak wygląda relacja z wyjazdu na olimpiadę do Monachium:&lt;br /&gt;"Niestety, radość i entuzjazm przerywa brutalny atak terrorystyczny-giną niewinni sportowcy. Zło zwycięża, zniszczono piękną ideę olimpijską. Pełni smutku i lęku wracamy do Warszawy". Kilkadziesiat stron dalej po ataku na Amerykę pamiętnego września, "pełni smutku i lęku" państwo Holoubkowie wracają do Polski...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak jest przez trzysta stron...dodatkowo objętość sztucznie napędzana przez fragmenty recenzji ale tylko jednego spektaklu, mnóstwo zdjęć i rozdziały, których idea pozostaje dla mnie zupełnie niezrozumiała: jak wynurzenia autorki o modzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Totalnie nieporozumienie, ale na pocieszenie dodam, że pięknie wydane;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-2185448340153261040?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/2185448340153261040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/11/gustaw-i-ja.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2185448340153261040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2185448340153261040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/11/gustaw-i-ja.html' title='Gustaw i ja'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-4451391454390231664</id><published>2011-11-17T02:19:00.000-08:00</published><updated>2011-11-17T02:19:09.763-08:00</updated><title type='text'>Lubię ten listopad...</title><content type='html'>...bo sprzedaję na kopy mądrych książek, tonami "Cmentarz w Pradze", kilogramami "Marzenie Celta", nowego Konwickiego, kilkadziesiąt egzemplarzy "Cholonka" już poszło w świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowy "pan od banałów" leży i się kurzy, czasami jakaś egzaltowana nastolatka zapiszczy na jego widok i kupi egzemplarz,  płacąc kartą z wizerunkiem szczeniaków, ale ogólnie rzecz biorąc nie jest źle. Daleko mi jeszcze do modelowej księgarni, jaką wyobrażałam sobie w dzieciństwie- panie ubrane na czarno sączą herbatę z filiżanek o omawiają perypetie księcia Myszkina, ale jest dobrze. Nareszcie nikt nie próbuje mnie przekonywać, że "Alchemik", to arcydzieło literackie na miarę "Imienia róży";)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Humoru nie psuje nawet odgórna dyrektywa wieszania ozdób świątecznych, co tam, od dwóch tygodni gapię się na choinki w sklepie naprzeciwko...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-4451391454390231664?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/4451391454390231664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/11/lubie-ten-listopad.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4451391454390231664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4451391454390231664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/11/lubie-ten-listopad.html' title='Lubię ten listopad...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-7332661219713585117</id><published>2011-11-08T01:07:00.000-08:00</published><updated>2011-11-08T01:07:50.598-08:00</updated><title type='text'>O macierzyństwie na sześć głosów.</title><content type='html'>Autobiograficzna powieść Safak pokazuje, że można pisać o trudnych sprawach w sposób zrozumiały, ciekawy; bez przesadnego sentymentalizmu i popadania w patos. Aż trudno w to uwierzyć, ale historia zmagania się z własną cielesnością, buntowania się przeciw schematom i w końcu: opowieść o depresji poporodowej; mogą być lekturą nie tylko zmuszającą do myślenia, ale także sprawiająca po prostu przyjemność. &lt;br /&gt;Najbardziej osobista książka tureckiej pisarki jest opisem: dojrzewania do macierzyństwa, strachu przed wtłoczeniem w schemat kobiety-matki; stawiającej swoje dziecko na pierwszym miejscu, zapominającej o własnych potrzebach i aspiracjach. Safak nie waha się pisać o macierzyństwie, jako o trudnej pracy, czymś niewdzięcznym i niełatwym, nie waha się także głośno zastanawiać, czy urodzenie dziecka jest warte możliwości zaprzepaszczenia kariery literackiej. „Czarne mleko” jest zapisem długich zmagań z samą sobą, rozpisanym na sześć głosów. Sześć miniaturowych kobiet odzwierciedla bowiem różne aspekty osobowości autorki- jej wewnętrzny harem składa się z skrajnie różnych postaci, choćby takich,  Panna Ambicja Czechowska, czy też Panna Intelektualistka Cyniczna. W ten żartobliwy sposób Safak pokazuje swoje wewnętrzne rozdarcie, między pragnieniem posiadania dziecka, a próbą zachowania własnej autonomii. Miniaturowe kobietki walczą o władzę, co rusz próbując przekonać pisarkę do swojej wizji świata: tej z dziećmi i mężem, lub tej z majaczącą na horyzoncie Literacką Nagrodą Nobla. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1STIKMdneLY/TrjxWepr45I/AAAAAAAAANs/yWrwpmnXhy0/s1600/untitled.bmp" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="166" width="117" src="http://3.bp.blogspot.com/-1STIKMdneLY/TrjxWepr45I/AAAAAAAAANs/yWrwpmnXhy0/s400/untitled.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkanie mężczyzny życia, ślub z nim i ciąża stają się wydarzeniami, które wstrząsają dotychczasowy życiem autorki, dając asumpt do rozmyślań nad rolą kobiety we współczesnym świecie, macierzyństwem. Również trwająca rok depresja poporodowa  zostaje przepracowana i staje się materiałem literackim, który może pomóc innym kobietom. &lt;br /&gt;Przejmujący tekst oprócz bycia autobiograficzną historią, jest także erudycyjną lekcją literatury-turecka pisarka przygląda się życiu kobiet parających się twórczością literacką i w ich postępowaniu szuka wskazówek. Pisze o tych, które wybrały „rodzenie” książek, zamiast dzieci i o tych, które godziły wychowywanie swoich pociech z tworzeniem narracji. Dostajemy zatem do rąk  krótkie eseje poświęcone Virginii Woolf, Sylvi Plath, czy też  Doris Lessing. Niezwykła książka, godna polecenia, która : „(…) została napisana nie tylko dla matek, które przeżyły albo przeżyją podobną depresję, ale dla wszystkich – dla mężczyzn i kobiet, dla osób samotnych i małżeństw, dla rodziców i dzieci, dla pisarzy i czytelników – którzy czasami nie radzą sobie w życiu z mnogością ról do odegrania i obowiązków do spełnienia”&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-7332661219713585117?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/7332661219713585117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/11/o-macierzynstwie-na-szesc-gosow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7332661219713585117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7332661219713585117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/11/o-macierzynstwie-na-szesc-gosow.html' title='O macierzyństwie na sześć głosów.'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-1STIKMdneLY/TrjxWepr45I/AAAAAAAAANs/yWrwpmnXhy0/s72-c/untitled.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-7671058880710029043</id><published>2011-10-28T08:16:00.000-07:00</published><updated>2011-10-28T08:17:05.752-07:00</updated><title type='text'>Na szybko</title><content type='html'>Szybki rzut oka w to miejsce i smutna konstatacja: skromna zawartość wpisów z października sugeruje, że w mijającym miesiącu było u mnie krucho z lekturami. Tymczasem jest wręcz przeciwnie: było tych książek dużo, niestety czasu na ich skomentowanie znacznie mniej. Zatem szybkim galopem podsumuje moje czytelnicze dokonania, by zniwelować przykre wrażenie zakurzonego bloga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książki Ch. Link- w ramach szukania dla klientów czegoś, co mogłabym porównać z dokonaniami pani Lackberg ( jest taki typ ludzi, którzy zaczynają wizytę w księgarni od prośby- „proszę mi coś znaleźć w stylu…”), sięgnęłam po kryminały niemieckiej pisarki i w ciągu tygodnia pochłonęłam wszystkie. Najbardziej urzekł mnie „Dom sióstr”, a rozczarowała „Wina aniołów”. Wciągająca intryga, szeroko zarysowane realia (odradzam czytelnikom, którzy nie lubią w kryminałach przebijać się przez długie opisy czyichś domów, ubrań itp.) Niektóre rozwiązania fabularne często się powtarzają-jak choćby morderca w postaci osoby uważanej za powszechną sierotkę, nie każdemu może się spodobać watek miłosny dominujący często intrygę, ale ja cieszę się, że pani Link napisała swoich książek aż 17.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rqMIA0VO1OA/TqrG0PFhIiI/AAAAAAAAANU/s2h7Mrcan1E/s1600/dom%2Bsi%25C3%25B3str.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="167" width="116" src="http://2.bp.blogspot.com/-rqMIA0VO1OA/TqrG0PFhIiI/AAAAAAAAANU/s2h7Mrcan1E/s400/dom%2Bsi%25C3%25B3str.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seria o wścibskiej reporterce autorstwa Marklund. „Studio Sex” czytałam jeszcze w wakacje, ale jakoś mnie nie wciągnęło. Jednak postanowiłam dać autorce drugą szansę i nie żałuję. Na blogu „Miasto książek” znalazłam zdanie pod którym podpisuje się obiema rekami: cała seria oparta jest na postaci, która można polubić, albo znienawidzić od razu. Annika jest bohaterką trudną do zaakceptowania- pozornie zimną, zawładniętą przez pracę. Silną kobietą, która nie dała się posadzić w domu przy dwójce dzieci, lecz nawet za cenę małżeństwa chce robić swoje. Opisy pracy gazety są równie wciągające, jak zagadki rozwiązywane przez dziennikarkę, choć rozwiązania niektórych są troszkę wydumane, z racji  „Testament nobla”- jest według mnie najsłabszy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Siedlisko”- uwielbiałam ten serial z Anną Dymną, wychwalający wiejskie uroki na długo przed prozą pani Kalicińskiej. Książka nie zachwyciła nie w takim samym stopniu, głównie przez postać Krzysztofa, który w serialu był uroczym panem, granym przez Leonarda Pietraszka, a na kartach powieści bywa seksistowskim facetem, drobnymi krokami zmierzającym w kierunku kryzysu wieku średniego. Ale całość jest lekka, bynajmniej nie głupia- bez sentymentów odmalowany wizerunek mazurskiej wsi, gdzie bywa biednie, gdzie chłopi lubią sobie popić do nieprzytomności, a baby hodują kołtuna na głowie. Nie ma tutaj nic z sielskich wizerunków miejsca, gdzie wystarczy zapał i kilka desek, a znamy takie, oj znamy… &lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nHc9TYqOmGo/TqrGkwZIGxI/AAAAAAAAANI/2oYd2aAcDkk/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="107" width="76" src="http://4.bp.blogspot.com/-nHc9TYqOmGo/TqrGkwZIGxI/AAAAAAAAANI/2oYd2aAcDkk/s400/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-uX0acpY_9wk/TqrHI8kMbXI/AAAAAAAAANg/-lRV61brkoA/s1600/indeks.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="116" width="172" src="http://4.bp.blogspot.com/-uX0acpY_9wk/TqrHI8kMbXI/AAAAAAAAANg/-lRV61brkoA/s400/indeks.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;„Czarne mleko”- urzekła mnie ta autobiograficzna powieść, próba odpowiedzenia sobie na pytanie: czy literatura może być czymś najważniejszym w życiu kobiety? plus niezwykła erudycja autorki opowiadającej nam o kobietach parających się literaturą na przestrzeni dziejów i ich zmaganiach się z kobiecością, macierzyństwem, feminizmem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-7671058880710029043?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/7671058880710029043/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/10/na-szybko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7671058880710029043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7671058880710029043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/10/na-szybko.html' title='Na szybko'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-rqMIA0VO1OA/TqrG0PFhIiI/AAAAAAAAANU/s2h7Mrcan1E/s72-c/dom%2Bsi%25C3%25B3str.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3755380882366654385</id><published>2011-10-10T08:13:00.000-07:00</published><updated>2011-10-10T08:13:20.639-07:00</updated><title type='text'>Pistolet zamiast szminki.</title><content type='html'>Najpierw była seria rozmów publikowanych w „Twoim Stylu”, teraz otrzymujemy do rąk zbiór wywiadów z „wojennymi dziewczynami”, historie jedenastu polek, których młodość przypadła na czas drugiej wojny światowej. Łukasz Modelski oddaje głos niezwykłym kobietom, zadającym kłam stwierdzeniu, że wojna to męska rzecz. &lt;br /&gt; Żadna z nich nie chce być nazywana bohaterką, wszystkie przyznają, że robiły tylko to co uważały za słuszne- ratowały żydowskie dzieci, brały udział w spektakularnych akcjach odbijania więźniów, egzekucjach na zdrajcach; jedna z bohaterek zapisała się do oddziału żywych torped…Codzienność zwykłych kobiet w czasie okupacji, to nieustanny sprawdzian odwagi, zaradności, zwykłego człowieczeństwa; Modelskiemu dane było rozmawiać z kobietami, które ten sprawdzian zdały na piątkę. Bez patosu, wielkich słów, kobiety z małych miasteczek, wsi i metropolii opowiadają o tym kawałku swojego życia, który odcisnął na nich największe piętno.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8MSChRG3od0/TpMLhBSP3vI/AAAAAAAAANA/8hrVN1g1dWo/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="267" width="189" src="http://1.bp.blogspot.com/-8MSChRG3od0/TpMLhBSP3vI/AAAAAAAAANA/8hrVN1g1dWo/s400/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda z nich w momencie rozpoczęcia wojny żegnała się z dzieciństwem, najstarsza miała 21 lat, najmłodsza 14. Najbliższą przyszłością miały być studia, małżeństwo, kolejna szkoła, matura, życie szybko zweryfikowało te plany. Szeroki jest przekrój społeczny, jaki jawi się naszym oczom: odchuchana panienka z dobrego domu, córka marszałka Piłsudskiego, niezamożna maturzystka, czy prosta dziewczyna z zapadłej wsi. Każda z nich ma do opowiedzenia niesamowitą  historię przyspieszonego dojrzewania z heroizmem w tle. Autor pozwolił swoim bohaterkom mówić o wszystkim, co wynikało z pożegnania dotychczasowego życia i konsekwencjom wynikających z odmówienia stania obok wobec następujących nieubłaganie wydarzeń.  &lt;br /&gt;Dla Modelskiego dziewczyny wojenne są ciekawsze niż, „Kolumbowie”, jak sam pisze: „ (…) wojna nie była czymś w co się bawiły w dzieciństwie. Nie stroiły się w oficerki, nie  chciały być żołnierzami. (…) wojna była, jak zjazd po poręczy, który zaczęły dziewczyny, a skończyły kobiety wysadzające budynki, biorące udział w wykonywaniu wyroków śmierci, prowadzące samoloty, noszące meldunki, ukrywające Żydów, uwodzące oficerów wroga, katorżniczki, czy skazane czekające na śmierć”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3755380882366654385?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3755380882366654385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/10/pistolet-zamiast-szminki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3755380882366654385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3755380882366654385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/10/pistolet-zamiast-szminki.html' title='Pistolet zamiast szminki.'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-8MSChRG3od0/TpMLhBSP3vI/AAAAAAAAANA/8hrVN1g1dWo/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-2127966064914883826</id><published>2011-09-22T23:11:00.000-07:00</published><updated>2011-09-22T23:12:54.179-07:00</updated><title type='text'>Mdły debiucik</title><content type='html'>Wrześniowa „Nowa Fantastyka” uraczyła swoich czytelników dodatkowym bonusem, w postaci darmowej książki dołączonej do numeru. „Rezydent wieży” jest debiutem literackim Andrzeja Tuchorskiego i zarazem zwycięzcą konkursu ogłoszonego przez redakcję czasopisma. Całość opowiada o magu, tytułowym rezydencie wieży, człowieku, którego zadaniem jest pomaganie zbłąkanym wędrowcom, sprzedawanie magicznych artefaktów i udzielanie wskazówek, gdy rzecz tyczy się magii. Klavres mógłby spędzać życie w swojej wieży, spoglądając z wyższością na poszukiwaczy przygód i guzów, ale jest w nim coś, co powoduje, że bez przerwy ładuje się w rozmaite tarapaty. Nietrudno tutaj o skojarzenia z Rincewidem, magiem tchórzliwym i nieudolnym , który mimo tego nieustannie grał pierwsze skrzypce w sytuacjach, gdy światu zagrażało niebezpieczeństwo. Niestety, pan Tuchorski nie jest Pratchettem, a wykreowane przez niego uniwersum nie mogłoby nawet pretendować do miana  kiepskiego klona Świata Dysku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HHmLmUuyR60/TnwjU9eJMqI/AAAAAAAAAM4/aSzbIRWZkqU/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="127" src="http://3.bp.blogspot.com/-HHmLmUuyR60/TnwjU9eJMqI/AAAAAAAAAM4/aSzbIRWZkqU/s400/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Założeniem powieści, składających się z kilku przygód naszego bohatera, była zapewne niezobowiązująca fantastyka: coś lekkiego i przyjemnego w lekturze. Wyszło nawet lepiej, niż autor planował, gdyż „Rezydent wieży” jest tak lekkostrawna literaturą, że po jej  lekturze czytelnik ma wrażenie obcowania z pustymi stronami. Kilka dni po przeczytaniu całości trudno przypomnieć sobie dystynktywne cechy bohatera, czy też którąś z jego przygód. Całość sprawia wrażenie naprędce skompletowanego zbioru anegdotek, historyjek i pomysłów, które nie miały szans, by dojrzeć. Bohater nie wyróżnia się niczym, świat przedstawiony nie wyróżnia się niczym, postacie drugoplanowe nie wyróżniają się niczym...Oczywiście nie każdy twórca z dziedziny fantastyki musi kreować oryginalne uniwersum i bohaterów na miarę tych tolkienowskich, ale wypadałoby choć posiedzieć nad całością, by nie była tak mdła i bezbarwna. &lt;br /&gt;Humorystyczna fantastyka to gatunek do którego trzeba szczególnego talentu, nie wystarczy co kilka stron upakować jakiegoś ( w zamierzeniu zgrabnego) bon motu, czy też nieco odwrócić klasyczne schematy. Niestety, Andrzejowi Tuchorskiemu nie udało się stworzyć nawet namiastki tego, czego oczekiwałabym od lekkiego fantasy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tytuł: Rezydent wieży&lt;br /&gt;Autor: Andrzej Tuchorski&lt;br /&gt;Wydawca: Prószyński i S-ka&lt;br /&gt;Data wydania: 25 sierpnia 2011&lt;br /&gt;Liczba stron: 220&lt;br /&gt;ISBN-13: 9788376489032&lt;br /&gt;Cena: 21,00 zł&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-2127966064914883826?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/2127966064914883826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/09/mdy-debiucik.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2127966064914883826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2127966064914883826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/09/mdy-debiucik.html' title='Mdły debiucik'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-HHmLmUuyR60/TnwjU9eJMqI/AAAAAAAAAM4/aSzbIRWZkqU/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8458296617414325046</id><published>2011-09-15T01:20:00.000-07:00</published><updated>2011-09-15T01:20:33.731-07:00</updated><title type='text'>Na pohybel pani Meyer, czyli nie taki straszny wampir, jak PRL.</title><content type='html'>Czystym truizmem byłoby stwierdzenie, że wampiry opanowały kulturę popularną; wszak tylko pustelnika zaszytego w najdzikszej głuszy, ominęła fala histerii na punkcie Edwarda i jego boskiego, skrzącego się w słońcu ciała. Jak to zwykle bywa, na fali sukcesu jednej książki zaczęły powstawać jej klony, żerujące na popularności „dziełka” pani Meyer i odwiecznej skłonności nastolatek do kiepskiej literatury bazującej na opisach głębokich spojrzeń i namiętnych pocałunków. &lt;br /&gt; Romans paranormalny ma się dobrze, mimo  że upłynęło już sporo czasu od momentu, gdy chudy Edward wychynął na światło dzienne (jakkolwiek by to głupio nie brzmiało w kontekście postaci wampira). Czytelnicy przyzwyczaili się już do setek takich książek okupujących półki w księgarniach; książek charakteryzujących się pseudo mrocznymi okładkami, na których skąpo odziane dziewoje eksponują swoje wdzięki i szczerzą kły, czy to co tam każda ma do szczerzenia. I nagle, jak powiew świeżości pojawia się książka Pilipiuka, niemiłosiernie nabijającego się z mody na wampiryczne klimaty, przy okazji dworującego sobie niecnie z twórczości pani Meyer. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gvvJ3mgX4pI/TnG1TKBXN4I/AAAAAAAAAMo/u20uNL-BCQk/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="168" width="299" src="http://3.bp.blogspot.com/-gvvJ3mgX4pI/TnG1TKBXN4I/AAAAAAAAAMo/u20uNL-BCQk/s320/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; By rzecz miała dodatkowy smaczek, Pilipiuk osadza akcję swojej powieści w smutnych latach osiemdziesiątych , w pewnym kraju nad Wisłą. Wieczne kolejki, problemy z zaopatrzeniem w sklepach, smutni panowie w prochowcach, brak papieru toaletowego-ot,  szara rzeczywistość. Gdzieś w środku tego wszystkiego znajduje się główna bohaterka, która z właściwą dla nastolatek rozwagą, postanawia popełnić samobójstwo na wskutek sercowych kłopotów. Miast być pięknym trupkiem, Małgorzata staje się zdezorientowanym wampirem, który z początku nijak nie wie, jak się zachować. A trzeba dodać, że otaczający ją świat nie jest przyjazny wampirom. Własna babcia strzela do ciebie z dubeltówki, jedwabnych fatałaszków jest jak na lekarstwo, a w kryptach wieje i pachnie wilgocią. Ratunkiem staje się grupa cudacznych osobników, w której jest i hrabia i komunista, a nawet robotnik –przodownik. To właśnie co dziwaczni i kiepsko dobrani towarzysze staną się dla Gośki przewodnikami w jej nowym życiu, po życiu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Zestawienie przaśnej rzeczywistości późnego PRL-u z wyrafinowaniem, z jakim zazwyczaj utożsamiamy wampiry, daje komiczny efekt. Autor nie żałuje także rożnych intertekstualnych wtrętów, w książce pojawia się pan Samochodzik, Jakub Wędrowycz, czy tez sam Van Helsing. Nie zawsze jest to humor najwyższych lotów, ale miłośnicy Wielkiego Grafomana na pewno pokochają i tą książkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8458296617414325046?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8458296617414325046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/09/na-pohybel-pani-meyer-czyli-nie-taki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8458296617414325046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8458296617414325046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/09/na-pohybel-pani-meyer-czyli-nie-taki.html' title='Na pohybel pani Meyer, czyli nie taki straszny wampir, jak PRL.'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-gvvJ3mgX4pI/TnG1TKBXN4I/AAAAAAAAAMo/u20uNL-BCQk/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5782473126875457299</id><published>2011-09-05T22:30:00.000-07:00</published><updated>2011-09-05T22:30:28.063-07:00</updated><title type='text'>I znów sie dałam wystraszyć...</title><content type='html'>Wielokrotnie w twórczości S. Kinga pojawia się motyw człowieczeństwa wystawionego na próbę. Amerykański pisarz uczynił wręcz swoim znakiem firmowym bohaterów, którzy postawieni w sytuacjach krańcowych maja dwa wyjścia: starać się w miarę możliwości zachować przyzwoicie, bądź pozwolić, by „ciemna strona mocy” zatriumfowała. Niezależnie od tego, czy mowa o wielkiej epidemii wyniszczającej świat, czy też o dziwacznej kopule odgradzającej małe  miasteczko od świata zewnętrznego, King zawsze formuje dwa obozy: tych dobrych i tych złych, a potem obserwuje co wynika z wzajemnych interakcji. &lt;br /&gt; Najnowsza książka Króla Horroru poświęcona jest w całości ludziom postawionym pewnego dnia w nietypowej, czasami mocno skrajnej sytuacji. Mottem każdego z nich mogłyby być słowa jednego z bohaterów: "Wierzę w to, że w każdym człowieku jest drugi człowiek, obcy..."Ten drugi, obcy nie jest kimś, kogo chcielibyśmy ujawniać światu. Wręcz przeciwnie: to ta cząstka nas samych, o której wolimy nie myśleć za często, do której wstydzimy się przyznawać. Jest też tą, która bierze górę w działaniach wszystkich bohaterów „Czarnej bezgwiezdnej nocy”… Począwszy od farmera mordującego żonę, chcącą sprzedać jego ziemię, przez autorkę kryminałów biorącą odwet na swoim gwałcicielu, aż po zwykłego uprzejmego sąsiada, któremu ktoś proponuje naprawdę paskudny interes. Nie zapominajmy też o przemiłej kobiecie w średnim wieku, odkrywającej nagle, że jej mąż, to psychopatyczny morderca, od lat bezkarnie mordujący kobiety. King pokazuje zwykłych, szarych mieszkańców Ameryki w zetknięciu z zupełnie niezwykłymi sytuacjami. Jak się zachowają? To pytanie jest jednocześnie zadawane czytelnikowi, który nie jest w stanie kontynuować lektury bez zastanowienie się: co by było gdybym  był/była na jego  miejscu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-PZllZB7aOO8/TmWv7O--8II/AAAAAAAAAMg/-rulbBf3-BE/s1600/untitled.bmp" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="167" width="116" src="http://2.bp.blogspot.com/-PZllZB7aOO8/TmWv7O--8II/AAAAAAAAAMg/-rulbBf3-BE/s320/untitled.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Jest jak zwykle mrocznie i brutalnie, King zawsze stawiał na mocne efekty, więc przygotować się trzeba na drobiazgowe opisy rozkładającego się ciała, czy też ran odniesionych na wskutek wielokrotnego gwałtu. Jednak najbardziej przerażającą częścią, jest ta w której łapiemy się na kibicowaniu kobiecie planującej morderstwo z zimną krwią. Łatwo jest pozwolić temu „drugiemu” wyjść na zewnątrz…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5782473126875457299?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5782473126875457299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/09/i-znow-sie-daam-wystraszyc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5782473126875457299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5782473126875457299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/09/i-znow-sie-daam-wystraszyc.html' title='I znów sie dałam wystraszyć...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-PZllZB7aOO8/TmWv7O--8II/AAAAAAAAAMg/-rulbBf3-BE/s72-c/untitled.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8460803661037654343</id><published>2011-09-02T00:23:00.000-07:00</published><updated>2011-09-02T00:23:49.217-07:00</updated><title type='text'>Kocury trzy</title><content type='html'>Małe podwórko przy zadbanej kamienicy, zamykana na domofon  brama,- jakiś klomb, jakiś trzepak. Anonimowe  miasto, anonimowi ludzie, mieszkańcy jednej kamienicy znający się z widzenia, kilku wymienia grzecznościowe pozdrowienia na schodach, kilku wie o sobie coś więcej, niż nazwisko i imię- powierzchowne kontakty, powierzchowne znajomości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bl7PMVh-QXY/TmCEfoIKt6I/AAAAAAAAAMY/mCgu19HCU3o/s1600/untitled.bmp" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="176" width="110" src="http://3.bp.blogspot.com/-bl7PMVh-QXY/TmCEfoIKt6I/AAAAAAAAAMY/mCgu19HCU3o/s320/untitled.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia to wszystko się zmienia-na podwórku zwyczajnej kamienicy zjawiają się trzy koty: matka z dwoma młodymi, zaniedbane, chude, nieufne. Zycie kota we współczesnym mieście jest trudne: „Miasto przestało być dla niech przyjazne; kocie życie najeżone było trudnościami”. Stopniowo znikała kocia nieufność i bariery między ludźmi, sąsiedzi zaczęli mieć imiona, osobowość, nawyki: Pani Irena, to ta która pierwsza zaczęła karmić kocić rodzinę, Hubert, to nastolatek budujący domek z kartonu, pan Darek kupił elegancką budę dla psów, gdy skromny karton począł uczucia estetyczne niechętnych kotom mieszkańców kamienicy. I tak od kawałka wątróbki, miseczki mleka, zwykłego ludzkiego odruchu Nowakowski wyprowadza poczucie wspólnoty łączące kamienice i jej mieszkańców.&lt;br /&gt;Autor tworzy ciepłą, optymistyczną bajkę, nawet tragiczna śmierć jednego z kotów nie zakłóca sielskiej atmosfery opowieści. Historia jest tyle ciepła, co błaha. Kilka banalnych przemyśleń na temat kotów: „kot to nomada”, „koty chodzą własnymi ścieżkami”, styka się z optymistycznymi prognozami: „świat się zmienia, ale zawsze znajdzie się miseczka mleka dla bezdomnego kota, bo nie wszyscy ludzie są źli”. Dramatyczne wydarzenia, które wstrząsają lokalną społecznością (zniknięcie kotów, tajemnicza śmierć jednego z nich) nie zakłócają radosnego wydźwięku całej opowiastki o kotach trzech jednoczących prawie całą kamienicę. &lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8460803661037654343?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8460803661037654343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/09/kocury-trzy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8460803661037654343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8460803661037654343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/09/kocury-trzy.html' title='Kocury trzy'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-bl7PMVh-QXY/TmCEfoIKt6I/AAAAAAAAAMY/mCgu19HCU3o/s72-c/untitled.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1145944814869208041</id><published>2011-08-23T02:18:00.000-07:00</published><updated>2011-08-23T02:18:19.180-07:00</updated><title type='text'>Z cyklu przychodzi pani do księgarni powkurzać księgarza...</title><content type='html'>Wyjątkowo ten sezon podręcznikowy obfituje w spokojnych, zrównoważonych klientów, zaopatrzonych w rzetelne listy podręcznikowe, którzy nawet potrafią zapamiętać do której klasy ich dziecię uczęszcza.Niestety, zdarzają się także jednostki "wybitne", przez które nabawiłam sie kilkakrotnie czkawki (sprobujcie rozmawiać z człowiekiem, jednocześnie wyjąc w środku ze śmiechu-czkawka murowana).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Dzień dobry, czy obsługujecie podręczniki? (taaaaa..., czeszemy, malujemy, nawet jakiś masaz możemy im strzelić...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Taka ksiażka, "Jezus kocha i zabawia" jest? ( w tym momencie kolega prychnął, schylił sie i udając, że naprawia drukarkę, zaczął bezgłośnie łkać w mankiet)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stoję przy witrynie i przyczepiem mocno absorbujący oko (by nie rzec oczoje...)plakat, na którym dominują barwy czerwona i żołta oraz wielki napis: "Rabat na podręczniki". Podchodzi do mnie pani, zerka, jak morduję się z wieeeeeelka płachtą papieru i tasma klejąca, po czym  oczywiście pyta: "Podręczniki som?" ( z naciskiem na końcowe "m")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Dzien dobry, czy są podręczniki? w sumie to jeszcze listy nie mam, tylko chciałem zapytać o cenę kompletu do III c...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepsza i tak była pani, ktora wydała 200 złotych na pomoce naukowe, z rozbrajającym usmiechem mówiąc przy kasie: "Bo mój syn, to strasznie głupi jest"...nie ma jak wsparcie od własnej matki...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1145944814869208041?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1145944814869208041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/08/z-cyklu-przychodzi-pani-do-ksiegarni.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1145944814869208041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1145944814869208041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/08/z-cyklu-przychodzi-pani-do-ksiegarni.html' title='Z cyklu przychodzi pani do księgarni powkurzać księgarza...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8773185988159553009</id><published>2011-08-21T08:10:00.000-07:00</published><updated>2011-08-21T08:10:40.054-07:00</updated><title type='text'>Nakręcana dziewczyna</title><content type='html'>Dawno nie utknęłam na tak długo w czyimś świecie, na tydzień porzuciłam nawet swój zwyczaj czytania kilku książek na raz, była tylko „Nakręcana dziewczyna…”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem zagorzałą  miłośniczką fantasy, smoki zawsze przemawiały do mnie bardziej , niż statki kosmiczne. Mam wprawdzie na półce kilka tomów wydawanych sto lat temu przez Prószyńskiego antologii opowiadań nagradzanych Nebulą, ale książki te giną w zalewie opowieści o elfach, magach i wielkich facetach z jeszcze większymi mieczami.  Zaufałam jednak pewnemu księgarzowi, który Bacigalupiego zachwalał i utknęłam na dobry tydzień w niesamowitym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To proza mocno zaangażowana, na tyle, że autor zyskał łatkę pisarza zajmującego się fantastyka ekologiczną; poniekąd to nie dziwi, dużo miejsca w jego twórczości zajmuje genetyka, zmiany spowodowane w świecie przez ingerencję człowieka w naturalne prawa, autor kreuje przerażające wizje świata, który tak naprawdę nie ma prawa już istnieć: wyeksploatowanego do cna, zaludnionego przez ludzi  walczących o każdy kolejny dzień.   Nie jest to jednak proza oferująca spektakularne kataklizmy w rodzaju  wielkich wybuchów, czy też epidemii. Wyniszczenie i degradacja gatunku ludzkiego są naturalną konsekwencją trwających od wielu lat działań ludzi. Modyfikowane genetycznie zwierzęta, coraz liczniejsze odmiany chorób, na które nie ma lekarstwa, kurczące się zasoby żywności, coraz bardziej widoczny podział na bogatych i biednych. &lt;br /&gt;Książka dzieli się na dwie części: opowiadania i powieść „Nakręcana dziewczyna”. Tematyka jest przeróżna: modyfikowana genetycznie żywność (temat jakże na czasie), mutacje, jakim podlega ludzkość, ingerowanie w organizm człowieka (przejmujące „Maleńkie ofiary” i doskonała „Fletka”). Pisarz pokazuje, że twórczość wynikająca w dużej mierze z osobistych zapatrywań na świat nie musi być ordynarną propagandą, lecz może być naprawdę świetną prozą. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4wEHNyD7ClU/TlEf4Oa-4aI/AAAAAAAAAMQ/U5g41JJCekQ/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="240" width="160" src="http://2.bp.blogspot.com/-4wEHNyD7ClU/TlEf4Oa-4aI/AAAAAAAAAMQ/U5g41JJCekQ/s320/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każde z opowiadań przynosi inną , lecz za każdym razem przejmującą, wizję przyszłości. Mamy zatem Nowy York zalany wodą, w którym ludzie poprzez przyjmowanie pewnego leku mogą żyć wiecznie. To świat celebrujący sztukę, w którym próby muzyczne trwają nawet kilkanaście lat, to także świat w którym walką z przeludnieniem jest …strzelanie do „nielegalnie” rodzonych dzieci. Mocne? A co powiecie na rzeczywistość zmuszającą kobiety do rodzenia zdeformowanych , skazanych na śmierć zaraz po urodzeniu dzieci, tylko po to by oczyścić organizm matki, na tyle by mogła rodzić kolejne, tym razem zdrowe? &lt;br /&gt;Bohaterowie innych opowiadań żyją na pustyni, gdzie wodą rządzą korporacje, także korporacje odpowiedzialne są za plagi, ciągle mutujące choroby atakujące wszystko, co żywe. Jest także opowiadanie w którym ludzie są praktycznie niezniszczalni, odporni na choroby i urazy, dzięki zaawansowanym technologiom mogą żywić się choćby piaskiem i odcinać swoje kończyny dla perwersyjnych zabaw. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-k8KOQJ33320/TlEfyf7QoOI/AAAAAAAAAMI/NKIaTeX_vw0/s1600/nakr__cana_dziewczyna__pompa_numer_sze_____373_x_573.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="216" src="http://1.bp.blogspot.com/-k8KOQJ33320/TlEfyf7QoOI/AAAAAAAAAMI/NKIaTeX_vw0/s320/nakr__cana_dziewczyna__pompa_numer_sze_____373_x_573.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To książka „wielokrotnego użytku”, jedna z tych do których można wracać co jakiś czas i zawsze znaleźć coś nowego. Bogactwo szczegółów, wielowymiarowość relacji międzyludzkich, złożone postacie, fascynujące wizje przyszłości-to wszystko sprawia, że recenzja „Nakręcanej dziewczyny” może być tylko jednym, wielkim peanem pochwalnym. &lt;br /&gt;Autor: Paolo Bacigalupi&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Mag&lt;br /&gt;Wydanie polskie: 1/2011&lt;br /&gt;Seria wydawnicza: Uczta Wyobraźni&lt;br /&gt;Liczba stron: 720&lt;br /&gt;Cena z okładki: 55 zł&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8773185988159553009?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8773185988159553009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/08/nakrecana-dziewczyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8773185988159553009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8773185988159553009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/08/nakrecana-dziewczyna.html' title='Nakręcana dziewczyna'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-4wEHNyD7ClU/TlEf4Oa-4aI/AAAAAAAAAMQ/U5g41JJCekQ/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3746350267260262248</id><published>2011-08-08T00:39:00.001-07:00</published><updated>2011-08-08T00:39:55.705-07:00</updated><title type='text'>Jedna z tych strasznych bajek…</title><content type='html'>Debiutancka powieść Petera Brett’a szybko zdobyła wielbicieli na całym świecie, dość powiedzieć, że prawa do niej zakupiono w 11 krajach. Co takiego jest zatem w tej historii, że zabrała kilka nocnych godzin także i mnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Ky14RyljoxY/Tj-SrusdsiI/AAAAAAAAAL4/KPK1c6jjJaY/s1600/malowany%2Bcz%25C5%2582owiek%2B%2Bobrazek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="262" width="160" src="http://1.bp.blogspot.com/-Ky14RyljoxY/Tj-SrusdsiI/AAAAAAAAAL4/KPK1c6jjJaY/s320/malowany%2Bcz%25C5%2582owiek%2B%2Bobrazek.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim na uwagę zasługuje świat: Brett stworzył uniwersum w którym ludzie są stworzeniami skazanymi na strach przed ciemnością. Kiedy świeci słońce ich egzystencja wygląda w miarę normalnie, jednak z chwila gdy zapada zmrok, na powierzchni pojawiają się demony. Trzebiona ich atakami ludzkość skrywa się za murami otoczonymi magicznymi runami i stara się dotrwać do pierwszych promieni słonecznych.&lt;br /&gt;Osady ludzkie pozbijane są w małe grupki, podróżowanie między miastami jest praktycznie niemożliwe-noc na szlaku to pewna śmierć. Demony są wszędzie: morskie, powietrzne, pustynne, drzewne; coraz liczniejsze i coraz bardziej bezczelne w świecie, gdzie tylko nieliczni ośmielają się z nimi walczyć, a cała reszta chowa się za osłoną runów, których mocy tak naprawdę nikt już nie rozumie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VT5c_Qvu8hM/Tj-SxhmqwgI/AAAAAAAAAMA/_hSOsAKLTCU/s1600/imagesCAFNU1DA.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="168" width="160" src="http://2.bp.blogspot.com/-VT5c_Qvu8hM/Tj-SxhmqwgI/AAAAAAAAAMA/_hSOsAKLTCU/s320/imagesCAFNU1DA.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorowi udało się stworzyć spójną i przekonywującą  rzeczywistość, w której jedynymi łącznikami między miastami są dzielni konni Posłańcy z przenośnymi kręgami runicznymi. To oni podróżują między jedną osadą, a drugą przewożąc przyprawy, lekarstwa i przede wszystkim listy. Jest to praca ogromnie niebezpieczna, jeżeli człowiek, wie, że nawet podmuch wiatru może odwrócić run i uszkodzić osłonę za która wedrą się głodne demony. Mimo takich ograniczeń, ludzie żyją, kochają się, knują, biją, politykują- to wszystko co zwykli robić ludzie, nawet jeśli nocami płaczą w poduszkę ze strachu, bądź opłakują utraconych bliskich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor wprowadza na scenę trojkę protagonistów, rodem z klasycznej bajki: mamy zatem rycerza, piękną dziewczynę i grajka. Zanim jednak się nimi staną są dziećmi, które  po kolei coś tracą.&lt;br /&gt;Posłaniec Arlen przez tchórzostwo ojca stracił matkę i w konsekwencji rodzinę, piękna Leesha staje się obiektem nienawiści własnej matki i całej wsi, tracąc poczucie bezpieczeństwa, zaś mały Rojer, w przyszłości świetny minstrel, musi patrzeć na śmierć rodziców, atak demonów dodatkowo przypłacając utrata palców.  Te okrutne wydarzenia są udziałem wielu współczesnych naszych bohaterów, jednak w ich przypadku ofiara poniesiona w dzieciństwie staje się pewnego rodzaju zapłatą za przyspieszone dojrzewanie i niezgodę na otaczającą rzeczywistość. Każdy z bohaterów pójdzie inna drogą, ale cała trójka napędzana będzie jednym pragnieniem: pozbycia się tych cholernych demonów raz na zawsze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytelnikowi dane będzie oglądanie procesu dojrzewania dzielnej trójki, z których na pierwszy plan wybija się Arlen, początkowo zwykły Posłaniec, ogarnięty jednak pragnieniem eksplorowania coraz większych terenów zapuszcza się nawet w pustynne kraje, gdzie poznaje plemię, które walczy z demonami. Walka ramię w ramię z ludźmi, których życiowym celem jest zgładzenie jak największej ilości demonów zmienia Arlena całkowicie, tak, jak tajemnicze znalezisko w opuszczonych ruinach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia tocząca się przez kilkaset stron nie nuży ani przez chwilę, narrator naprzemiennie ukazuje nam losy całej trójki bohaterów, nie zaniedbując przy tym ani trochę otaczającego ich tła. Drobiazgowo opisany świat jest wspaniałym tłem dla poczynań interesujących bohaterów; koniecznie trzeba tez wspomnieć o demonach, których różnorodność naprawdę robi wrażenie. Nie mamy do czynienia z kilkoma stworami wrzucanymi co kilka stron na zasadzie ‘kopiuj-wklej”, tylko przebogatym bestiariuszem, który naprawdę robi wrażenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem; czytać, nie wahać się ani trochę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3746350267260262248?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3746350267260262248/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/08/jedna-z-tych-strasznych-bajek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3746350267260262248'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3746350267260262248'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/08/jedna-z-tych-strasznych-bajek.html' title='Jedna z tych strasznych bajek…'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Ky14RyljoxY/Tj-SrusdsiI/AAAAAAAAAL4/KPK1c6jjJaY/s72-c/malowany%2Bcz%25C5%2582owiek%2B%2Bobrazek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1464023316749315957</id><published>2011-08-04T00:45:00.000-07:00</published><updated>2011-08-04T00:47:13.969-07:00</updated><title type='text'>Wakacyjny Archipelag</title><content type='html'>Juz jest nowy, wakacyjny "Archipelag", a w nim eksplorowanie temetu drogi na wszelkie mozliwe sposoby:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-GJ1V3GHm0KQ/TjpOdloB_0I/AAAAAAAAALw/Ffo-bsmirPA/s1600/okladka5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-GJ1V3GHm0KQ/TjpOdloB_0I/AAAAAAAAALw/Ffo-bsmirPA/s320/okladka5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1464023316749315957?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1464023316749315957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/08/wakacyjny-archipelag.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1464023316749315957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1464023316749315957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/08/wakacyjny-archipelag.html' title='Wakacyjny Archipelag'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-GJ1V3GHm0KQ/TjpOdloB_0I/AAAAAAAAALw/Ffo-bsmirPA/s72-c/okladka5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8209763575911882170</id><published>2011-07-29T02:28:00.001-07:00</published><updated>2011-07-29T02:28:40.424-07:00</updated><title type='text'>Odwyk</title><content type='html'>Wpis dedykowany tym, którzy maja podobne problemy, w tym mojemu guru chowającemu książki w kuchennych szafkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam ostatnio u rodziców, w moim dawnym pokoju odkryłam trzy półki (o których zapomniałam, tak można zapomnieć o trzech półkach wypełnionych książkami-to się chyba nazywa wyparcie) pełne książek, których istnienie zepchnęłam bardzo  daaaaaaaaaaleko  …&lt;br /&gt;Dowody mojego nałogu leżą także  w kuchni u mojej rodzicielki (to taki sam mól książkowy jak ja, więc już dawno temu zdecydowała się na wielki regał w kuchni) , a także na komodzie , gdzie odkładane są paczki przynoszone przez moja dzielną listonoszkę.&lt;br /&gt;Nowe miejsce zamieszkania już wygląda jak składzik makulatury, szczególnie wdzięcznym miejscem są parapety, gdzie książki utrzymywane są w ryzach tylko przez doniczki z bazylią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pukam się w głowę i przekonuję samą siebie: Kobieto, coraz starsza jesteś, oczy nie te, tych stosów już masz na dobrych kilka lat czytania, weź se na wstrzymania potem na widok kartonu z nowościami zaczynają mi podejrzanie latać ręce…&lt;br /&gt;Moja druga połowa ze stoickim spokojem znosi na razie moje lekkie uzależnienie, choć nie wątpię, że kiedyś będę musiała ukrywać nowe zakupy. Jedna ze stałych klientek ma na to patent: zakupione książki przysypuje stosem bułek, choć mówi, że jej mąż podejrzanie patrzy na ogromne reklamówki z pieczywem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-jhkmRpuo2YI/TjJ9QnRSUjI/AAAAAAAAALg/nj0OEc4amu0/s1600/kubek.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="225" width="225" src="http://1.bp.blogspot.com/-jhkmRpuo2YI/TjJ9QnRSUjI/AAAAAAAAALg/nj0OEc4amu0/s320/kubek.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli zaczyna brakować miejsca, więc mówię sobie dość-najwyżej jedna książka kupiona i góra trzy zamówione u moich „dilerów”… Na szczęście wczorajsze zakupy jeszcze się nie liczą :P Tutaj pozdrowienia dla Ani, której karta zniżkowa zadecydowała o zakupieniu „Służących”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8209763575911882170?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8209763575911882170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/07/odwyk.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8209763575911882170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8209763575911882170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/07/odwyk.html' title='Odwyk'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-jhkmRpuo2YI/TjJ9QnRSUjI/AAAAAAAAALg/nj0OEc4amu0/s72-c/kubek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8427660012965100147</id><published>2011-07-22T04:05:00.000-07:00</published><updated>2011-07-22T04:05:07.936-07:00</updated><title type='text'>Zgliszcza pourlopowe</title><content type='html'>No troszeczkę przesadziłam: urlop był udany. Także dzięki temu, że dzieciki nie dzwoniły zbyt często, za to spowodowały konflikt na lini kierowca-ochrona, zepsuły napis nad wejściem, leciutko pozarli sie z ochroniarzem (ALE AKURAT TEGO PANA NIE LUBIMY), spaprały kilka zamówień na podręczniki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co? Jakoś działamy,a ja uzbrojona z pourlopowe zblazowanie nawet się nie denerwuję, z anielskim usmiechem przesuwając się między regałami, nawet gdy odnajduję "Kubusia Puchatka" na półce z fantastyką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--zkQy6nqfu0/TilZVRl9FSI/AAAAAAAAALY/UbBeNsa-BgU/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="207" width="244" src="http://2.bp.blogspot.com/--zkQy6nqfu0/TilZVRl9FSI/AAAAAAAAALY/UbBeNsa-BgU/s320/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko nie narzekam, pesymistycznie zakładałam, że będzie o wiele gorzej, drużyna spisała sie i tak znakomicie, jak na grono nowicjuszy zostawionych samym sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam moje szkodniki;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8427660012965100147?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8427660012965100147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/07/zgliszcza-pourlopowe.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8427660012965100147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8427660012965100147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/07/zgliszcza-pourlopowe.html' title='Zgliszcza pourlopowe'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/--zkQy6nqfu0/TilZVRl9FSI/AAAAAAAAALY/UbBeNsa-BgU/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-6523259092049198506</id><published>2011-07-16T01:21:00.000-07:00</published><updated>2011-07-16T01:21:31.657-07:00</updated><title type='text'>Pan od małp</title><content type='html'>Pobieżną wiedzę na temat Darwina ma każdy (przynajmniej ja żywię taka nadzieję), ale wiedzieć więcej zawsze warto, więc na stosiku wylądowało tomiszcze sporej objętości, opowiadające o życiu Karola Darwina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autora biografii Darwina znam i cenię za książki o Vincencie van Goghu i Freudzie: szczegółowe historie pełne namiętności, w żywych kolorach obrazujące „ życie i twórczość”.&lt;br /&gt;Historia Darwina rozpoczyna się w momencie, gdy młody człowiek dostaje jedyną i niepowtarzalną ofertę: wypłynięcia w kilkuletnią wyprawę na statku „Beagle”, jako naturalista- człowiek odpowiedzialny za zbieranie wszelkich okazów zwierząt, minerałów, owadów itd. &lt;br /&gt;Pięcioletnia wyprawa jest nie tylko wspaniałą przygodą, ale także „terminowaniem dla przyszłości”, człowiek który schodzi ze statku, to człowiek w którego głowie drzemią już wywrotowe teorie, zmieniające oblicze nauki. &lt;br /&gt;Stone dzieli swoją  opowieść na dwie części: pierwsza jest opowieścią o pięcioletnim rejsie, druga, to  odmienianie świata przez Darwina i jego liczne publikacje naukowe.  Początkowo byłam nieco rozczarowana książką, wydawało mi się, że nie posiada tego uroku, co poprzednie biografie tegoż autora,  nie wyczuwałam pasji, jaką przesiąknięci byli poprzedni bohaterowie Stone’a.  Stopniowo jednak swego rodzaju szaleństwo, tak charakterystyczne dla bohaterów amerykańskiego pisarza, udzieliło się również statecznemu angielskiemu dżentelmenowi i Darwin dołączył do grona ludzi nie wahających się przeciwstawiać konwenansom, utartym schematom, do cna oddanym swoim pasjom i zainteresowaniom, zmieniających oblicze swojej współczesności. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-uQKKgAYC9AE/TiFKBa7sQYI/AAAAAAAAALQ/mX_Tv15Vjq0/s1600/300px-Okladka_opowiesc-o-darwinie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="209" src="http://1.bp.blogspot.com/-uQKKgAYC9AE/TiFKBa7sQYI/AAAAAAAAALQ/mX_Tv15Vjq0/s320/300px-Okladka_opowiesc-o-darwinie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze strony na stronę coraz bardziej przekonywałam się do „Opowieści o Darwinie”, będącej nie tylko biografią  niezwykłego człowieka, ale także prawdziwą kopalnią szczegółów, drobiazgowo rekonstruowanych realiów, iście balzakowskich  opisów  wiktoriańskich domów, strojów, zwyczajów. Nawet jeśli nie wszystkie dialogi brzmiały przekonywująco, a przeskakiwanie z jednego wątku do drugiego w obrębie jednego akapitu bywało czasami męczące, to po raz kolejny Stone urzekł mnie swoją książką, nawet jeśli nie był ten sam zachwyt, jak w przypadku „Pasji życia”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-6523259092049198506?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/6523259092049198506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/07/pan-od-map.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6523259092049198506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6523259092049198506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/07/pan-od-map.html' title='Pan od małp'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-uQKKgAYC9AE/TiFKBa7sQYI/AAAAAAAAALQ/mX_Tv15Vjq0/s72-c/300px-Okladka_opowiesc-o-darwinie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3575329550915711332</id><published>2011-07-08T01:22:00.000-07:00</published><updated>2011-07-08T01:22:08.342-07:00</updated><title type='text'>Kumulacja "szczęścia"</title><content type='html'>Jestem, żyję, coś nawet czytam;) Pozdrowienia dla Joanny, która zagląda tutaj z nadzieją, że zobaczy nową notkę o książkach. Cóż... Ponad rok temu narzekałam na ogrom pracy związany z kierowaniem własną księgarnią, teraz mogę prychnąć z pogardą i powiedzieć "a co ty tam gupolu wiedziałaś o byciu kierownikiem?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna księgarnia, trzy razy większa, pięcioosobowa ekipa i otwarcie na kolejny sezon podręcznikowy.Ha! Czterech nowicjuszy, do przyuczenia i to w najgorszym momencie sezonu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jakoś dajemy radę,nawet znajduję czas, by poczytać, jestem kolejną osoba zainfekowaną "Pieśnią lodu i ognia", chociaż "Starcie królów" ciążko wozić autobusem w torebce;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3575329550915711332?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3575329550915711332/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/07/kumulacja-szczescia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3575329550915711332'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3575329550915711332'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/07/kumulacja-szczescia.html' title='Kumulacja &quot;szczęścia&quot;'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5661147270438042781</id><published>2011-06-17T11:25:00.000-07:00</published><updated>2011-06-17T11:25:21.506-07:00</updated><title type='text'>Uwiedziona po raz drugi</title><content type='html'>Każdy ma jakieś cudaczne upodobania literackie, moim zawsze będą opowieści rozgrywające wyświechtany, ale niezmiernie atrakcyjny motyw: „od zera do bohatera”. Jeżeli do tego cała historia rozgrywa się z udziałem magii i miecza, to już jestem kupiona. Zachwycałam się już  w tym roku „Drogą cienia”, zachwycałam „Niecnymi dżentelmenami”, czas zatem na drugi tom przygód zdetronizowanej księżniczki.  &lt;br /&gt;„Achaja 2” rozpoczyna się tak, by czytelnik miał wrażenie, że dopiero skończył lekturę tomu pierwszego: krwawa rzeź zgotowana wrogom przez niewinnie wyglądające dziewczę właśnie dobiegła końca:  dymiąca krew nie zdążyła wyschnąć na mieczu, a mężczyźni nie otrząsnęli się z szoku, jakim był widok skąpo odzianej dziewczyny bezlitośnie wyrzynającej przeciwników.&lt;br /&gt;Achaja za swój wyczyn zasłużyła na nagrodę i dozgonną wdzięczność dwóch oszustów: pokaźna sakiewka ma wystarczyć na rozpoczęcie nowego życia. I nawet udaje się naszej księżniczce zasmakować na krótko tego normalnego życia: do momentu gdy zewnętrzny świat się o nią nie upomni. Wcielona za karę do wojska ponownie staje w samym środku konfliktu.&lt;br /&gt;Pojedynki ( w tym jeden z szermierzem natchnionym), tajemnicze wyprawy, spiski, ciągle zagrożenie- to codzienność w jakiej będzie się musiała odnaleźć Achaja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-qRaoI36WkMg/Tfub6e-iFLI/AAAAAAAAALA/8J46jTVfTsI/s1600/luis_royo004.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="180" width="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-qRaoI36WkMg/Tfub6e-iFLI/AAAAAAAAALA/8J46jTVfTsI/s320/luis_royo004.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziemiańskiemu ponownie udało się stworzyć wciągającą opowieść, rozgrywająca się w bardzo brutalnym świecie, w którym nie ma miejsca na sentymenty, gdzie ludzkie życie jest niewiele warte, a konflikty zbrojne wywołuje się w kilka sekund. &lt;br /&gt;Można narzekać na wybujałą fantazję autora, który każe kobiecemu wojsku jeździć konno bez majtek i w skórzanych gorsetach, ale zrzuciłam to na konwencję fantasy, której przecież zawdzięczamy setki wizerunków skąpo odzianych niewiast z wielkimi dekoltami i równie wielkimi mieczami. &lt;br /&gt;Formacja w której przyjdzie służyć głównej bohaterce jest jak jeden mąż piękna, nie do końca odziana i może średnio rozgarnięta , ale walczy aż miło. Zdecydowanie przypadły mi do gustu sceny w których długonogie niewiasty wypruwają flaki złym mężczyznom, ot takie niewinne skrzywienie krwiożerczego czytelnika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NgTHp-GN2bw/TfucCFM-E9I/AAAAAAAAALI/yiY_VTLZnMY/s1600/luis-royo-tattoos-6.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="233" src="http://4.bp.blogspot.com/-NgTHp-GN2bw/TfucCFM-E9I/AAAAAAAAALI/yiY_VTLZnMY/s320/luis-royo-tattoos-6.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciągająca opowieść, w której odpowiednio wyważona dawka patosu i  humoru tworzy mieszankę na długo zapadającą w pamięć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5661147270438042781?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5661147270438042781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/06/uwiedziona-po-raz-drugi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5661147270438042781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5661147270438042781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/06/uwiedziona-po-raz-drugi.html' title='Uwiedziona po raz drugi'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-qRaoI36WkMg/Tfub6e-iFLI/AAAAAAAAALA/8J46jTVfTsI/s72-c/luis_royo004.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1011288983760728565</id><published>2011-06-07T08:43:00.000-07:00</published><updated>2011-06-07T08:43:21.083-07:00</updated><title type='text'>Nudnawo, aczkolwiek w zbożnym celu.</title><content type='html'>Tytuł niniejszego tekstu jasno pokazuje, że jego autorka nie dala się uwieść debiutowi literackiemu Atticy Locke, scenarzystki filmowej i telewizyjnej, mocno zaangażowanej w ruch na rzecz praw obywatelskich. „Czarna woda” jest dosyć niesprecyzowaną gatunkowo opowieścią, której przyświecały dobre intencje autorki, aczkolwiek nie idące w parze z umiejętnością tworzenia interesujących historii. &lt;br /&gt; Punktem wyjścia jest autentyczna historia z dzieciństwa Locke: wspomnienie podróży wynajętą łodzią, w trakcie której cała rodzina autorki usłyszała strzały, a potem krzyki kobiece. Na łodzi wybuchł spór, czy oddalić się z miejsca wydarzenia, czy też pomóc wołającej; wygrała opcja druga: ratowanie się i nie angażowanie w ewentualne kłopoty.  Wezwanie policji po przybiciu do brzegu nie ukoiło wyrzutów sumienia członków wyprawy i kwestia ta powracała przez całe dzieciństwo Locke. W swojej debiutanckiej powieści autorka postanowiła zmienić bieg wydarzeń: jej bohater ratuje kobietę i tym samym uruchamia całą lawinę wydarzeń, które nie dadzą mu spokoju aż do ostatnich kart książki.&lt;br /&gt; Jay Porter, gdyż tak jest na imię dzielnemu młodemu człowiekowi, jest czarnoskórym amerykańskim prawnikiem, ledwo wiążącym koniec z końcem w ciężkich latach osiemdziesiątych. Ma podupadającą kancelarię prawniczą, ciężarną żonę i jedną klientką: taniutką call- girl. Wynajęcie łodzi z okazji rocznicy ma być chwilą odskoczni i próbą przekonania żony, że nie są w aż tak poważnych tarapatach finansowych. Romantyczny rejs przerywa krzyk kobiety, Porter ją ratuje, wplątując się tym samym w poważne tarapaty: dochodzenie w sprawie zabójstwa, zagrożona staje się jego praca, rodzina, w końcu nawet życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-GaBMDDMkHzQ/Te5HEra10VI/AAAAAAAAAK4/heQ-D_Tx8-8/s1600/Attica-Locke.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="294" width="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-GaBMDDMkHzQ/Te5HEra10VI/AAAAAAAAAK4/heQ-D_Tx8-8/s320/Attica-Locke.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Autorce dobrze wyszło sportretowanie społeczeństwa borykającego się z kwestiami dyskryminacji: nasz bohater walczył niegdyś o swoje prawa środkami niezbyt mile widzianymi przez prawo. Teraz stara się być praworządnym obywatelem, w czym niestety przeszkadza mu angażowanie się w strajk czarnoskórych robotników, traktowanych o wiele gorzej, niż ich biali koledzy. Zmuszony przez ciężkie okoliczności Porter wielokrotnie będzie musiał dokonywać trudnych wyborów, od których będzie zależało naprawdę wiele. &lt;br /&gt; Jednak jeżeli chodzi o tempo akcji, umiejętność budowania napięcia itd., Locke zupełnie się nie sprawdza. Brak tego „czegoś”, co powoduje, że z wypiekami na twarzy sekundujemy bohaterowi w jego trudnych wyborach, intryga momentami mocno nuży zamiast wciągać, w wyniku czego   „Czarną wodę” czyta się dosyć beznamiętnie i bez żalu odkłada się ją po lekturze na półkę, tam gdzie leżą książki, do których nie zamierzamy już nigdy wracać.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja dla dlaLejdis.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1011288983760728565?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1011288983760728565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/06/nudnawo-aczkolwiek-w-zboznym-celu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1011288983760728565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1011288983760728565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/06/nudnawo-aczkolwiek-w-zboznym-celu.html' title='Nudnawo, aczkolwiek w zbożnym celu.'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-GaBMDDMkHzQ/Te5HEra10VI/AAAAAAAAAK4/heQ-D_Tx8-8/s72-c/Attica-Locke.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5763827538075758406</id><published>2011-05-13T10:35:00.000-07:00</published><updated>2011-05-13T10:35:59.612-07:00</updated><title type='text'>stosikowo</title><content type='html'>Cosik mi zeżarło wczorajszego posta...grrrrry...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponownie zatem wklejam zdjęcie wczorajszej przesyłki i ponownie chyle czoła przed moim listonoszem, a Martę Kucharz z Fabryki Słów serdeczniepozdrawiam:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-KCucF-7jx0k/Tc1r6rRcQLI/AAAAAAAAAKs/B8ndn9UejkQ/s1600/Zdj%25C4%2599cie1473.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-KCucF-7jx0k/Tc1r6rRcQLI/AAAAAAAAAKs/B8ndn9UejkQ/s320/Zdj%25C4%2599cie1473.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5763827538075758406?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5763827538075758406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/05/stosikowo.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5763827538075758406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5763827538075758406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/05/stosikowo.html' title='stosikowo'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-KCucF-7jx0k/Tc1r6rRcQLI/AAAAAAAAAKs/B8ndn9UejkQ/s72-c/Zdj%25C4%2599cie1473.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-7164815135938990589</id><published>2011-05-11T02:21:00.000-07:00</published><updated>2011-05-11T02:21:12.529-07:00</updated><title type='text'>Wspomnienia o matce</title><content type='html'>Wydawnictwo Albatros zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie decydując się na wydanie wspomnień o Audrey Hepburn, spodziewałabym się raczej kolejnej powieści sensacyjnej. Opowieść o filigranowej aktorce została wydana w sposób , który do przemówił do mnie od pierwszej strony. Ilość zdjęć odpowiadająca wydawnictwom Taschena, ale doprawiona odpowiednią ilością tekstu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LrJAcknwEIA/TcpUmWZWzDI/AAAAAAAAAKE/9-zlcV1ITeI/s1600/8c62c37600217cea4ad634a1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="255" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-LrJAcknwEIA/TcpUmWZWzDI/AAAAAAAAAKE/9-zlcV1ITeI/s320/8c62c37600217cea4ad634a1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biografowie zawsze mieli problem z Audrey Hepburn: była za grzeczna. Dwa niemalże wzorowe małżeństwa (niemalże, bo jednak zakończone rozwodem), żadnych kochanków, używek (poza czekoladą zjadaną w sporych ilościach), skandali wywoływanych w celu podsycenia gasnącej sławy. Skromna, mila, nudna? Otóż nie, w całej tej prostocie i skromności jest cos naprawdę fascynującego: rzadko się przecież zdarza, by gwiazda prowadziła tak… eleganckie życie. Dodajmy do tego wspaniałą filmografię i ikoniczny sposób ubierania się, by otrzymać spójny obraz zjawiskowej kobiety. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3vZ6zwl72JI/TcpUvnq7iOI/AAAAAAAAAKM/O1C62b8h-RM/s1600/audrey.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="262" src="http://2.bp.blogspot.com/-3vZ6zwl72JI/TcpUvnq7iOI/AAAAAAAAAKM/O1C62b8h-RM/s320/audrey.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sean Ferrer nie należy do tego "słodkiego" grona dzieci sławnych ludzi, które namiętnie wyszukuje brudy w życiu swoich rodzicieli i niczym Midas zamienia je w złoto. To syn godny swojej matki: powściągliwy, nie epatujący rodzinnymi tajemnicami, jego książka jest hołdem, nie żerowaniem na sławie matki. &lt;br /&gt;Można by się zżymać na cukierkowy ton całości, ale wystarczy zajrzeć do innych biografii aktorki, by zorientować się, że taka jest reguła, możliwe, że doczekam książki, która udowodni, że Hepburn była anorektyczną zołzą, bijącą swoje dzieci, na szczęście na razie wszyscy zgodnie uderzają z pochlebne tony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-BXqqguJdOG4/TcpU_USsjPI/AAAAAAAAAKU/mBF8Exmybfw/s1600/c9a93705001afe544d30fb28.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="205" src="http://2.bp.blogspot.com/-BXqqguJdOG4/TcpU_USsjPI/AAAAAAAAAKU/mBF8Exmybfw/s320/c9a93705001afe544d30fb28.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla wielbicieli piekna:)-„Audrey Hepburn” zawiera prawie 300 zdjęć, w tym także tych nigdy nie publikowanych oraz reprodukcje jej prac.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-7164815135938990589?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/7164815135938990589/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/05/wspomnienia-o-matce.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7164815135938990589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7164815135938990589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/05/wspomnienia-o-matce.html' title='Wspomnienia o matce'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-LrJAcknwEIA/TcpUmWZWzDI/AAAAAAAAAKE/9-zlcV1ITeI/s72-c/8c62c37600217cea4ad634a1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5934440487765106138</id><published>2011-05-02T10:52:00.000-07:00</published><updated>2011-05-02T10:53:01.634-07:00</updated><title type='text'>Szybki kurs japońskiego.</title><content type='html'>Rafał Tomański, zapalony wielbiciel Japonii i wszystkiego, co japońskie, postanowił przybliżyc polskiemu czytelnikowi ten kraj zadziwiających kontrastów. &lt;br /&gt;Dowcipnie i interesująco omawia poszczególne aspekty z codziennego życia Japończyków: od sposobu siadania przy stole, przez najbardziej popularne hobby, aż do problemów dręczących statystycznego współczesnego mieszkańca Japonii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vvgL9a-F2JE/Tb7vQXloPzI/AAAAAAAAAJ8/NSF5FZQEgbw/s1600/Tatami-kontra-krzesla-O-Japonczykach-i-Japonii_Rafal-Tomanski%252Cimages_big%252C7%252C978-83-7495-938-4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="132" src="http://2.bp.blogspot.com/-vvgL9a-F2JE/Tb7vQXloPzI/AAAAAAAAAJ8/NSF5FZQEgbw/s320/Tatami-kontra-krzesla-O-Japonczykach-i-Japonii_Rafal-Tomanski%252Cimages_big%252C7%252C978-83-7495-938-4.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tomański nie stara się opisywać szczegółowo każdego omawianege przez siebie zagadnienia, jego książka nie pretenduje do miana encyklopedii, czy też monografii, jak sam pisze: "to cos w rodzaju minirozmówek przydatnych w podróży. Nie aspiruje do kategorii wyczerpująca monografia, nie ma na celu naukowego dowodzenia poruszanych teorii. Jest to książka dla tych, których Japonia fascynuje".Fascynację samego Tomańskiego widać na każdym kroku, autor z zapałem obala stereotyp milczącego Japończyka, zakutego w uniform i zapalczywie fotografującego wszystko dookoła. Pokazuje rozerwanie w jakim żyje współczesny Japończyk, jedną noga stojący po stronie tradycji, ale też ciekawie zerkający ku możliwościom oferowanym przez XXI wiek. Kobiety w kimonach. ale także te poprzebierane za postacie z mangi; mężczyźni zapracowywujący się na śmierć, ale i ci w średnim wieku utrzywani przez &lt;br /&gt;rodziców. Tomański pokazuje te kontrasty starając się jednocześnie wybić nas z stereotypowego myślenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całość zaczyna sie od opisu wyglądu, potem analizy języka, pisma, gesty, by zająć się nastepnie sposobem mieszkania, przemieszczania, rodzajem spożywanych pokarmów, rodzajem najpowszechniejszej rozrywki-wszystko, po to by rozgryźć Japończyków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Takami kontra krzesła" sa wciągającą lekturą, stworzoną żywym i dowcipnym językiem, autor na każdym kroku udowadnia swoją kompetencję,poszerzając naszą wiedzę o Japonii bezboleśnie i zajmująco.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5934440487765106138?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5934440487765106138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/05/szybki-kurs-japonskiego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5934440487765106138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5934440487765106138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/05/szybki-kurs-japonskiego.html' title='Szybki kurs japońskiego.'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-vvgL9a-F2JE/Tb7vQXloPzI/AAAAAAAAAJ8/NSF5FZQEgbw/s72-c/Tatami-kontra-krzesla-O-Japonczykach-i-Japonii_Rafal-Tomanski%252Cimages_big%252C7%252C978-83-7495-938-4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8594036887581328191</id><published>2011-04-25T03:06:00.000-07:00</published><updated>2011-04-25T03:06:09.985-07:00</updated><title type='text'>Wesołych:)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-UoZ6D1GBZ9o/TbVHgMqXncI/AAAAAAAAAJ0/RtNEd2Npm2k/s1600/Zdj%25C4%2599cie1444.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-UoZ6D1GBZ9o/TbVHgMqXncI/AAAAAAAAAJ0/RtNEd2Npm2k/s320/Zdj%25C4%2599cie1444.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8594036887581328191?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8594036887581328191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/04/wesoych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8594036887581328191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8594036887581328191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/04/wesoych.html' title='Wesołych:)'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-UoZ6D1GBZ9o/TbVHgMqXncI/AAAAAAAAAJ0/RtNEd2Npm2k/s72-c/Zdj%25C4%2599cie1444.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-6292685182350957102</id><published>2011-04-21T13:41:00.000-07:00</published><updated>2011-04-21T13:41:11.577-07:00</updated><title type='text'>Zmęczone pycho księgarza a jego ortografia</title><content type='html'>Wypisuję fakturę, kobieta dyktuje dane:&lt;br /&gt;"...Chopina 16, to się pisze C-H-O-P-I-N-A"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz wyobraźcie sobie, jak muszę być zmęczona, że wyglądam na kogoś, komu trzeba dyktować takie rzeczy...ale pani dziekujemy za dobre chęci, nawet jakoś siły nie było, żeby się wrednie odciąć:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-6292685182350957102?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/6292685182350957102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/04/zmeczone-pycho-ksiegarza-jego.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6292685182350957102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6292685182350957102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/04/zmeczone-pycho-ksiegarza-jego.html' title='Zmęczone pycho księgarza a jego ortografia'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-7761497534311652545</id><published>2011-04-10T12:08:00.001-07:00</published><updated>2011-04-10T12:08:20.956-07:00</updated><title type='text'>Z serii: a idże se pan stąd...</title><content type='html'>Czasami człowiek ma ogromną ochotę zasugerowac słowami z tytułu posta, by szanowny klient zechciał opuścić progi księgarni, zwłaszcza, gdy słyszy, że tania książka psuje rynek:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Kiedyś książka była towarem (sic) elitarnym, a teraz byle kto może sobie na nią pozwolić, bo macie takie ceny"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szanownemu klientowi zapewne marzy się powrót do średniowiecznej ceny: książeczka za wioskę...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-7761497534311652545?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/7761497534311652545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/04/z-serii-idze-se-pan-stad.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7761497534311652545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7761497534311652545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/04/z-serii-idze-se-pan-stad.html' title='Z serii: a idże se pan stąd...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8238980467375182519</id><published>2011-03-24T12:06:00.001-07:00</published><updated>2011-03-24T12:06:53.054-07:00</updated><title type='text'>Lektury obowiązkowe</title><content type='html'>Książkę nabyłam, jeszcze nie przeczytałam ,ale nie mogłam się oprzeć przed wrzuceniem okładki:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie czytelnictwo to ja rozumiem;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6NvnyjFnYtY/TYuWRQ1Yv8I/AAAAAAAAAJs/AJKiXEzPnmE/s1600/352x500.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="222" src="http://3.bp.blogspot.com/-6NvnyjFnYtY/TYuWRQ1Yv8I/AAAAAAAAAJs/AJKiXEzPnmE/s320/352x500.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8238980467375182519?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8238980467375182519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/lektury-obowiazkowe.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8238980467375182519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8238980467375182519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/lektury-obowiazkowe.html' title='Lektury obowiązkowe'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6NvnyjFnYtY/TYuWRQ1Yv8I/AAAAAAAAAJs/AJKiXEzPnmE/s72-c/352x500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1292883475618560552</id><published>2011-03-23T13:47:00.000-07:00</published><updated>2011-03-23T13:47:36.173-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='schizofreniczne sytuacje'/><title type='text'>Futrzaste zakupy</title><content type='html'>Wpadł dzisiaj pan z kotem na smyczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kupowali baśnie Andersena.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płacił właściciel.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1292883475618560552?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1292883475618560552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/futrzaste-zakupy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1292883475618560552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1292883475618560552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/futrzaste-zakupy.html' title='Futrzaste zakupy'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1908048722137156767</id><published>2011-03-22T11:28:00.000-07:00</published><updated>2011-03-22T11:28:15.867-07:00</updated><title type='text'>Niebiesko i bezkompromisowo.</title><content type='html'>„Wolni Ciut Ludzie” ukazali się po raz pierwszy w Polsce w roku 2005, wtedy to też po raz pierwszy Pratchetta nie tłumaczył Piotr Cholewa, lecz Dorota Malinowska- Grupińska. Całość była doskonałym przykładem, jak ogromną rolę w recepcji książki ma jej tłumacz. Zniknął gdzieś niewymuszony humor, cudowne dialogi i swobodny styl, charakteryzujący dotychczasowe części cyklu. Na szczęście wydawnictwo postanowiło wznowić „Wolnych Ciut Ludzi” w przekładzie niezawodnego Cholewy. Dzięki temu uzyskałam jasny obraz tego, jak bardzo delikatną materią jest przekład dzieła literackiego; jak doskonałym słuchem językowym, intuicją dysponuje wieloletni tłumacz Pratchetta, przy jednoczesnym ogromnym poczuciu humoru i zdolnościach literackich.  Niech ta recenzja będzie peanem nie tylko ku czci Pratchetta, ale także jego największego ambasadora- bo tak trzeba nazwać kogoś, kto niewątpliwie przyczynił się do ogromnego sukcesu tego autora w Polsce. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6OJDiAPnkoY/TYjqJtHtqsI/AAAAAAAAAJk/Gxrp5_ObeVU/s1600/wolni.ciut.ludzie.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="210" src="http://2.bp.blogspot.com/-6OJDiAPnkoY/TYjqJtHtqsI/AAAAAAAAAJk/Gxrp5_ObeVU/s320/wolni.ciut.ludzie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;  „Wolni Ciut Ludzie” są pozycją przeznaczoną dla młodszego czytelnika, stąd jego bohaterka jest nastolatka: Tiffany Obolała, inteligentna córka farmera, mająca wszelkie zadatki na prawdziwą czarownicę, ale taką, jaką są czarownice ze Świata Dysku.  Przenikliwie patrzącą na otaczający ją Świat, czasami trochę cyniczną, odważną i dbającą o innych. Życie Tiffany mija spokojnie, dziewczynka zajmuje się młodszym braciszkiem, dogląda owiec, czasami bierze lekcje u wędrownych pedagogów. Pewnego dnia w ten uporządkowany, i powiedzmy sobie szczerze nieco nudnawy,  świat wkracza magia i nic już nie jest jak dawniej&lt;br /&gt;W realną rzeczywistość zaczynają ingerować czarodziejskie moce: po ścieżkach galopują rycerze bez głowy, w jeziorkach czają się potwory, znika mały braciszek porwany przez Złą Królową. Tiffany musi podjąć niebezpieczną podróż, nie tylko by ocalić brata, ale także swój świat. Na szczęście nie wyrusza sama, w sukurs przychodzą bowiem tytułowi Ciut Ludzie: mikrego wzrostu, niebieskiej barwy i paskudnego charakteru niewielkie ludziki, obdarzone ogromną siłą i wybuchowym temperamentem. &lt;br /&gt;  Pratchett wyciska co się da z typowej powieści inicjacyjnej, przy okazji wywracając do góry nogami większość nauk wyniesionych z baśni. Dziewczynka ratująca brata, nie jest słodką istotką jak Gerda, lecz dziewczęciem w wielkich butach uzbrojonym w dużą patelnię, z której potrafi zrobić doskonały użytek. Wiernymi towarzyszami naszej nietuzinkowej bohaterki jest gromada ostro popijających brutali, nijak nie pasujących do bajkowych towarzyszy. Śnieżka miała siedmiu słodkich krasnali, zaś kompania Tiffany kradnie owce, bije koty i plądruje spiżarnie, bojąc się tylko prawników i słowa drukowanego. Po raz kolejny pisarz udowadnia, że jest mistrzem nie tylko ciętych dialogów, czy też zabawnych opisów, ale także doskonale radzi sobie z tworzeniem pouczających i zajmujących historii, które zupełnie „bezboleśnie” uczą. Pozory mylą, najważniejsze i zarazem najtrudniejsze jest myślenie wbrew schematom- te wszystkie prawdy poznaje Tiffany w trakcie swojej wędrówki, a my razem z nią. Wszystko to zaś podane jest nam bez „dydaktycznego smrodku”, w doskonale nam znanej przezabawnej formie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja dla portalu dlaLejdis.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1908048722137156767?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1908048722137156767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/niebiesko-i-bezkompromisowo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1908048722137156767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1908048722137156767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/niebiesko-i-bezkompromisowo.html' title='Niebiesko i bezkompromisowo.'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-6OJDiAPnkoY/TYjqJtHtqsI/AAAAAAAAAJk/Gxrp5_ObeVU/s72-c/wolni.ciut.ludzie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3471594280375103769</id><published>2011-03-17T12:52:00.000-07:00</published><updated>2011-03-17T12:52:19.466-07:00</updated><title type='text'>Faceci...</title><content type='html'>Telefon od zaaferowanego mężczyzny (głos dosyć dorosły, więc nie mógł to być dwunastolatek:), który koniecznie chciał zakupić "Perfekcyjną panią domu"-konieczna do porządków wiosennych, bo biedaczek nie za bardzo wiedział jak się za nie zabrać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3471594280375103769?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3471594280375103769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/faceci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3471594280375103769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3471594280375103769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/faceci.html' title='Faceci...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-166035119502767609</id><published>2011-03-15T14:13:00.000-07:00</published><updated>2011-03-15T14:13:08.310-07:00</updated><title type='text'>Uczciwość w narodzie</title><content type='html'>Całkiem niedawno zostałam poproszona o "pożyczenie" podręcznika na sekundkę dosłownie, gdyż czcigodna matka dzieciom chciała skserować kilka stron...by zrobić z nich ściągę dla synka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawie uklękłam z szacunku dla systemu wartości tej pani. Kserowanie na ściągę to chyba jakieś kombo nieuczciwości...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-166035119502767609?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/166035119502767609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/uczciwosc-w-narodzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/166035119502767609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/166035119502767609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/uczciwosc-w-narodzie.html' title='Uczciwość w narodzie'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3116867138156171076</id><published>2011-03-12T07:50:00.000-08:00</published><updated>2011-03-12T07:50:29.431-08:00</updated><title type='text'>Durnowate wampiry</title><content type='html'>Zamiast sesji przed komputerem-spacer,więc tylko szybka wrzuta starej recenzji. Zerwało mi się za nią niegdyś od małoletnich fanek, oj zerwało...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron, odłożyłam owe „dzieło” i popadłam w głęboką zadumę, rozważając stan umysłów oraz stopień obycia literackiego tych tysięcy fanów radosnej twórczości pani Meyer…Samą książkę przyszło mi odkładać kilka razy, gdy poziom irytacji wzrastał niebezpiecznie i zachodziła obawa, że po prostu rzucę nią w kogoś. Przyznam szczerze: gdyby nie obowiązek recenzentki, nikt nie zmusiłby, żebym przeczytała cały ten horrorowaty romans do końca…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Meyer stworzyła niezwykle nudną oraz mało oryginalną historię, zaludniając ją sztampowymi bohaterami, a główną postacią czyniąc wiecznie przestraszone oraz irytujące dziewczę.&lt;br /&gt;Bella Swan, bo tak się nazywa owa nieszczęsna istota, to licealistka zakochana, z wzajemnością , w wampirze o wdzięcznym imieniu Edward. Jako że książka przeznaczona jest głównie dla nastolatek- wątek miłosny wybija się na pierwszy plan. Piękny wampir dochodzi do wniosku, że jego miłość naraża ukochaną na niebezpieczeństwo, więc decyduje się ją opuścić, Bella wpada w czarną rozpacz, z której pomaga jej się wydostać nowy przyjaciel- młody Indianin. Gdzieś tam, w tle pojawia się wilkołak, starzy wrogowie oraz powraca Edward. Cała akcja spokojnie mogłaby zostać opisana na kilkunastu stronach, zaś autorka rozwleka ją w sposób niemiłosierny na ponad czterysta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zZqNodYyaJA/TXuWDeiYEYI/AAAAAAAAAJc/uS8t_haNdoU/s1600/indeks.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="277" width="182" src="http://3.bp.blogspot.com/-zZqNodYyaJA/TXuWDeiYEYI/AAAAAAAAAJc/uS8t_haNdoU/s320/indeks.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy wątek, każdy pomysł jest wtórny, ze stronic wieje nudą, a kolejne  rozwiązanie fabularne jest przewidywalne do bólu. Autorka podsuwa tropy tak oczywiste, że aż obrażające inteligencję czytelnika, jak np. wątek indiańskich legend i nagłego pojawienia się w okolicy wilkołaka. Zakończenia można domyślić się już w połowie książki, co nie najlepiej świadczy o wyobraźni twórcy.&lt;br /&gt;Przewidywalnej fabuły nie ratują także bohaterowie. Bella jest nieznośnie sentymentalna i irytująca. To bohaterka, której nie można polubić: ciągle się czegoś boi, ma wiecznie depresję i jest niesamowicie zakompleksiona. Zdawać by się mogło, że to czyni ją bardziej wiarygodną i „ludzką”, nic z tych rzeczy- rażące braki warsztatowe autorki są najbardziej widoczne właśnie w konstrukcji tej postaci. Gdyby coś ją zeżarło zaraz na drugiej stronie, książka mogłaby wiele zyskać…Działania bohaterki sprowadzają się do zachwytów nad urodą Edwarda, potem do rozpaczania nad jego stratą i bycia przestraszoną. Jak heroina z filmu klasy B, potrafi tylko piszczeć i bać się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Również reszta postaci nie zachwyca: wampiry są bardzo stereotypowo ukazane. Co jakiś czas zmuszona byłam do czytania o urodzie i wdzięku tych istot, które nawet stoją z gracją (sic !) Cała książka jest tak nieznośnie lukrowana, wszystko jest piękna i estetycznie ukazane, nawet wilkołaki przemieniają się w mgnieniu oka i bez żadnych naturalistycznych szczegółów. Ot: puff ! i mamy wilka… Oczywiście nie ma mowy o drastycznych scenach, bądź dylematach moralnych tych istot: wilkołaki i wampiry z otoczenia Belli są niewinne, jak owieczki i bronią uciśnionych ludzi na wszelkie sposoby.&lt;br /&gt;Język całości jest niesamowicie sentymentalny i tandetny: serce bohaterki zostaje złamane i rozbite w proch, miłość jest aż po grób, każde wspomnienie ukochanego wywołuje spazmy bólu (dosłownie) i rozdarcie na nowo „brzegów wirtualnej rany”; oczy wampirów ciskają błyskawice, a pocałunki odbierają oddech. Danielle Steell byłaby zapewne dumna z warsztatu literackiego autorki „Księżyca…”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść jest sztampowa i w dodatku źle napisana, twierdzenie, że to połączenie horroru i romansu, to jakaś kpina.  Wampiry i wilkołaki nie sprawią, że tandetna historyjka o głupiej gęsi będzie horrorem. Książka pani Meyer jest straszna, ale z zupełnie innych względów, niż zapewne zamierzała autorka. Naprawdę dawno nie zdarzyło mi się mieć do czynienia, z czymś tak wtórnym i mało interesującym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3116867138156171076?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3116867138156171076/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/durnowate-wampiry.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3116867138156171076'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3116867138156171076'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/durnowate-wampiry.html' title='Durnowate wampiry'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-zZqNodYyaJA/TXuWDeiYEYI/AAAAAAAAAJc/uS8t_haNdoU/s72-c/indeks.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-4006311185756619573</id><published>2011-03-10T10:42:00.000-08:00</published><updated>2011-03-10T10:43:19.434-08:00</updated><title type='text'>I znów na papierze</title><content type='html'>Kolejna recenzja, tym razem "Długiej dziwnej podróży", zapraszam do lektury:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-0JZmRCi5xmk/TXkbcaVQcRI/AAAAAAAAAJU/LDWiRQEQ2WE/s1600/SFFiH2011-65_Cover-120px.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="175" width="120" src="http://1.bp.blogspot.com/-0JZmRCi5xmk/TXkbcaVQcRI/AAAAAAAAAJU/LDWiRQEQ2WE/s320/SFFiH2011-65_Cover-120px.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.science-fiction.com.pl/www/"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-4006311185756619573?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/4006311185756619573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/i-znow-na-papierze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4006311185756619573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4006311185756619573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/03/i-znow-na-papierze.html' title='I znów na papierze'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-0JZmRCi5xmk/TXkbcaVQcRI/AAAAAAAAAJU/LDWiRQEQ2WE/s72-c/SFFiH2011-65_Cover-120px.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-6307069919852524604</id><published>2011-02-14T11:02:00.000-08:00</published><updated>2011-02-14T11:02:41.181-08:00</updated><title type='text'>Komisarz Maciejewski</title><content type='html'>„Nie miał wątpliwości, że nie jest całkiem normalny (…)”- te słowa wydają się doskonale charakteryzować komisarza Maciejewskiego, bohatera retro  kryminału, rozgrywającego się w Lublinie lat trzydziestych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-b5sAcxAvQU8/TVl8SuKvCmI/AAAAAAAAAJM/D9QmXxN9eug/s1600/wronski-1.jpg" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="204" src="http://1.bp.blogspot.com/-b5sAcxAvQU8/TVl8SuKvCmI/AAAAAAAAAJM/D9QmXxN9eug/s320/wronski-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zygmunt (dla przyjaciół – Zyga) Maciejewski to mężczyzna pełen sprzeczności i nie dający się łatwo zaszufladkować. Doskonały bokser i właściciel tzw. „zakazanej gęby”, jest jednocześnie znawcą literatury pięknej, potrafiącym wszędzie dostrzec odniesienia do niedawno przeczytanych dzieł .Wielbiciel „Procesu” Kafki oraz mocnych alkoholi, które wlewa w siebie hektolitrami. Jego nieciekawa fizjonomia skrywa cięty język oraz dociekliwy umysł, dzięki któremu Maciejewski radzi sobie z różnymi, nawet najbardziej zawikłanymi sprawami. Tak, trzeba przyznać, że Zyga to dosyć nietuzinkowa postać.&lt;br /&gt;Maciejewski oraz jego współpracownicy tworzą nader malowniczą kompanię, która charakteryzuje się jedną wspólną cechą: dosyć niskim poziomem szacunku dla litery prawa. Notorycznie łamane przepisy, przymykanie  oczy na błędy i omijanie procedur, drobne oszustwa i naginanie prawdy – oto jak wygląda rzeczywistość służb porządkowych w Rzeczpospolitej lat trzydziestych.&lt;br /&gt; Trzon powieści to śledztwo prowadzone w sprawie makabrycznego morderstwa, dokonanego na redaktorze naczelnym jednej z lubelskich gazet. Maciejewski, wraz ze swoimi oddanymi pracownikami, przemierza ulice Lublina, by przekonać się, że nic nie jest tak jasne, jak na to wygląda.&lt;br /&gt; Świat opisany w powieści Wrońskiego to niezbyt przyjemne miejsce: alkoholicy w mundurach ścigają równie pijanych przestępców, w każdej bramie czai się cwaniak gotów „sprzedać cegłę”, a żony uciekają z bogatszymi i przystojniejszymi. Przyjaciel zazwyczaj okazuje się być wrogiem, przyjaznego szefa odwołują, a biurokracja naprawdę daje w kość. Nie dziw, że Maciejewski ostro popija i czasami zdarza mu się postępować niezgodnie z przepisami. Pomimo tych, jakże licznych wad, Zygmunt M. budzi sympatię – jego cięty humor i bystry umysł czynią z niego doskonałego przewodnika po przedwojennym Lublinie.&lt;br /&gt; Mieście opisanym tak plastycznie i barwnie, że staje się ono równorzędnym bohaterem powieści. Ciemne uliczki, obdrapane kamienice… To wszystko ożywa na kartach kryminału, pozwalając czytelnikowi przenieść się w czasy ostrej cenzury gazet, urzędników węszących wszędzie komunistyczne spiski oraz amantów, wzorujących się na pięknym Rudolfie Valentino.&lt;br /&gt;Autor dodatkowo wzbogaca historię o liczne „smaczki” w postaci autentycznych nagłówków z lubelskich gazet, prawdziwych osób wprowadzanych w powieść pod fikcyjnym nazwiskiem, bądź cytowaniu autentycznych historyjek krążących po Lublinie lat trzydziestych. Nie skąpi nam też szczegółów życia codziennego mieszkańców miasta: począwszy od rodzajów trunków podawanych w ówczesnych lokalach, przez warunki pracy milicjantów , na wyglądzie kobiecych fryzur skończywszy.&lt;br /&gt; Sama akcja toczy się wartko, jak na rasowy kryminał przystało, kilkakrotnie autor rzuca nam fałszywy trop i myli ślady, by całą historię uczynić zdecydowanie mniej oczywistą, niż mogłoby się to wydawać.&lt;br /&gt;Żywe tempo oraz pełnokrwiste postacie, których nie sposób nie polubić. Do tego świetnie oddany klimat epoki. To wszystko razem składa się na  retro – kryminał, od którego trudno się oderwać.&lt;br /&gt;Malkontenci mogą narzekać na podobieństwa z cyklem M. Krajewskiego, ale byłoby sporym nadużyciem sugerować, że Wroński wzorował się na kryminałach o Breslau. Jego książka ma zupełnie inny klimat, jest mniej mroczna, chociaż nie należy do opowieści z happy endem. Różnice widać także w konstrukcji głównego bohatera i to nie tylko w zupełnym braku zainteresowania swoim wyglądem zewnętrznym, jakie przejawia Maciejewski. Podobieństwa są, ale rzecz głównie w wysokim poziomie rozrywki, jaki zapewnić mogą dzieła obu twórców.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-6307069919852524604?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/6307069919852524604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/02/komisarz-maciejewski.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6307069919852524604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6307069919852524604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/02/komisarz-maciejewski.html' title='Komisarz Maciejewski'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-b5sAcxAvQU8/TVl8SuKvCmI/AAAAAAAAAJM/D9QmXxN9eug/s72-c/wronski-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3627089416684219279</id><published>2011-02-10T11:03:00.000-08:00</published><updated>2011-02-10T11:03:05.376-08:00</updated><title type='text'>W łeb zamiast całusa</title><content type='html'>Z sentymentem odkurzyłam półkę z fantastyką, z rozczuleniem wspominając, jak dobrze bawiłam się przy pierwszym tomie tej trylogii, a jakim rozczarowaniem były dla mnie ostatnie dokonania literackie pana Ziemiańskiego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie da się ukryć, że kobiety we fantastyce, funkcjonują już w zupełnie inny, niż kiedyś sposób.&lt;br /&gt;Twórcy takiego Conana, na przykład, nie przyszłoby do głowy, żeby uczynić płeć piękną głównym bohaterem- bohaterką opowieści. Jeszcze dwadzieścia lat temu, niewiasty były tylko pięknym ozdobnikiem akcji; w ramionach których, mógł odpocząć, utrudzony bojami bohater.&lt;br /&gt;Współczesna literatura fantasy obfituje w dokonania dzielnych niewiast, których piękne długie nogi rozdają mocne kopniaki, a delikatne rączki walą panów w mordy.&lt;br /&gt; Panteon dzielnych dziewoj, w roku 2002, został poszerzony o stworzoną przez Andrzeja Ziemiańskiego, postać księżniczki Achai. &lt;br /&gt;Tom pierwszy przygód dziewczyny, to klasyczne fantasy w którym dzielne dziewczę, wskutek intryg złej macochy (młodszej o rok), zostaje wyrwane z ciepłych domowych pieleszy i skierowane do wojska.&lt;br /&gt;Dalej historia toczy się znanym torem- od zera do bohatera, ciepła klucza pod wpływem ciężkich przeżyć, w wojsku, a potem w niewoli, zmienia się w doskonałą maszynę do zabijania; po drodze zbierając kolejno: piętno niewolnika na pupie i tatuaż prostytutki na twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-y6jEBtmcU28/TVQ2PhR2H1I/AAAAAAAAAJE/F0JtJZwXIGU/s1600/achaja1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="205" src="http://3.bp.blogspot.com/-y6jEBtmcU28/TVQ2PhR2H1I/AAAAAAAAAJE/F0JtJZwXIGU/s320/achaja1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Równolegle pisarz prowadzi dwa inne wątki, które przenikają się i łączą ze sobą pod koniec powieści. Rzecz cała dzieje się w ciekawie pomyślanym świecie, a opowiedziana jest w naprawdę interesujący sposób.&lt;br /&gt;Podobać się musi także konstrukcja głównej bohaterki, której perypetie zostają opowiedziane, jakby w opozycji do stałego schematu, rodem z filmów amerykańskich, gdzie nieokrzesane i brzydkie dziewczę zostaje pod koniec damą.&lt;br /&gt;Ziemiański odwraca sytuację. I tak, pod koniec książki, zamiast pięknej i delikatnej księżniczki, czytelnik „widzi” żylastą dziewczynę, oszpeconą tatuażem, który jednoznacznie określa jej status społeczny i sposób zarabiania pieniędzy. Miast gładkich słówek i cytowania poezji, dziewczę owo rzuca gęsto cholerami. W końcowej scenie zaś, nie odchodzi z księciem w pięknej sukni, lecz siedzi w obsikanej kiecce pod drzewem, umęczona rzezią, której dokonała przed chwilą. Rzezi, która ocaliła pięknego księcia…Wspaniałe odwrócenie klasycznej sytuacji fabularnej, które raduje bardzo  moje serce damskiego szowinisty .&lt;br /&gt; Historia toczy się wartko, zatwardziałym zwolennikom „męskiej” fantasy oferując trzech, drugoplanowych bohaterów płci męskiej. Ziemiańskiemu udało się stworzyć spójną wizję świata, w której czasami pojawiają się , na zasadzie „mrugnięcia okiem”, odniesienia do naszej współczesności.&lt;br /&gt;„Achaja” to naprawdę godna polecenia lektura, której pozostałe dwa tomy mam nadzieję niebawem również opisać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3627089416684219279?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3627089416684219279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/02/w-eb-zamiast-causa.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3627089416684219279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3627089416684219279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/02/w-eb-zamiast-causa.html' title='W łeb zamiast całusa'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-y6jEBtmcU28/TVQ2PhR2H1I/AAAAAAAAAJE/F0JtJZwXIGU/s72-c/achaja1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-9016545155185058168</id><published>2011-02-01T11:58:00.000-08:00</published><updated>2011-02-01T11:58:04.495-08:00</updated><title type='text'>Czy ma pani...?</title><content type='html'>Pytanie: Czy ma pani "Anię z zielonego Wzgórza" nie brzmi dziwnie, za to niektóre tytuły nie powinny występować w jednym ciągu z powyższym pytaniem. Powiedzcie sami, jak zachować powagę, gdy klient pyta:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ma pani "Dżumę"?&lt;br /&gt;Czy ma pani "Chłopów"?&lt;br /&gt;Czy ma pani "Udrękę"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koleżanka w pierwszym przypadku odpowiedziała: Miałam, ale się już lepiej czuję:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równie niefortunne są pytania w stylu: "Krzyżacy" są?Zawsze mnie korci, by się rozejrzeć i z ulgą w głosie oznajmić: "No, na szczęście już poszli"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnym razem, gdy zapytacie księgarza, czy ma dżumę, nie zdziwcie się, gdy zacznie melodramatycznie rzęzić...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-9016545155185058168?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/9016545155185058168/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/02/czy-ma-pani.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/9016545155185058168'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/9016545155185058168'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/02/czy-ma-pani.html' title='Czy ma pani...?'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1150551694887175776</id><published>2011-01-20T12:00:00.000-08:00</published><updated>2011-01-20T12:00:55.336-08:00</updated><title type='text'>Kartografia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TTiUb0pEXiI/AAAAAAAAAI4/9_esM8zd57c/s1600/73eac55d16366f87ba7e6793873da0e5_2672.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="204" src="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TTiUb0pEXiI/AAAAAAAAAI4/9_esM8zd57c/s320/73eac55d16366f87ba7e6793873da0e5_2672.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W momencie rozpoczęcia opowieści Karim i Raheen są przyjaciółmi: połączył ich niezwykły związek, gdy byli jeszcze niemowlętami. Powiedzieć, że są bratnimi duszami, to niedopowiedzenie- jedno kończy zdania rozpoczęte przez drugie, porozumiewają się kodem anagramów, którego nie jest w stanie pojąć nikt poza nimi. Można rzec, że są idealnym spełnieniem platonowskich słów o dwóch połówkach: zawsze obok siebie, wspierają się i podtrzymują na duchu. A wsparcie jest im niezbędne: oboje mieszkają w Karaczi, mieście tyleż pięknym, co niebezpiecznym, które  niemalże codziennie jest areną dla zamachów na tle religijnym, bądź etnicznym. Niebezpieczeństwo czyha nawet na zamożne dzieciaki, a takimi są nasi bohaterowie. Nieco pod kloszem, izolowani od niebezpieczeństw, jakie są chlebem codziennym dla uboższych mieszkańców Karaczi, pielęgnują swoją przyjaźń. Jednak sytuacja w mieście pewnego dnia staje się na tyle groźna, że rodzice Karima decydują się je opuścić. Przeprowadzka z Pakistanu do Londynu staje się początkiem zmian w przyjaźni. Mijają lata, a wraz z upływem czasu   powstają kolejne pytania: czy nasi bohaterowie rozstaną się na zawsze? Będą tylko zwykłymi znajomymi, połączonymi wspomnieniami kolorowego dzieciństwa? Znienawidzą się, poróżnieni przez gorzkie słowa? A może powtórzą los rodziców, połączonych burzliwą miłością, wielokrotnie narażaną na szwank? &lt;br /&gt;Shamsie nie oszczędza swoich bohaterów, niczego im nie ułatwia. Gwałtowne zwroty akcji wytrącają nas z kolein przyzwyczajenia, w które jesteśmy skłonni wpadać podczas lektury kobiecych opowieści. Miłość nawet, gdy zdaje się być przeznaczona dwojgu ludzi, nie jest czymś prostym, zwłaszcza gdy mieszka się w Karaczi. Doskonale rozegrała autorka kontrast między beztroskim dzieciństwem, rodem z „Dzieci z Bullerbyn”, a dramatycznym rozwojem akcji lat późniejszych, kiedy to ulice Karaczi spływają krwią mieszkańców.&lt;br /&gt;Rodzinne miasto pisarki poraża bogactwem zapachów, smaków i kolorów. Shamsie stworzyła piękny obraz wyjątkowego miasta, tyleż pięknego, co niebezpiecznego.  Bengalczycy, Pasztuni, Pendżabczycy zaludniający różne dzielnice- odseparowane od siebie potężnym murem nienawiści- sprawiają, że mieszkanie w Karaczi, to ciągłe  wyczekiwanie na wybuch: który prędzej, czy później nastąpi.&lt;br /&gt;Wystawiana na próbę miłość do ludzi i miejsc jest główną siła napędową tej książki, w której do końca nic  nie jest pewne. Warto po nią sięgnąć, by zobaczyć, jak potoczyły się losy dwóch połówek jednej duszy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1150551694887175776?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1150551694887175776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/01/kartografia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1150551694887175776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1150551694887175776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/01/kartografia.html' title='Kartografia'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TTiUb0pEXiI/AAAAAAAAAI4/9_esM8zd57c/s72-c/73eac55d16366f87ba7e6793873da0e5_2672.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3903881142904118723</id><published>2011-01-18T12:28:00.000-08:00</published><updated>2011-01-18T12:28:20.170-08:00</updated><title type='text'>Nie bierz do ust ręki umarlaka</title><content type='html'>Lubicie „Kryminalne zagadki …”? Jeżeli tak, to lepiej nie czytajcie wspomnień pani Kollmann. Autorka „Nie bierz do ust ręki umarlaka” to specjalistka od kryminalistyki sądowej z jedenastoletnim stażem i jej życie zawodowe znacznie odbiega od tego, co widzimy na ekranach telewizorów. Autorka nie żałuje nam wszystkich detali, których nie uświadczymy nawet w najbardziej „realistycznym” serialu. W jedenastu rozdziałach z humorem, nieraz mocno czarnym, rozprawia się z naszymi wyobrażeniami na temat swojej pracy. „W  Kryminalnych zagadkach Miami” nikt nie włazi w gówno”- to tylko jeden z przykładów rubasznego języka, jakim posługuje się autorka, ale trudno oczekiwać kwiecistych opisów brudnych śmietników, czy też naprawdę ohydnych miejsc zbrodni, gdzie części ciała walają się na podłodze, wymieszane z opakowaniami po frytkach.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TTX33evR_sI/AAAAAAAAAIw/Q_5JiEg4Db4/s1600/umarlak.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="220" width="152" src="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TTX33evR_sI/AAAAAAAAAIw/Q_5JiEg4Db4/s320/umarlak.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo rzeczowo i bardzo dosadnie Kollmann pokazuje, co tak naprawdę jest chlebem powszednim kryminalistyka sądowego: brudna i bardzo niewdzięczna praca, nierzadko w warunkach zagrażających zdrowiu, także psychicznemu. Czarny humor, który dominuje w całej opowieści, to reakcja obronna autorki, jak sama podkreśla: wielokrotnie jedynym wyjściem był płacz lub obrócenie wszystkiego w żart. Trudno się dziwić takim reakcjom, gdy czytamy o domu pełnym karaluchów, pijaczce szczującej policję wściekłym psem dingo, czy też ojcu, wzywającym gliny do „ukradzionych” świątecznych prezentów. &lt;br /&gt;Cała książka to rezultat obcowania ze światem w którym „(…) ludzie dzwonili na policję, by zgłosić, że widzieli obcych w telewizorze i kangury na obwodnicy miasta. Kraina w której świnie i psy dingo zastępowały zwyczajnego psa, czy kota, a rodzinnego grilla urządzano na linoleum. Kraina, w której ludzie umierali, zaciskając kurczowo w dłoniach opakowania po pizzy, a ich ciała porzucano obok znaku „ślepa ulica” czy tablic w rodzaju: „nie wyrzucać śmieci”. Demaskowanie przekłamań produkcji hollywoodzkich, to jedno. Z drugiej strony Kollmann dzieli się z nami wieloma tajnikami swojej pracy, dzięki czemu możemy się przekonać jak NAPRAWDĘ działa luminal i jak pobiera się odciski palców osób dawno zmarłych. Dowiemy się także jak nie należy się ubierać, gdy człowiek zostaje wezwany na miejsce zbrodni i czy kryminalistycy przesłuchują aresztowanych.&lt;br /&gt;Już nigdy nie będę patrzyć na Gila Grissoma tak samo…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3903881142904118723?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3903881142904118723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/01/nie-bierz-do-ust-reki-umarlaka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3903881142904118723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3903881142904118723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/01/nie-bierz-do-ust-reki-umarlaka.html' title='Nie bierz do ust ręki umarlaka'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TTX33evR_sI/AAAAAAAAAIw/Q_5JiEg4Db4/s72-c/umarlak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5706212238094333578</id><published>2011-01-12T04:40:00.000-08:00</published><updated>2011-01-12T04:41:11.068-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książę mgły'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cień wiatru'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zafon'/><title type='text'>Książę mgły</title><content type='html'>Pewnie nie wypada się przyznawać na forum, że człowiek dożył prawie trzydziestki i nie sięgnął do tej pory po Zafona. Jednak ja to wyznanie popełnię, licząc na szeroko pojętą wyrozumiałość. Po prostu staram się szerokim łukiem omijać głośne powieści, książki okrzyknięte wydarzeniem roku, ba nawet dekady. Trochę z powodu przekory („nie będę podążać za stadem”), trochę z powodu tego, że przeważnie te szumne hasła reklamowe nijak się mają do rzeczywistości. Czasami jednak się przełamuję, stąd lektura „Księcia mgły”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TS2hNZAP6wI/AAAAAAAAAIo/T5M4HHNFQSs/s1600/ksi%25C4%2585%25C5%25BCe%2Bmg%25C5%2582y.jpg" imageanchor="1" style="clear:right; float:right; margin-left:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="205" src="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TS2hNZAP6wI/AAAAAAAAAIo/T5M4HHNFQSs/s320/ksi%25C4%2585%25C5%25BCe%2Bmg%25C5%2582y.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszło nawet chronologicznie, skoro pierwsza powieść Zafona, jaką dorwałam w swoje łapy, to także jego debiut. Bez uprzedzeń, bez porównań z innymi dziełami (a zwłaszcza z głośnym „Cieniem wiatru” ) połknęłam cieniutką opowieść w jeden wieczór.  &lt;br /&gt;Historia opowiada o trzynastoletnim chłopcu, Maxie, który wraz z całą rodziną wyprowadza się do niewielkiej rybackiej wioski. Przeprowadzka związana jest z próbą uchronienia dzieci przed koszmarem drugiej wojny, jak się jednak okazuje ciche miasteczka także potrafią być groźne. Dom, w którym zamieszkać ma chłopiec należał niegdyś do chirurga i jego pięknej żony, którzy niestety stracili w nim swojego jedynego syna. &lt;br /&gt;Urządzanie się, poznawanie miejsc i ludzi wkrótce przerodzi się w dramatyczną walkę o przetrwanie, w której Max weźmie udział wraz z nowym przyjacielem i starszą siostrą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zafon czerpie z dosyć oklepanych motywów: nawiedzony dom, tajemnica z przeszłości, upiorny człowiek zawierający z ludźmi tajemnicze pakty. Nie ma także nic odkrywczego w historii chłopca zmuszonego nagle do walki z niepojętą i groźną siłą, wdzierającą się nagle do spokojnego miasteczka. A jednak historia porywa. Pisarz tworzy zajmującą opowieść o przeznaczeniu przed którym nie da się uciec, potrafi też bez „smrodku dydaktycznego” pokazać wartości takie jak poświęcenie, czy odwaga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pamięć zapada także niepokojący nastrój, pogłębiający się ze strony na stronę. Książka dla młodzieży, czy nie, ale zdarzyło mi się z niepokojem spoglądać na własną szafę (ci którzy czytali na pewno wiedzą dlaczego). Zafon umiejętnie buduje napięcie, prowadząc do zaskakującego finału.&lt;br /&gt;Kto wie, czy jednak nie sięgnę po „Cień wiatru”…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5706212238094333578?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5706212238094333578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/01/ksiaze-mgy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5706212238094333578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5706212238094333578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/01/ksiaze-mgy.html' title='Książę mgły'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TS2hNZAP6wI/AAAAAAAAAIo/T5M4HHNFQSs/s72-c/ksi%25C4%2585%25C5%25BCe%2Bmg%25C5%2582y.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1807562437759958104</id><published>2011-01-03T12:45:00.000-08:00</published><updated>2011-01-03T12:49:21.343-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Robert Capa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Narodziny legendy</title><content type='html'>Robert Capa, dzięki zdjęciom wykonanym podczas hiszpańskiej wojny domowej, zdobył światową sławę. Kolejne prace, takie jak fotoreportaże z frontów II wojny światowej, tylko umocniły jego pozycję najgłośniejszego fotoreportera wojennego swoich czasów. Jako reporter 1942 roku przepłynął Atlantyk, by wyruszyć z wojskami sprzymierzonymi przez Północną Afrykę, Włochy aż do Francji, fotografował także naloty na Londyn, a w 1943 przebieg kampanii w północnej Afryce i na Sycylii oraz walki we Włoszech, w tym wyzwolenie Neapolu. Szóstego czerwca 1944 fotografował lądowanie w Normandii. Wraz z pierwszą grupą amerykańskich żołnierzy wylądował na plaży Omaha. W 1945 wraz z Amerykanami lądował w Niemczech, gdzie fotografował zwycięstwa aliantów w Lipsku, Norymberdze i Berlinie. Był jednym z dwudziestu fotografów odznaczonych amerykańskim Medalem Wolności. Zginął w Indochinach, jako jedna z pierwszych  ofiar wojny w Wietnamie w 1954 roku.  Człowiek legenda, reporter, który wymyślił siebie od początku do końca.&lt;br /&gt;  Susana Fortes skoncentrowała się na związku Capy z „małym, rudym liskiem”- Gerdą Taro, tworząc opowieść o wielkiej miłości w niebezpiecznych czasach. Autorka czyni z Taro równorzędną bohaterkę, stawiając ją w roli nie tylko kochanki, ale także muzy, przyjaciela, impresaria, w końcu rywala Capy. Mocno dramatyczna historia życia obojga układa się w bardzo podobny sposób-oboje poznali się, gdy byli emigrantami, szukającymi schronienia w Paryżu dwudziestolecia międzywojennego. Oboje mocno zaangażowani politycznie, bezkompromisowi i odważni. Fortes umiejętnie odmalowuje gorączkową atmosferę miasta tuż przed wybuchem wojny, podniecenie udzielające się młodym ludziom, ich gorączkowe dyskusje o życiu, sztuce i odwadze, toczone w zadymionych knajpkach, nad lampką wina. Capa i jego ukochana odmalowani są wyrazistymi barwami, wykreowani na młodych bogów: pięknych, młodych i nie lękających się niczego. Niestety czasami autorka ulega skłonności do taniego melodramatyzmu, ocierającego się nieraz o kicz. Tworzenie historii o żołnierzach umierających z obrazem ukochanej przed oczyma, to jeden z przykładowych tanich chwytów powtarzających się kilkakrotnie. Nieznośne są też niektóre dialogi, toczone w napuszonym tonie, zniekształcające obraz pary protagonistów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TSI1_FT7tyI/AAAAAAAAAIg/3HbJnC1z_bc/s1600/images.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 179px; height: 281px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TSI1_FT7tyI/AAAAAAAAAIg/3HbJnC1z_bc/s320/images.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558064248002426658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;  Takie okazyjne wycieczki w kierunku literatury spod znaku Mniszkówny są na szczęście rzadkie. Przez większość czasu, bez uciekania się do tanich chwytów, Fortes potrafi zajmująco opowiadać, tworząc swoją własną wersję opowieści o tragicznej miłości Capy i Taro. Oprócz biografii dwojga nietuzinkowych osobowości, otrzymujemy także ciekawie podane refleksje na temat psychiki człowieka zarabiającego na życie fotografowaniem śmierci innych, żyjącego w ciągłym zagrożeniu, w końcu: nie potrafiącego egzystować w „normalnych warunkach”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja dla portalu "dlaLejdis.pl"&lt;br /&gt;http://www.dlalejdis.pl/artykuly_kultura/75-recenzja/7859-narodziny-legendy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1807562437759958104?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1807562437759958104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/01/narodziny-legendy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1807562437759958104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1807562437759958104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2011/01/narodziny-legendy.html' title='Narodziny legendy'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TSI1_FT7tyI/AAAAAAAAAIg/3HbJnC1z_bc/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5835666985526823214</id><published>2010-12-28T10:58:00.000-08:00</published><updated>2010-12-28T11:06:07.522-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Houellebecq'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lovecratf'/><title type='text'>Lovecraft-rozbieg.</title><content type='html'>Na święta dostałam biografię Lovcrafta, potężne dzieło czytane z uwaga, aczkolwiek powoli:)&lt;br /&gt;Ta recenzja jest pewnego rodzaju rozgrzewką: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wszelka literatura, lecz zwłaszcza literatura grozy i literatura fantastyczna, jest czymś w rodzaju jaskini, w której czytelnicy i pisarze kryją się przed życiem (…) To w tych jaskiniach  kryjówkach liżemy nasze rany i szykujemy się do kolejnej bitwy na zewnątrz, w realnym świecie". &lt;br /&gt;Michel Houellebecq w swojej, niestety, bardzo cienkiej książce opisuje dzieje człowieka praktycznie nie opuszczającego wspomnianej już "jaskini". Lovecraft żywił obrzydzenie do świata jako takowego; w wieku 18 lat przeżył załamanie nerwowe, kiedy to odkrył, że nie przynależy do współczesnej mu rzeczywistości i jest mu ona całkowicie obca. Ten stan trwał przez całe jego życie, Houellebecq kreśli poruszającą wizję człowieka absolutnie nieprzystosowanego do życia, trwającego w koszmarze, jakim była dorosłość i z ulgą witającego śmierć: "Życie to jego nieprzyjaciel – żegnał się z nim bez żalu".&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TRo0u9BxqDI/AAAAAAAAAIY/rdf1gHG57sE/s1600/HP-Lovecraft-Przeciw-swiatu-przeciw-zyciu-Michel-Houellebecq-bc15867.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 310px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TRo0u9BxqDI/AAAAAAAAAIY/rdf1gHG57sE/s320/HP-Lovecraft-Przeciw-swiatu-przeciw-zyciu-Michel-Houellebecq-bc15867.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555811071575566386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Książka Houellebecqa jest nie tylko doskonałym szkicem krytyczno-literackim, ale także hołdem oddanym "bardzo szczególnej istocie ludzkiej", człowiekowi, który zasłużył na wyjątkową pozycję w świecie literackim.  Takim kimś niewątpliwie był H. P. Lovecraft.. Niesamowita mitologia, jaką stworzył, nieumiarkowana wyobraźnia dyktująca mu rozbuchane  stylistycznie zdania, niekiedy brak jakichkolwiek ograniczeń w tworzeniu "karkołomnych pasaży" literackich – to robi wrażenie, ten typ literatury ma swoich zwolenników. &lt;br /&gt; Przeciwnicy, twierdzą, że Lovecraft  był zaledwie nędznym grafomanem o chorej wyobraźni, która dyktowała mu dziwaczne wizje macek i ciemnych korytarzy. Nie można jednak zignorować faktu, co Houellebecq wyraźnie podkreśla, że każde pokolenie odkrywa Lovecrafta na nowo, traktując jego dzieła jako punkt wyjścia do tworzenia własnych niepokojących wizji, bądź po prostu czytając. Lista pisarzy przyznających się do fascynacji twórczością Lovecrafta jest długa: wśród nich wymienić można Roberta Blocha, Franka Belknapa, Petera Strauba, a nawet Joyce Carol Oates.&lt;br /&gt;Houellebecq wnikliwie analizuje życie i twórczość swego niezwykłego "przedmiotu badań", rozkłada je na czynniki pierwsze: przypatruje się jego postaciom, poruszanym tematom. Dużo miejsca poświęca także motywom, które się w twórczości Lovecrafta nie pojawiały: "Niektóre z ludzkich motywacji nie znajdą się w jego powieściach nigdy" – nie ma tam miejsca na miłość, czy na pożądanie. Także kwestie materialne są skrupulatnie omijane – Lovecraft czerpał tylko z tych materiałów, które są mu potrzebne do budowy przerażających wizji, był architektem wybrednym i minimalistycznym. &lt;br /&gt;"Przeciw światu, przeciw życiu" jest hołdem oddanym jednemu dżentelmenowi przez innego dżentelmena. Jednocześnie Houellebecq nie waha się pisać o tematach drażliwych, o wstydliwych momentach w życiu Lovecrafta, a do takich niewątpliwie należy niezaprzeczalny rasizm tego ostatniego; robi to jednak w sposób delikatny. Nie osądza, stara się zrozumieć, wyjaśnić przyczyny takiego, a nie innego postępowania, choć jak sam przyznaje, biografia tego pisarza to doskonały "wzór dla każdego, kto chciałby zmarnować sobie życie". Bo właśnie o tym jest dla mnie ten niezwykły esej, jest próbą przedstawienia historii człowieka absolutnie nieprzystosowanego do normalnego życia, obdarzonego niezwykłą wyobraźnią, nieszczęśliwego i samotnego, który zdecydował się powiedzieć "życiu wielkie NIE"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5835666985526823214?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5835666985526823214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/12/lovecraft-rozbieg.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5835666985526823214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5835666985526823214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/12/lovecraft-rozbieg.html' title='Lovecraft-rozbieg.'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TRo0u9BxqDI/AAAAAAAAAIY/rdf1gHG57sE/s72-c/HP-Lovecraft-Przeciw-swiatu-przeciw-zyciu-Michel-Houellebecq-bc15867.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5071341004292447534</id><published>2010-12-16T12:52:00.000-08:00</published><updated>2010-12-16T12:55:05.845-08:00</updated><title type='text'>Przychodzi pani do księgarni</title><content type='html'>Czasami mam wrażenie, że to jest jednak miasto specjalnej troski...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przychodzi do mnie kobieta,chce kupić podręcznik,  na kartce ma napisaną tylko jedną rzecz-nazwisko...nauczyciela angielskiego jej córki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może to ta minusowa pogoda tak działa? Pozamarzało wszystko, neurony też...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5071341004292447534?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5071341004292447534/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/12/przychodzi-pani-do-ksiegarni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5071341004292447534'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5071341004292447534'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/12/przychodzi-pani-do-ksiegarni.html' title='Przychodzi pani do księgarni'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1203271227202663595</id><published>2010-12-14T12:24:00.000-08:00</published><updated>2010-12-14T12:28:21.650-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Małecki &quot;Błędy&quot;'/><title type='text'>Błędy</title><content type='html'>Swoje rodzinne miasto przedstawić można na różne sposoby, na przykład:  kryminały Krajewskiego, to doskonały przykład hołdu literackiego złożonego ukochanemu miejscu. Wrocław, po którym przechadza się Mock, to miasto niekoniecznie przyjemne, ale obdarzone duszą i na pewno interesujące. Książka Małeckiego, to niewątpliwie wyraz głębokiej niechęci do Poznania. Każda uliczka jest obsikana przez okolicznych żuli. W każdej bramie można dostać w pysk, a podstawowym miejscem zamieszkania jest klaustrofobiczna klitka, umiejscowiona w obskurnym   bloku. Większość mieszkańców pije, ćpa i spędza czas na odmóżdżającym gapieniu się w telewizor. Na ławeczce przed blokiem przesiaduje „kwiat młodzieży”, jakim są główni bohaterowie powieści: Bambus, Lewy, Iks- typowi, przeciętni młodzieńcy w dresach. Piwo, narkotyki i imprezy techno, to ich główny przedmiot zainteresowań. Do czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała historia zaczyna się, gdy do Poznania zawita tajemniczy staruszek, obdarzony potężnymi mocami i mający dosyć złowrogie zamiary wobec okolicznych mieszkańców. Nasi chłopcy będą musieli zwlec się z ławeczki, gdyż staną  przed poważnymi dylematami i przyjdzie im dokonywać pewnych wyborów, w ponurej  rozgrywce, gdzie  za każdy błąd płaci się ogromną cenę… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TQfS1MxhDHI/AAAAAAAAAIM/79zEo0AMc3E/s1600/Bledy_Jakub-Malecki%252Cimages_big%252C15%252C978-83-60504-55-0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 206px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TQfS1MxhDHI/AAAAAAAAAIM/79zEo0AMc3E/s320/Bledy_Jakub-Malecki%252Cimages_big%252C15%252C978-83-60504-55-0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5550636877161237618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małecki pokazał się polskim czytelnikom jako autor naprawdę dobrego opowiadania, „Opowieść oszusta” była mroczną, ale dowcipną i umiejętnie napisana historią, gdzie nie zawodził pomysł ani warsztat literacki. Tym razem jednak niemile zaskoczył mnie ograny motyw walki ze Złem, nadmierne epatowanie okrucieństwem, nurzanie się z lubością w makabrze, no i to zakończenie…&lt;br /&gt;Nie da się ukryć, że w osobie autora, mamy do czynienia z człowiekiem utalentowanym: dobry warsztat, niecodzienne poczucie humoru, umiejętność tworzenia ciekawych historii i przelewanie na papier doświadczeń życia codziennego, to tylko niektóre z zalet , jakich nie można panu Małeckiemu odmówić. Tworzy opowieści mocno osadzone w naszej polskiej rzeczywistości i zaludnia je ciekawymi, choć mocno sfrustrowanymi postaciami. Szkoda jednak, że te wszystkie zalety pojawiają się w „Błędach” w postaci szczątkowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Opowieść rozgrywa się wokół tajemniczej i groźnej istoty, władającej doskonale potężnymi mocami, starcowi towarzyszy groteskowa świta. Kulminacyjnym momentem całej historii jest wielkie przyjęcie urodzinowe , wydane przez Starca. Gdzieś w tle przewija się historia Judasza Iskarioty, cierpiącego z powodu czynu, którego się dopuścił. Dziarski staruszek i jego niecodzienni towarzysze pojawiają się w Poznaniu, który jawi się jako miasto ponure i naprawdę nieciekawe. To wszystko nasuwa dosyć jednoznaczne skojarzenia z Wolandem i jego towarzyszami nawiedzającymi Moskwę…  Wielowymiarowe dzieło Bułhakowa mówiło o miłości, winie i odkupieniu; Małecki w swojej, naprawdę okrutnej i nasyconej krwawymi scenami, książce próbuje nam pokazać, że każdy czyn może do nas wrócić ze zdwojoną siłą. Każdy błąd może się na nas zemścić, na szczęście zawsze możemy zawrócić z obranej drogi i wejść na tą właściwą. By dotrzeć do tego przesłania, rodem z „Troskliwych misiów”, musimy się wszak przekopać przez 295 stron pełnych dymiących wnętrzności, odrąbywanych kończyn i rozkładających się zwłok; czy tylko ja widzę tutaj pewien  dysonans?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nadmiar ohydy. Tym zdaniem podsumować można podstawowy zabieg artystyczny, za pomocą którego Małecki kreuje swój świat przedstawiony. Rozkładające się zwłoki, ludzie odgryzający sobie wargi, krwawe strzępy tu i ówdzie, scenerii dopełniają okrutnie wymordowani pasażerowie autobusu i ropiejące rany, przewijające się przez większość stron. Całość przestaje jednak robić wrażenie już po kilkunastu kartkach. Podstawowa zasada przy posługiwaniu się okrutnymi scenami, to nie przesadzać: nadmiar scen pełnych przemocy po jakimś czasie zaczyna nużyć lub powoduje zobojętnienie. Krew chlapiąca we wszystkie strony, maź powstająca z  rozpadu martwych ciał- nie da się ukryć, że nie są to zabiegi artystyczne wysokiego szczebla. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małecki stworzył książkę będącą czymś w rodzaju koszmarnych halucynacji po dużej dawce psychotropów. Nie można odmówić autorowi poczucia humoru, spożytkowanego przy kreowaniu niektórych bohaterów, sytuacji, bądź scen. Niektóre z nich są rodem z opowiadań Ronalda Topora, moją faworytką jest niewątpliwie żyrafa z poważnym problemem „kopytkowym”. Jednak całość wywołała we mnie dosyć jednoznaczne odczucia: lektura „Błędów” była, jak podróż zatłoczonym tramwajem, gdzie zmuszona byłam obcować z różnymi ludźmi. Niektórzy owszem byli ciekawi, ale i tak miałam ochotę wziąć długi prysznic po opuszczeniu wagonu…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1203271227202663595?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1203271227202663595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/12/bedy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1203271227202663595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1203271227202663595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/12/bedy.html' title='Błędy'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TQfS1MxhDHI/AAAAAAAAAIM/79zEo0AMc3E/s72-c/Bledy_Jakub-Malecki%252Cimages_big%252C15%252C978-83-60504-55-0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8877654516739359448</id><published>2010-12-13T11:10:00.000-08:00</published><updated>2010-12-13T11:22:16.318-08:00</updated><title type='text'>Na zimowo w księgarni...</title><content type='html'>Za oknem sypie, wieje i jeszcze raz sypie. Siedzimy w małej księgarni i popijamy gorącą czekoladę,z niepokojem obserwując zwały białego puchu zalegającego na chodnikach. A pomimo tej paskudnej pogody ludzie przychodzą. To chyba obawy każdego księgarza, którego księgarnia nie znajduje się w centrum handlowym-jak pogoda wpłynie na zakupy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo, do centrum trzeba się udać: pod jednym dachem kupić karpia,Barbie i suszarkę do włosów, ja zaoferować mogę "tylko" książki. Na szczęście są pasjonaci, którzy przedzierają się z drugiego końca miasta, by wręczyć mi listę zabazgraną ołówkiem przez dziecko, które na Święta koniecznie chce "Mikołajka" i coś z traktorem. Stali klienci wpadają po swoje stosiki, skrupulatnie przez nas powiększane, a i zwykły przechodzień zajrzy skuszony kolorową wystawą ( w tym roku na mojej witrynie harcuje stado reniferów i Mikołajów, każdy sprawia wrażenie lekko wstawionego).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieważny lód na chodniku, kiepska miejska komunikacja, ważne, że jest nowy Szczygieł, którego koniecznie trzeba kupić. I oby tak dalej:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8877654516739359448?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8877654516739359448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/12/na-zimowo-w-ksiegarni.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8877654516739359448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8877654516739359448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/12/na-zimowo-w-ksiegarni.html' title='Na zimowo w księgarni...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3071326146023294619</id><published>2010-12-06T11:21:00.000-08:00</published><updated>2010-12-06T11:23:24.786-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czarny kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chandler'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura noir'/><title type='text'>Arcydzieła czarnego kryminału</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TP04FwOX3ZI/AAAAAAAAAIE/BzAmqzDRcls/s1600/ArcydzielaczarnegokryminaluPeterHainingimagesbig79788374697088.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 222px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TP04FwOX3ZI/AAAAAAAAAIE/BzAmqzDRcls/s320/ArcydzielaczarnegokryminaluPeterHainingimagesbig79788374697088.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5547651987486006674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Literatura detektywistyczna w pewnym momencie wypełniła lukę po westernach, gdy te „przejadły się” amerykańskiemu czytelnikowi. Samotnego kowboja- rozprawiającego się z bandytami- zastąpił równie wyalienowany, prywatny detektyw, prowadzący swoją walkę ze złem, w ciemnych uliczkach miast. Pojawił się na kartach literatury wraz z rozczarowaniami, jakie przyniósł ludziom świat po pierwszej wojnie światowej: przestępcy zawłaszczający sobie całe miasta, przekupieni politycy i gliniarze, wszechobecna zbrodnia- to wszystko wymagało nowego bohatera, kogoś kto poradziłby sobie z okrutną i niewesołą rzeczywistością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Antologia jest dziełem brytyjskiego dziennikarza i znawcy kryminałów: Petera Haininga, który zgromadził w niej 19 opowiadań największych mistrzów tego gatunku. Niektórych zna chyba każdy, kto miał kiedykolwiek styczność z literaturą: Hammett, Chandler, czy też King. Większość to jednak autorzy, których polski czytelnik może nie znać, tacy jak: Samuel Fuller, czy też Elmore Leonard. Haining daje nam szeroki przekrój przez tą, dosyć specyficzną, literaturę- pochodzącą najczęściej z taniutkich broszurowych magazynów kryminalnych, o wiele mówiących tytułach, takich jak : „Black Mask”. Dzięki temu mamy niepowtarzalną okazję zapoznać się z dziełami, dziełkami i „dziełami” wszelkiego typu, będącymi swoistą mieszanką  przemocy, szybkiej akcji i specyficznego, cynicznego humoru.&lt;br /&gt;Całość podzielona jest na trzy części: teksty traktujące o detektywach, policjantach &lt;br /&gt;i bandytach, ułożone w sposób chronologiczny. Haining wszystkie opowiadania poprzedził wstępem, z którego możemy dowiedzieć się wiele o autorach i bohaterach ich książek. Ten pomysł doskonale się sprawdza i daje czytelnikowi solidne podłoże teoretyczne. &lt;br /&gt;Nie da się ukryć, że prawie za każdym razem otrzymujemy tą samą historię: opowieść o &lt;br /&gt;” uroczej” rzeczywistości, w której jeden człowiek walczy ze złem, starając się dotrzeć do prawdy i doprowadzić do skazania winnych przestępstwa. Sposoby realizacji tego schematu są różne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część zatytułowana „Gliny” poświęcona jest temu, jakże niewdzięcznemu, zawodowi. Policjanci w pulp fiction, to przeważnie nieprzyjemne typy: brutalni, czasami skorumpowani, nigdy nie wahają się przed użyciem siły. Bardzo szybko ulegają złu świata, w którym przyszło im żyć; mimo że pozornie prowadzą z nim walkę. Równie niewesoła wizja świata wyłania się z ostatniej części, poświęconej „Łobuzom”. Czytelnikowi prezentowana jest cała galeria zepsutych i niemoralnych postaci: mężczyzn i kobiet. Po kolei defilują przed nami wszelkie męty i wyrzutki społeczne. Wszyscy zdradzają wszystkich, mordują się nawzajem dla zysku, bądź zemsty; oszukują i kradną.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poziom opowiadań jest różnorodny – niektóre z nich nie przetrwały próby czasu i są dosyć anachroniczne, więc czyta się je z pewną trudnością. Inne, wręcz przeciwnie: pozostały aktualne i nadal są niezłą zabawą; to głównie te, w których nacisk położony został nie tyle na fabułę, co na warstwę językową, cyniczny humor i zjadliwe uwagi głównego bohatera, &lt;br /&gt;w rodzaju: „Coś działo się z jej twarzą i dopiero po chwili zorientowałem się, że to uśmiech”.  Jednak jako całość książka broni się na pewno: spójną wizją okrutnego świata, bogactwem prezentowanych typów, sprawnie opowiedzianymi zagadkami kryminalnymi i często pojawiającym się czarnym humorem. Przeszkadzać może dosyć licha okładka i równie nieciekawy papier, na którym wydrukowano książkę, ale uznajmy, że to taka konwencja: wszak mamy do czynienia z pulp fiction; literaturą zwyczajowo traktowaną po macoszemu przez wydawców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; „Arcydzieła czarnego kryminału” to sentymentalna podróż do czasów tandetnych amerykańskich czasopism, wydawanych na najtańszym papierze. Podróż, w którą powinni  wybrać się wszyscy miłośnicy historyjek o dzielnych stróżach prawa, prywatnych detektywach i diabolicznych kobietach, o ustach pociągniętych krwistą szminką.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3071326146023294619?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3071326146023294619/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/12/arcydziea-czarnego-kryminau.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3071326146023294619'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3071326146023294619'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/12/arcydziea-czarnego-kryminau.html' title='Arcydzieła czarnego kryminału'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TP04FwOX3ZI/AAAAAAAAAIE/BzAmqzDRcls/s72-c/ArcydzielaczarnegokryminaluPeterHainingimagesbig79788374697088.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-521174602649791678</id><published>2010-11-29T12:10:00.000-08:00</published><updated>2010-11-29T12:20:07.578-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urban-fantasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Briggs'/><title type='text'>Patricia i Mercedes</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TPQJein0EOI/AAAAAAAAAH8/ZYcpqW9_r0g/s1600/Pocalunek-zelaza_Patricia-Briggs%252Cimages_big%252C29%252C978-83-7574-282-4.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 195px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TPQJein0EOI/AAAAAAAAAH8/ZYcpqW9_r0g/s320/Pocalunek-zelaza_Patricia-Briggs%252Cimages_big%252C29%252C978-83-7574-282-4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545067461494444258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam szczerze, że podchodziłam nieufnie do całego cyklu autorstwa Briggs. Trochę obawiałam się, że dostanę do ręki kolejną opowieść z cyklu: „Jakie mas piękne kły wampirze i jakie modne wdzianko!” Na szczęście całość okazała się miła niespodzianką. A ja zyskałam dowód, że można niegłupio pisać o kobietach i wampirach w jednym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główną bohaterką jest Mercedes Thompson, mechanik samochodowy i zmiennokształtna w jednej osobie. Trzy tomy , które miałam okazję przeczytać, opowiadają kolejno o zmaganiach głównej bohaterki z wilkołakami, wampirami i wreszcie z pradawnymi bóstwami, zamieszkującymi Amerykę. Z tomu, na tom jest coraz mrocznej i ciekawiej. Moim ulubionym jest drugi, z poszerzonym wątkiem wampirów i pewnego opętanego maga. Autorka konsekwentnie poszerza naszą wiedzę o całym uniwersum, przeznaczając jedną książkę na głębszą charakterystykę danej „grupy społecznej”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TPQJC1j-0gI/AAAAAAAAAHk/uagnrRGEk2M/s1600/zew-ksiezyca_patricia-briggs-99901636456_978-83-7574-255-8_300.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 181px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TPQJC1j-0gI/AAAAAAAAAHk/uagnrRGEk2M/s320/zew-ksiezyca_patricia-briggs-99901636456_978-83-7574-255-8_300.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545066985542308354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej podobały mi się wilkołaki, które nie są w żadnym stopniu milutkimi zwierzaczkami, ale prawdziwymi bestiami, także w ludzkiej postaci. Każde wilcze stado, to złożona struktura społeczna i militarna, ze ściśle określonymi regułami. Przestrzegasz ich albo giniesz. Całości dodaje smaczku fakt, że większość wilkołaków, to samce rodem z XIX wieku, z strasznie szowinistycznym podejściem do kwestii kobiet i ich miejsca w społeczeństwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej miejsca wypadałoby poświęcić protagonistce: Mercy jest nieco świętoszkowatą, sarkastyczną i mocno stąpającą po ziemi kobietą. Żadna z niej piękność, ma wiecznie smar za paznokciami i nie spędza godzin na wzdychaniu do amantów. Rzecz jasna, nie oszczędzono nam dylematów w postaci : „ o jejku, kocha mnie dwóch przystojniaków, kogóż, tu , kogóż wybrać?”. Na szczęście są to kwestie zgrabnie wplecione w całość i nie zdominowały akcji. Mechanik samochodowy, to wydawałoby się niezbyt emocjonujący zawód, ale Mercy wplątuje się w różne perypetie, z racji bycia zmiennokształtną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli macie ochotę na „Amerykańskich bogów” w wersji light, to serdecznie polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TPQJLXL6KzI/AAAAAAAAAHs/scI-BhWxEWA/s1600/Wiezy-krwi_Patricia-Briggs%252Cimages_big%252C3%252C978-83-7574-259-6.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 195px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TPQJLXL6KzI/AAAAAAAAAHs/scI-BhWxEWA/s320/Wiezy-krwi_Patricia-Briggs%252Cimages_big%252C3%252C978-83-7574-259-6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545067132007099186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-521174602649791678?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/521174602649791678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/nareszcie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/521174602649791678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/521174602649791678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/nareszcie.html' title='Patricia i Mercedes'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TPQJein0EOI/AAAAAAAAAH8/ZYcpqW9_r0g/s72-c/Pocalunek-zelaza_Patricia-Briggs%252Cimages_big%252C29%252C978-83-7574-282-4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-7873978169252845186</id><published>2010-11-23T10:25:00.000-08:00</published><updated>2010-11-23T10:29:26.609-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podręczniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='księgarnia'/><title type='text'>Na dzień dobry...</title><content type='html'>Pierwszy dzień po urlopie i od razu konwersacja z tych, które przyprawiają mnie o drgawki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Dzień dobry, ja tu w sierpniu kupiłam podręczniki, chciałam je oddać, bo to jednak nie te (tu nastąpił czarujący uśmiech i trzepotanie rzęsami)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozumiecie, trzy miesiące zajęło tej pani zorientowanie się,że jednak dziecko chodzi do szkoły z nieodpowiednimi podręcznikami. Właściwie nie wiem pod co podpiąć to wyznanie, staramy się w pracy wierzyć,że po prostu niewiasta chciała zażartować...oby...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-7873978169252845186?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/7873978169252845186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/na-dzien-dobry.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7873978169252845186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7873978169252845186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/na-dzien-dobry.html' title='Na dzień dobry...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3440370949547594397</id><published>2010-11-22T09:33:00.000-08:00</published><updated>2010-11-22T09:37:41.889-08:00</updated><title type='text'>Ostatnia Awatara</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TOqqVNJasAI/AAAAAAAAAHc/n9rrv7jZoDo/s1600/Premiera-Ostatniej-awatary-bw33615.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 318px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TOqqVNJasAI/AAAAAAAAAHc/n9rrv7jZoDo/s320/Premiera-Ostatniej-awatary-bw33615.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5542429572715950082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Awatara to wcielenie bóstwa, które postanawia zejść na ziemię w postaci ludzkiej, bądź zwierzęcej, by przywrócić zakłócony porządek. W najnowszej powieści Olgierda Dudka ta zaszczytna rola ocalenia świata przypada w udziale Tomaszowi z Akwitanii, dzielnemu i przystojnemu rycerzowi w służbie Zakonu Templariuszy. Tomasz w czasie jednej z krucjat zostaje pojmany przez tajemniczego sułtana Al-Sarafa. Miast zabić naszego dzielnego wojaka, wyznacza on mu jednak misję, od której zależeć ma sojusz z Zakonem. Tomasz wplątuje się tedy w wojnę między istotami światła i ciemności − elohimami i demonami i przy okazji dowiaduje się, że sam jest właśnie tytułową ostatnią Awatarą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historię poznajemy z relacji głównego bohatera, który na starość postanawia opisać światu swe dzieje. I tu pierwszy zgrzyt: skoro poznajemy jego relację, to znaczy że bez szwanku wyszedł z wszystkich tarapatów; mamy więc lekturę, która absolutnie nie trzyma czytelnika w niepewności, co do losów pierwszoplanowego protagonisty. Ale za to jaki to bohater! Przystojny, prawy, szlachetny, inteligentny, szarmancki i wyedukowany. W niewoli u sułtana, miast hasać z dziewkami, modli się gorliwie i uczy arabskiego. Chodząca doskonałość… bardzo denerwująca i mało wiarygodna. Zabieg powierzenia mu roli narratora niestety nie był zbyt trafiony. Mdła i nudnawa postać snuje mdłe i nudnawe historie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Arcypoprawny Tomasz prowadzi nas przez kolejne strony, gdzie spotykamy innych, równie drewnianych bohaterów, z którymi nasz rycerz prowadzi "ciekawe" dialogi, rodem z podręczników do języków obcych:&lt;br /&gt;„ − Idź spać Piotrze.&lt;br /&gt;− Masz rację, Tomaszu. Musimy odpocząć. Jutro ruszamy w dalszą drogę”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie da się ukryć, że sposób, w jaki autor posługuje się leksyką wprawić może w osłupienie: „Moje oczy przywykły do (…) odoru rozkładu.” Nie broni się więc „Ostatnia Awatara” ani bohaterami, ani stylem, który momentami jest naprawdę ubogi. Całość się poprawia dopiero w momencie, gdy Tomasz zostaje wzięty do niewoli. Wtedy Dudek jakby nabiera skrzydeł. Widać że autor lepiej czuje się w realiach wschodnich, niż wtedy, gdy musi opisywać średniowieczną Europę. Trzeba na przykład przyznać, że mnogość stworzeń, z jakimi przyjdzie nam się spotykać, naprawdę robi wrażenie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednymi z niewielu zalet powieści Dudka są: bogaty bestiariusz i tajemnicze istoty, jakimi zapełnia kolejne strony powieści. Licze, exousiai, demony władające magią wszystkich żywiołów itd. urozmaicają lekturę i wprowadzają nieco życia w ospale toczącą się powieść. W tym akurat aspekcie udało się autorowi stworzyć bogaty i niejednorodny świat, w którym będzie musiał się odnaleźć europejski rycerz, ze swoimi poglądami na otaczającą go rzeczywistość i wiarą katolicką. Niestety, to nie wystarczy bym przekonała się do całej powieści, w której główny bohater nudził mnie niesamowicie, język pozostawiał wiele do życzenia, a akcja nie zaskakiwała niczym, będąc przewidywalną do bólu. Książka to zaledwie poprawna, choć miejscami balansująca niebezpiecznie ku kiepskiej literaturze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3440370949547594397?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3440370949547594397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/ostatnia-awatara.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3440370949547594397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3440370949547594397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/ostatnia-awatara.html' title='Ostatnia Awatara'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TOqqVNJasAI/AAAAAAAAAHc/n9rrv7jZoDo/s72-c/Premiera-Ostatniej-awatary-bw33615.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-4459638651162222690</id><published>2010-11-15T05:57:00.001-08:00</published><updated>2010-11-15T05:59:06.321-08:00</updated><title type='text'>Urlop:)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TOE8hS0V8YI/AAAAAAAAAHU/LFGC1DdV_dk/s1600/download.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TOE8hS0V8YI/AAAAAAAAAHU/LFGC1DdV_dk/s320/download.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5539775559327150466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tydzień będę, jak ta żaba: na stosie książek i do góry brzuchem;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pozdrawiam&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-4459638651162222690?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/4459638651162222690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/urlop.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4459638651162222690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4459638651162222690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/urlop.html' title='Urlop:)'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TOE8hS0V8YI/AAAAAAAAAHU/LFGC1DdV_dk/s72-c/download.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-680351377626533953</id><published>2010-11-08T13:36:00.000-08:00</published><updated>2010-11-08T13:37:54.504-08:00</updated><title type='text'>Poproszę o wdech</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TNhtpuJBLQI/AAAAAAAAAHM/ruKUmNI9BYE/s1600/nosek.php"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 202px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TNhtpuJBLQI/AAAAAAAAAHM/ruKUmNI9BYE/s320/nosek.php" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537296305379945730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tekst napisany dla SFFIH&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewielu ludzi pozostało obojętnych na prawdziwą „zapachową” epidemię, wywołaną ekranizacją Pachnidła. Książka, napisana ponad 20 lat temu przez Süskinda, została przetłumaczona na 45 języków i spowodowała, że Jean Baptiste Grenouille na dobre zagościł w kulturze popularnej, a świat na chwilę oszalał na punkcie węchu i zapachów.  Teraz jednak pojawiła się książka, której autor przekornie stwierdza, iż Pachnidło ma się tak do robienia perfum, jak Teksańska masakra piłą mechaniczną do produkcji kiełbasy… &lt;br /&gt;Jej autorem jest Avery Gilbert, amerykański psycholog, a zarazem ekspert od zapachów i kwestii powonienia. Po lekturze owego dzieła, jestem pełna uznania dla autora, gdyż okazuje się, że badanie i opisywanie zmysłu węchu jest nie lada wyzwaniem. &lt;br /&gt;Przede wszystkim węch jest najbardziej tajemniczym ze wszystkich zmysłów ludzkich, ma także znikomą wartość poznawczą, w stosunku np. do wzroku, czy też słuchu. Jednocześnie to właśnie on może odpowiadać za nasz nastrój w danej chwili, a nawet za wybór życiowego partnera. Dodatkowym utrudnieniem w pisaniu o tym zmyśle jest fakt, że do dzisiaj naukowcy nie są w stanie dojść do porozumienia w kwestii fundamentalnej: czym tak właściwie jest zapach? Do tego dochodzą inne pytania: ile rodzajów zapachów istnieje, a ile jest w stanie rozpoznać człowiek? I jak opisywać zjawisko, które tak naprawdę nie istnieje obiektywnie: przecież każda woń właściwie powstaje dopiero w naszym mózgu? Dodać należy także, że wartość zmysłu węchu była przez długi czas negowana, np. Freud twierdził z pełnym przekonaniem, iż osoby dojrzałe porzucają fascynację zapachami, pozostawiając ją neurotykom i zboczeńcom…. Na szczęście Gilbert nie dał się łatwo zrazić, ani wymienionym trudnościom, ani negatywnym opiniom świata psychologii z Freudem na czele i poświęcił się badaniom wszelakich woni: tych urzekających i tych mniej przyjemnych.&lt;br /&gt;Amerykański psycholog jest znakomitym przewodnikiem po tajemniczym świecie zapachów. Bywa ironiczny, prześmiewczy, ale zawsze kompetentny. Zarzuca nas setką anegdot i przeróżnych ciekawostek,, a czyni to tak zręcznie, że czytelnik nie czuje przesytu, ani zmęczenia. Doskonałe połączenie fachowej wiedzy i swobodnego stylu, to mieszanka będąca literackim odpowiednikiem Chanel no 5. Napisana z prawdziwą pasją książka porusza szerokie spektrum tematów: od policyjnych nosów zdolnych rozpoznać zapach marihuany w wozie zatrzymanego kierowcy, przez choroby uszkadzające zmysł węchu, aż po próby wyprodukowania zapachowego filmu. Nie ma chyba dziedziny, w której Gilbert nie znalazłby czegoś wartego odnotowania. &lt;br /&gt;Idealne połączenie pasji oddanego naukowca i specjalisty w swojej dziedzinie z poczuciem humoru oraz niezwykle obrazowym stylem, czynią z Nauki o tym, co pachnie wciągające zaproszenie w fascynujący i tajemniczy świat zapachów. Oby więcej takich popularnonaukowych pozycji: fachowych, ale oferujących także dobrą zabawę i ciekawą lekturę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-680351377626533953?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/680351377626533953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/poprosze-o-wdech.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/680351377626533953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/680351377626533953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/poprosze-o-wdech.html' title='Poproszę o wdech'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TNhtpuJBLQI/AAAAAAAAAHM/ruKUmNI9BYE/s72-c/nosek.php' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1735849690194325096</id><published>2010-11-03T11:59:00.000-07:00</published><updated>2010-11-03T12:00:36.007-07:00</updated><title type='text'>Jesiennie...</title><content type='html'>Opowiem ci o rzeczach, których istnienia właśnie doświadczasz, opowiem Ci o Plemieniu Przypadku. (…) Posłuchaj Księgi Jesiennych Demonów.” Trudno nie przyjąć takiego zaproszenia, prawda? Zwłaszcza, że za oknem ciemno, zimno i bardzo ponuro…&lt;br /&gt;W sam raz na straszne opowieści.&lt;br /&gt;Grzędowicz serwuje czytelnikowi pięć opowiadań, z których każde jest mocno osadzone w realiach współczesnej Polski- i to już samo w sobie czyni ten tomik wyjątkowo przerażającym. Autor wnikliwie bada otaczający nas świat, to „polskie piekiełko” i pod jego powierzchnią ukrywa jeszcze bardziej upiorną rzeczywistość. Szare miasta, puste ulice, przepełnione knajpy, bezrobocie -u jednych, wyścig szczurów -u innych…Ludzie, którzy nie mają czasu dla siebie, coraz większe kolejki u psychologów, rozpaczliwe szukanie ciepła drugiego człowieka, smród szpitalnych korytarzy i zasikanych bram- to tylko nieliczne elementy pejzażu, w którym rozgrywają się opowiadania Grzędowicza.&lt;br /&gt; Demony, które opisuje autor, to tak naprawdę  demony życia codziennego: lęki, które dopadają każdego z nas- strach przed utrata pracy, lęk przed samotnością, przez rozstaniem z ukochaną osobą, przed chorobą psychiczną, czy samotną starością. &lt;br /&gt; W tej polskiej rzeczywistości autor umieszcza istoty i „(…) rzeczy które przychodzą z wyższego świata, i takie, które wychodzą z niższego”. Świat, z którym obcujemy na co dzień, okazuje się być ułudą- zasłoną, pod którą kłębią się niesamowite stwory i siły, których działania nigdy nie zrozumiemy. Wilkołaki, klan wiedźm, zagubiony bóg, szatan, sukkuby, nieśmiertelne istoty- zamieszkują  polskie ulice na równi z zwykłymi obywatelami. Szarymi ludźmi, którym pewnego dnia przytrafia się coś zupełnie przedziwnego, a w ich normalne życie wkraczają mroczne siły.&lt;br /&gt;Czarny humor, troszkę erotyki i okrucieństwa, do tego mistrzowskie operowanie „piórem”- to wszystko czyni z „Księgi Jesiennych demonów” wciągającą książkę, od której trudno się oderwać.&lt;br /&gt;Niektóre pomysły fabularne mogą się wydać wtórne, czasami akcja trochę „kuleje”, a koniec łatwo przewidzieć- co nie zmniejsza jednak naszej przyjemności wynikającej z obcowania z dobrze napisanymi historiami, składającymi się na tę smutną książką, czasami bardziej przygnębiającą, niż straszną…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1735849690194325096?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1735849690194325096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/jesiennie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1735849690194325096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1735849690194325096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/11/jesiennie.html' title='Jesiennie...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-6011343274957509048</id><published>2010-10-24T11:39:00.000-07:00</published><updated>2010-10-24T11:42:46.913-07:00</updated><title type='text'>Taka sobie luźna uwaga</title><content type='html'>"Fakt, że ludzi postrzega się jako rasę w masie swojej głupia, ciemną, złośliwą, arogancką, samolubną (...) nie jest żadną mizantropią. Jest dowodem na dobrze rozwinięty zmysł obserwacji."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A. Sapkowski&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-6011343274957509048?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/6011343274957509048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/10/taka-sobie-luzna-uwaga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6011343274957509048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6011343274957509048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/10/taka-sobie-luzna-uwaga.html' title='Taka sobie luźna uwaga'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3953733204857015917</id><published>2010-10-19T10:45:00.000-07:00</published><updated>2010-10-19T10:52:29.266-07:00</updated><title type='text'>Mężczyni naprawdę wolą blondynki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TL3azor2KwI/AAAAAAAAAGg/gMzLm79lgsw/s1600/ok%C5%82adka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 204px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TL3azor2KwI/AAAAAAAAAGg/gMzLm79lgsw/s320/ok%C5%82adka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529816498110343938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Półki w księgarniach uginają się pod ciężarem wszelkiej maści poradników i „około- psychologicznych” książek, które obiecują odkryć nam tajemnice obu płci, bądź przynajmniej pomóc zrozumieć, skąd biorą się te wszystkie różnice między mężczyznami i kobietami. Zazwyczaj te pseudonaukowe wywody więcej mącą, niż klarują i pozostawiają czytelnika niewiele mądrzejszego po lekturze, niż był przed nią. &lt;br /&gt;Jena Pincott nie sili się na pozę wszechwiedzącej, więc jej praca nie pretenduje do miana pozycji wyjaśniającej wszystko i wszystkim- stara się za to w przystępny sposób naświetlić pewne problemy i odpowiedzieć na niektóre pytania dotyczące „ukrytych aspektów, miłości, seksu i pożądania”. Pincott, pisząc swoją książkę opierała się na najnowszych badaniach obejmujących biologię, psychologię ewolucyjną, antropologię, neurobiologię; stąd możemy liczyć na rzetelne naukowe opracowanie interesujących nas zagadnień.&lt;br /&gt;A zakres poruszanych tematów jest naprawdę szeroki. Niektóre z doświadczeń opisywanych przez autorkę, każą się wprawdzie poważnie zastanowić nad tym, czy niektórym badaczom zbytnie się nie nudzi-choćby tym, którzy sprawdzają wpływa zapachu otoczenia na ocenę naszej atrakcyjności; ale na ogół informacje, które przekazuje nam Pincott są naprawdę ciekawe. Dowiedziałam się na przykład: dlaczego niebieskoocy mężczyźni wiążą się przeważnie z partnerkami o takim samym kolorze oczu, czemu samotne kobiety częściej działają charytatywnie i w jakim sposób zdolności twórcze mężczyzn powodują, że wydają się oni atrakcyjniejsi. Przy okazji Pincott zaserwowała kilka nieszablonowych porad, które mogą być pomocne w budowaniu, bądź ulepszaniu związków. &lt;br /&gt;„Czy mężczyźni naprawdę wolą blondynki…”, to zabawna i naprawdę interesująca pozycja dla tych, którzy nie boją się spojrzeć prawdzie w oczy. A ta jest momentami dosyć smutna, jak choćby informacja o pobudkach kierujących mężczyznami uprawiającymi przygodny seks, czy też udowodniona naukowo teza, że w otoczeniu pięknych kobiet Twój partner spojrzy na Ciebie niekoniecznie w ciepły sposób.&lt;br /&gt;Obie płcie obrywają równo: nasze motywy, pragnienia i sposób myślenia rozłożone na czynniki pierwsze przez naukowców nie prezentują się wcale ładnie. Okazuje się, że nawet za miłością od pierwszego wejrzenia stoi proza życia w postaci hipotezy sprzężenia mimicznego. Lepiej więc nie traktować całości ze śmiertelną powaga, tylko bawić się lekturą, w myśl słów Feynmana: „Nauka w dużej mierze przypomina seks. Czasem wynika z niej coś pożytecznego, ale przecież to nie jedyny powód, dla którego to robimy”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3953733204857015917?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3953733204857015917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/10/mezczyni-naprawde-wola-blondynki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3953733204857015917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3953733204857015917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/10/mezczyni-naprawde-wola-blondynki.html' title='Mężczyni naprawdę wolą blondynki'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TL3azor2KwI/AAAAAAAAAGg/gMzLm79lgsw/s72-c/ok%C5%82adka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8647928021815555067</id><published>2010-10-14T11:41:00.000-07:00</published><updated>2010-10-14T11:43:40.195-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ksiegarnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='księgarze'/><title type='text'>Z pamiętnika sfrustrowanego księgarza</title><content type='html'>Mężczyzna w średnim wieku, wszedł, pokręcił się trochę, na moje pytanie, czy w czymś pomóc, odpowiedział, że szuka prezentu dla dwunastolatka. Kilka sugestii przyjętych z mocno niepewną miną, potem padło stwierdzenie: „wie pani co, może jednak coś innego, on by się pewnie za książkę obraził”. Zostałyśmy osłupiałe, w księgarni pełnej obraźliwych (?) książek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem kilkoro dzieciaków, żadne nie znało nazwy swojego podręcznika. Przypominam, że mamy obecnie połowę października czy gimnazjaliści chodzą na lekcje z zamkniętymi oczyma, że nie widzą, jakie książki mają ludzi na ławkach obok?? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec dobiła nas mama, która nakupowała swemu dziecięciu ściąg z języka polskiego „Bo nie będzie przecież tego wszystkiego czytał, nie?” i wymaszerowała dumnie, stukając białymi kozaczkami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki uroczy dzionek…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8647928021815555067?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8647928021815555067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/10/z-pamietnika-sfrustrowanego-ksiegarza.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8647928021815555067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8647928021815555067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/10/z-pamietnika-sfrustrowanego-ksiegarza.html' title='Z pamiętnika sfrustrowanego księgarza'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5007734629590311733</id><published>2010-10-11T11:05:00.000-07:00</published><updated>2010-10-11T11:09:13.342-07:00</updated><title type='text'>Szmira o wilkołakach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TLNSYuhQVzI/AAAAAAAAAGY/BfOSjjdmw58/s1600/pe%C5%82ania.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 178px; height: 283px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TLNSYuhQVzI/AAAAAAAAAGY/BfOSjjdmw58/s320/pe%C5%82ania.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5526851752471582514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio wizyty w księgarni mogą naprawdę przygnębić; zewsząd atakują kolejne sentymentalne wariacje na temat: on, ona i kły. Zasada "jeśli coś się sprzedało raz, to  sprzeda się jeszcze 99 razy" spowodowała masową produkcję (innego słowa chyba nie można użyć) licznych tomów wyróżniających się między innymi charakterystyczną czernią okładki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Weź tajemniczego kochanka, o ponadludzkich zdolnościach, dodaj ciemną noc i buzujące hormony licealistów". Wedle tej receptury powstała powieść Rachel Hawthorne, nienosząca żadnych znamion oryginalności, no może poza brakiem jakiegokolwiek wampira. Nietrudno się jednak domyślić, jaki zastosowano zamiennik, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główną bohaterką jest siedemnastoletnia, urodziwa dziewczyna zaplątana w trójkąt uczuciowy. To miedzianowłosa licealistka o wdzięcznym imieniu Kayla, sierota, która straciła rodziców w tragicznym wypadku: zostali zastrzeleni przez pijanych kłusowników. Kayla, w ramach szeroko pojętej terapii, zostaje przewodnikiem leśnym i wraca do parku narodowego, w którym zginęli jej rodzice. Takich małoletnich miłośników dzikich ostępów jest więcej, jeden z nich rzecz jasna niebiańsko przystojny i bardzo tajemniczy. Całą grupę poznajemy w momencie, gdy przygotowują się do eskortowania wyprawy badawczej, zmierzającej w sam środek parku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W całej eskapadzie bierze również udział pewien student, wyraźnie zainteresowany rudowłosym dziewczątkiem. Bohaterka w trakcie leśnej wyprawy będzie musiała zdecydować się na jednego z dwóch adoratorów i uporać z traumatycznymi wspomnieniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odłożyłam książkę z niemiłym odczuciem niepowetowanej straty godziny poświęconej lekturze. Całość okazała się nudna, przewidywalna i do bólu wtórna. Dobrze poprowadzony wątek Strażników Nocy mógł być czymś ożywczym, ale również ten pomysł utonął w zalewie z banału i sentymentalizmu. W dodatku  już po lekturze prologu nawet mój kot domyśliłby się, kim oni są. Mniej więcej w połowie opowieści następuje gwałtowne namnożenie absurdów, którymi już do końca autorka hojnie obdarowuje czytelników. Sposób działania antagonistów, procesy myślowe bohaterów i zwroty akcji - wszystko to jest niedorzeczne i sprawia wrażenie nie do końca przemyślanego. Brak logiki w niektórych scenach wręcz poraża, szczególnie w przypadku opisu śmierci rodziców bohaterki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warstwa językowa jest przeraźliwie uboga, nie uświadczymy tutaj zdań wielokrotnie złożonych czy bogatych opisów, zaś wszystkie dialogi wyglądają mniej więcej tak: "Uważaj! tu był wilk i niedźwiedź", "Gdzie?", "Tutaj. Walczyli. A potem uciekli. Wilk jest ranny". Cóż za wyrafinowany i niepodrabialny styl! Opisy przyrody (a zwróćmy uwagę, że cała historia rozgrywa się właśnie na łonie natury) sprowadzają się przeważnie do banalnych uwag rzucanych przez bohaterkę, która niestety jest jednocześnie narratorem całej opowieści. Docenić można cenną inicjatywę autorki, wplatającą w całość kwestie ekologii, ale mogłoby to być wykonane bardziej finezyjnie, zamiast w postaci wykładni oczywistych prawd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisarka nie przekonała mnie także do swoich bohaterów: różnią się tylko imionami i wyglądem zewnętrznym. Hawthorne nie podjęła żadnej próby, by zindywidualizować postacie. O ile dwojgu protagonistów nadano jakieś wyróżniające cechy charakteru, o tyle reszta sprawia wrażenie zwykłych statystów, wrzuconych do powieści tylko po to, by Kayla miała od kogo pożyczyć błyszczyk. W pewnych scenach postacie dziewczęce są nawet tak samo ubrane: nie zliczę, ile razy na kartach tej niewielkiej książki przeczytałam o krótkich bojówkach…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie żywiłam przesadnych złudzeń co do poziomu powieści, ale nie spodziewałam się, że dostanę do rąk coś, co sprawia wrażenie wypracowania odbębnionego na kolanie. Aż strach pomyśleć, co czeka nas w kolejnych tomach…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5007734629590311733?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5007734629590311733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/10/szmira-o-wilkoakach.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5007734629590311733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5007734629590311733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/10/szmira-o-wilkoakach.html' title='Szmira o wilkołakach'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TLNSYuhQVzI/AAAAAAAAAGY/BfOSjjdmw58/s72-c/pe%C5%82ania.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1712556546615585003</id><published>2010-10-05T11:33:00.000-07:00</published><updated>2010-10-05T11:36:29.690-07:00</updated><title type='text'>Dłubaniny ciąg dalszy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TKtwCuDouvI/AAAAAAAAAGQ/53tsOWf1ueA/s1600/sffh-cove60-150.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 219px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TKtwCuDouvI/AAAAAAAAAGQ/53tsOWf1ueA/s320/sffh-cove60-150.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5524632559925377778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do lektury kolejnych recenzji:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1712556546615585003?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1712556546615585003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/10/dubaniny-ciag-dalszy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1712556546615585003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1712556546615585003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/10/dubaniny-ciag-dalszy.html' title='Dłubaniny ciąg dalszy'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TKtwCuDouvI/AAAAAAAAAGQ/53tsOWf1ueA/s72-c/sffh-cove60-150.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5212257219173725004</id><published>2010-09-06T12:08:00.001-07:00</published><updated>2010-09-06T12:09:20.088-07:00</updated><title type='text'>Dziedziczka cieni</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TIU8VuSNqKI/AAAAAAAAAGI/qzkfoZ3oB5g/s1600/dziedziczka_cieni.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 223px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TIU8VuSNqKI/AAAAAAAAAGI/qzkfoZ3oB5g/s320/dziedziczka_cieni.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513879662684383394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Trudno zaczynało mi  się lekturę „Dziedziczki cieni”, gdyż pierwsza część trylogii nie zachwyciła mnie w żadnym stopniu (eufemistycznie mówiąc). Jednak "obowiązek jest obowiązkiem" i recenzję trzeba napisać. Na szczęście tym razem A. Bishop mile mnie zaskoczyła i przebrnęłam przez jej kolejną książkę bez tych trudności, jakie napotkałam podczas czytania poprzedniego tomu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja „Dziedziczki cienia” rozpoczyna się dwa lata po wydarzeniach z „Córki Krwawych”. Wtedy to mała Czarownica została bardzo skrzywdzona, konsekwencją czego była dwuletnia śpiączka. Starania przyjaciół i przybranego ojca Saetana (czyli Władcy Piekieł) zaowocowały wybudzeniem naszej bohaterki. Jednak Jaenelle nie jest już beztroską dziewczynką – koszmarne doświadczenia sprawiły, że dorosła, a jej moc nabrała mocno złowróżebnego wymiaru. Saetan podejmuje starania o „adopcję” Czarownicy, by móc ją chronić i kontynuować jej nauczanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym tomie powraca także wątek nieślubnych synów Saetana, którzy dokładają starań, by zapewnić niezwykłej dziewczynce bezpieczeństwo. Rzecz jasna złowrogie siły nie przestają swoich knowań i Czarownica musi mieć się na baczności nie tylko przed starymi wrogami, ale także przed nowymi. Szkolenie nie przebiega w odcięciu od świata, toteż nasza bohaterka widzi, jak zaczynają tworzyć się różne stronnictwa, a sieć różnego rodzaju intryg gęstnieje. Saetan i jego przyjaciele muszą uważać na swoje kroki, gdyż są nieustannie obserwowani, a grozi im nie tylko odebranie praw do wychowania małej Czarownicy, ale także śmierć. Jak się bowiem okazuje – w Piekle też cię mogą zabić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bishop tym razem zdecydowała się na złagodzenie swojej wizji, kładąc akcent na wartości i uczucia pozytywne. Ciągle mamy do czynienia z mrocznym i krwawym światem, rządzącym się ostrymi regułami, ale obraz, jaki nam przedstawiono, jest znacznie mniej brutalny, niż poprzednio: autorka eksponuje tym razem jasne strony życia, takie jak miłość, przyjaźń czy  wierność pewnym zasadom. Z ulgą stwierdzam, że ten sposób prowadzenia akcji się sprawdza. Bishop zdecydowanie lepiej radzi sobie jako autorka powieści z humorystycznym i familijnym zabarwieniem, niż wtedy gdy stara się kreować wizje mroczne i ponure.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak są tego konsekwencje: jeżeli pierwszy tom mógł zyskać swoich zwolenników wśród czytelników lubiących mocne i krwawe sceny, to część druga ich rozczaruje. Bishop nie tylko przemieniła Sateana w dobrotliwego tatkę, tym samym zmieniając Piekło w szkółkę dla dziewcząt. Kłopoty wychowawcze, problemy sercowe nastolatek, pojawienie się koleżanek i kolegów, opieka nad zwierzętami – takie są teraz dylematy Władcy Piekieł. A także kupowanie sukienek swojej latorośli i wystrój wnętrz. Na szczęście są jeszcze wrogowie, na których można się krwawo mścić, tak więc wizerunek srogiego władcy nie został całkowicie zniszczony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawie również wygląda odwrócenie pewnych stereotypów: Bishop czyniąc z Piekła bezpieczną przystań, jednocześnie napiętnowała bezmyślne okrucieństwo i żądzę władzy żyjących. Wśród nieumarłych, harpii i demonów ciągle funkcjonują wartości takie jak honor i wierność: zasady, których wśród Krwawych nikt praktycznie już nie przestrzega. Piekło, jako ośrodek dobra - ciekawy pomysł, prawda? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi tom ma znacznie więcej "życia" niż poprzedni, a zwroty akcji są mniej przewidywalne. Dojrzała także postać Jaenelle, nacisk został położony na przedstawienie ewolucji bohaterki, która zaczyna wreszcie zyskiwać świadomość własnych, niezwykłych umiejętności. Rośnie moc Jaenelle i nasza sympatia do niej, bo w końcu przestała być papierową postacią o mocno schematycznych rysach. Bishop zdecydowała się uwypuklić komizm wszelkiego rodzaju i wyszło jej to całkiem nieźle: szkolenie nastoletniej Czarownicy przebiega dosyć burzliwie i obfituje w zabawne sytuacje.&lt;br /&gt;Strona techniczna także wygląda nieco lepiej, aniżeli w poprzednim tomie, choć ciągle zdarzały się zdania bez spacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując, cieszę się, że drugi tom trylogii jest książką znacznie lepszą, aniżeli „Córka Krwawych”. Mimo że Bishop nie wyzbyła się nieznośnej maniery pisania egzaltowanych dialogów i sztucznego przedłużania akcji, to „Dziedziczka Cieni” jest pozycją, którą czyta się z przyjemnością i która pozwala z nadzieją czekać na zakończenie cyklu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5212257219173725004?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5212257219173725004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/09/dziedziczka-cieni.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5212257219173725004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5212257219173725004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/09/dziedziczka-cieni.html' title='Dziedziczka cieni'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TIU8VuSNqKI/AAAAAAAAAGI/qzkfoZ3oB5g/s72-c/dziedziczka_cieni.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-4594265370120515586</id><published>2010-08-26T10:58:00.000-07:00</published><updated>2010-08-26T11:01:25.582-07:00</updated><title type='text'>Krwiście i dziwacznie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/THarxz_lZWI/AAAAAAAAAF4/sLMP2euahoA/s1600/corka_krwawych.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 223px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/THarxz_lZWI/AAAAAAAAAF4/sLMP2euahoA/s320/corka_krwawych.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5509780066393220450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;„Co by było, gdyby kultura opierała się na ciemnej stronie fantazji? Jakiego rodzaju moralność by obowiązywała? Co by było, gdyby dominującą płcią była płeć żeńska? Gdyby niektóre obyczaje społeczne i seksualne, które stosują się w naszym świecie do kobiet, w tamtym świecie odnosiłyby się do mężczyzn? Jak by się wtedy zachowywali ludzie?” Te wszystkie pytania autorka stawia we wstępie do swojej książki, opowiadając o procesie tworzenia pierwszego tomu Trylogii Czarnych Kamieni. Cóż więcej było mi trzeba? Zabierając się za lekturę liczyłam na powieść w stylu „Mgieł Avalonu”, gdzie misterne intrygi kobiet powodowały upadek nawet najsilniejszych mężczyzn, a tłem wydarzeń był okrutny i posępny świat magii. O tym, jak srodze się zawiodłam, dowiecie się z poniższej recenzji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bishop stworzyła mroczny świat magii i przemocy, w którym dominująca płcią są faktycznie kobiety - to one rządzą poszczególnymi królestwami, mężczyźni zaś przeważnie stanowią ich rozrywkę, są czymś w rodzaju zabawek, służących do rozładowania seksualnego napięcia. Całe społeczeństwo podzielone jest na kasty, z których najważniejszą są Krwawi – władający magią pochodzącą z kamieni. Trudno jednoznacznie określić, czym są owe kamienie. Wiadomo, że im ciemniejsza barwa, tym większa moc kamienia oraz to, że ciągu swego życia Krwawi otrzymują je dwukrotnie. Po raz pierwszy przy narodzinach oraz dzięki złożeniu ofiary na Ołtarzu Ciemności. Z kolei Ciemność jest ostoją Krwawych, daje im moc, czasami niewyobrażalnie wielką. Akcja powieści rozgrywa się w trzech krainach: Terreille, Kaeleer (zamieszkiwaną przez mityczne stworzenia, takie jak jednorożce) oraz Piekło. Terreille przypomina nieco średniowieczną Europę, tyle że z dodatkiem magii, ale także czajników, koszul w kratkę i garniturów (tutaj ujawnia się po raz pierwszy brak spójności przedstawianego nam uniwersum). Niestety, autorka nam skąpi dokładniejszych opisów krain, stąd niewiele więcej można się dowiedzieć o ich mieszkańcach, zwyczajach itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyżej w hierarchii przedstawianego nam świata są czarownice: bardzo okrutne i bezwzględne. Przedstawione są w sposób dosyć przejaskrawiony, np. dla zabawy kastrują mężczyzn. W przeciągu długich lat swojego panowania doprowadziły do skażenia rasy Krwawych, upodlając mężczyzn i wybijając się nawzajem. Istnieje jednak przepowiednia głosząca nadejście Czarownicy, która zniszczy bądź uformuje na nowo świat.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;I takowa Czarownica zjawia się na świecie: ma 12 lat, blond włosy i małą wiedzę o zdolnościach, którymi włada. A są one naprawdę potężne: wystarczy powiedzieć, że posiada cały zestaw czarnych, czyli najsilniejszych kamieni i swobodnie podróżuje między równoległymi rzeczywistościami. Już na samym początku zyskuje liczne grono sprzymierzeńców i nie mniej liczne grono wrogów.  Jaenelle, gdyż tak nazywa się mała Czarownica, ma dar zyskiwania sobie sojuszników, ale nie chroni jej to przed zakusami najpotężniejszej z Królowych Krwawych, która - niczym zła wiedźma z bajki - chce się pozbyć młodszej konkurentki. Zadanie utrudnia jej fakt, że Czarownica zyskała sobie bezwarunkową miłość Władcy Piekieł i jego dwóch synów, którzy starają się we wszystkim pomagać dziewczynce.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bishop wprowadza także znaczne grono postaci drugoplanowych, choć są one mocno stereotypowe: skrzywdzona w dzieciństwie prostytutka, nienawidząca mężczyzn, czy też czarownica, która oszalała po wypowiedzeniu przepowiedni. Losy tych wszystkich postaci łączą się dzięki pojawieniu się małej Czarownicy i dążą do krwawego finału. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z lekturą tej powieści miałam niemały kłopot. Przede wszystkim razi mało przyswajalny język, jakim posługuje się autorka. Takiej ilości patetycznych zdań i pompatycznego stylu nie widziałam od czasu moich zmagań z literaturą modernizmu. Gdyby Tadeusz Miciński żył, byłby zachwycony emfatycznym stylem Bishop – ja niestety nie byłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdania typu: „[…] kierująca się nieodpartą potrzebą praktykowania Fachu, a jeszcze bardziej kierująca się wolą przeżycia”  bądź „jednocześnie posmutniała i ożywiła się” - może i mają swoich zwolenników, mnie jednak bardzo utrudniły lekturę. Kwieciste opisy „szafirowych oczu” i „okrutnego uśmiechu zadowolenia na nieziemsko pięknej twarzy” to zaledwie próbka stylu autorki, która hojnie szafuje przymiotnikami i chętnie tworzy akapity poświęcone jedynie opisom czyjejś twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pompatyczny styl towarzyszy mocno poszatkowanej fabule i niezwykle pobieżnemu zarysowi reguł, jakimi rządzi się wykreowany świat. Niemal co chwilę pojawiają się nieznane czytelnikowi nazwy, pojęcia i fakty, niestety autorka nie kwapi się, by je wyjaśnić. Dopiero w połowie książki akcja zaczyna się nieco rozjaśniać, ale niektórzy czytelnicy mogą nie zabrnąć aż tak daleko, zniechęceni zagmatwaną akcja i regułami, które zna tylko autorka i postacie. Dodatkowym wątpliwym "smaczkiem" są wielokrotne powtórzenia (tutaj chyba zawiniła korekta) oraz zdania bez spacji: "trudnoprzebrnąćprzeztegotypuakapit,prawda"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko zaklasyfikować tą pozycję. Z jednej strony autorka miała ambicje, by stworzyć mroczne i nasycone ciemną erotyką dzieło. Jednak kostium, jaki Bishop narzuca swoim bohaterom, czasami pęka w szwach i rozłazi się, odsłaniając mocno sentymentalne wnętrze. Poszczególni bohaterowie wbrew swej groźnej otoczce, do jakiej stara się nas przekonać autorka, bez przerwy łkają, szlochają bądź zachowują się jak dobrzy wujkowie i ciocie. Przykładem niech będzie Władca Piekieł: zakładający konto bankowe swojej małej podopiecznej, by mogła sobie kupować prezenciki. Postaciom brak spójności, autorka nijak nie potrafi połączyć w przekonywującą całość ich okrutnego "ja", z tym bardziej ludzkim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynam także podejrzewać autorkę o niechęć do własnej płci. Tak groteskowych postaci kobiecych dawno nie spotkałam w żadnej książce. Freud miałby chyba dużo do powiedzenia w ich kwestii – większość z nich jest  niczym karykatura stereotypowych samców. Jedyne, na czym im zależy, to seks i władza. Gros kobiet w tej powieści wije się i pręży, zalotnie macha rzęsami, by w przerwie tych czynności knuć spiski. Spiski i intrygi tak nieporadne, że aż trudno uwierzyć, że ktokolwiek byłby w stanie w nie uwierzyć. Zaślepione żądzą niewiasty i gniewni mężczyźni z powieści Bishop są jednak mocno papierowi i nijak się mają choćby do wyrafinowanych i okrutnych bohaterów ze „Strzały Kusziela”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno polecać książkę, której akcja toczy się w żółwim tempie, a dialogi dorównują czasami tekstom rodem z telenoweli. Na obronę dodam jednak, że niektórzy bohaterowie są całkiem sympatyczni, można z czasem także zacząć sekundować zmaganiom małej Czarownicy, również zakończenie jest całkiem emocjonujące. Podsumowując: brutalne fantasy dla dorosłego czytelnika, któremu nie przeszkadza wymieszanie erotyki z sentymentalnymi dialogami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-4594265370120515586?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/4594265370120515586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/krwisto-i-dziwacznie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4594265370120515586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4594265370120515586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/krwisto-i-dziwacznie.html' title='Krwiście i dziwacznie'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/THarxz_lZWI/AAAAAAAAAF4/sLMP2euahoA/s72-c/corka_krwawych.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-2593057894019826939</id><published>2010-08-24T12:26:00.000-07:00</published><updated>2010-08-24T12:27:50.920-07:00</updated><title type='text'>A łyżka na to: niemożliwe</title><content type='html'>Dzisiejszy wpis dedykuję dziecku, którego rodzice przyszli dzisiaj wymieniać książki, po prostu zapomnieli do której klasy dziecię chodzi...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-2593057894019826939?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/2593057894019826939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/yzka-na-to-niemozliwe.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2593057894019826939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2593057894019826939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/yzka-na-to-niemozliwe.html' title='A łyżka na to: niemożliwe'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-877398978807965763</id><published>2010-08-16T12:21:00.000-07:00</published><updated>2010-08-16T12:26:56.736-07:00</updated><title type='text'>Podręcznikowo</title><content type='html'>Koszmar każdego księgarza: sezon podręcznikowy. Dzikie tłumy ludzi, których normalnie nikt nie zagnałby siłą do księgarni, zgadywanie która książkę dziecko ma na myśli mówiąc,że chce podręcznik do religii: "Taki z ludzikiem na krzyżu", użeranie sie z listami, na których widnieją kwiatki typu "Puls rzycia"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tytuły podręczników, tworzone w wyobraźni przeciętnego mieszkańca mego miasta...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Jezus działa i ZABAWIA" ("Jezus działa i zbawia"&lt;br /&gt;"Pieszo z rowerem" (Pieszo I rowerem")&lt;br /&gt;"Puls Żaby" (To wprawiło mnie w prawdziwe osłupienie-"Puls życia" na okładce jest żaba...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie kciuki,albo przeczytacie niebawem o kobiecie, która zjadła box do pierwszej klasy i wybiegła na ulicę krzycząc...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-877398978807965763?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/877398978807965763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/podrecznikowo.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/877398978807965763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/877398978807965763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/podrecznikowo.html' title='Podręcznikowo'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-7467365467214337084</id><published>2010-08-09T11:39:00.000-07:00</published><updated>2010-08-09T11:42:55.938-07:00</updated><title type='text'>Drukowane</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TGBMIdei0SI/AAAAAAAAAFw/bBqW0QeHuEM/s1600/sffh-cover058-120.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 120px; height: 176px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TGBMIdei0SI/AAAAAAAAAFw/bBqW0QeHuEM/s320/sffh-cover058-120.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503482452882149666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do lektury mojej recenzji "Prędkości światła":)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-7467365467214337084?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/7467365467214337084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/drukowane.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7467365467214337084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7467365467214337084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/drukowane.html' title='Drukowane'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TGBMIdei0SI/AAAAAAAAAFw/bBqW0QeHuEM/s72-c/sffh-cover058-120.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-653397361288913101</id><published>2010-08-05T10:54:00.000-07:00</published><updated>2010-08-05T10:57:45.552-07:00</updated><title type='text'>Rok biblijnego życia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TFr7jXcYutI/AAAAAAAAAFo/vy_DHO7dLGs/s1600/rok+b.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 98px; height: 141px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TFr7jXcYutI/AAAAAAAAAFo/vy_DHO7dLGs/s320/rok+b.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5501986479793552082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan A.J. Jacobs słynie z dosyć niecodziennych pomysłów: niedługo po zakończeniu eksperymentu, polegającego na przeczytaniu całej  Encyklopedii Britanniki, postanowił spędzić jeden rok kierując się wyłącznie zasadami zawartymi w Biblii. Skrupulatna lektura, zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu, zaowocowała spisaniem około siedmiuset zasad, których Jacobs przyrzekł sobie przestrzegać. Niezależnie, czy było to przyczepianie frędzli do ubrań, czy też kamienowanie grzeszników. Zaś opis całego doświadczenia wraz ze swoimi  wnioskami i odczuciami, postanowił opublikować w postaci książki.  &lt;br /&gt;Co ciekawe, Jacobs osobą religijną nigdy nie był, tym bardziej interesujące są spostrzeżenia agnostyka, który musi dąć w róg ku chwale boga, czy też powstrzymywać się od dotykania swojej żony, w trakcie jej okresu.  Powoli, wraz z rozwojem nietypowego eksperymentu i spotkaniami z przeróżnymi osobami, Jacobs zaczyna dostrzegać sens w tych, nawet najbardziej zwariowanych przykazaniach, a jego życie nieco się zmienia. O zmian czysto zewnętrznych: dziennikarz przestaje się golić, zaczyna nosić białe szaty; po te sięgające nieco głębiej, których rezultatem jest np. rezygnacja ze złośliwego wyśmiewania innych w swoich artykułach. &lt;br /&gt; Nie wszystkich przekonać może stopniowa przemiana duchowa autora, niektórym pewne jej elementy mogą się wydać bardzo powierzchowne, tak samo jak pewne wybiegi amerykańskiego dziennikarza, czynione by obejść nakazy biblijne np. obsypanie starego zbereźnika kamyczkami. &lt;br /&gt;Z drugiej jednak strony jest coś ujmującego w całej drodze, jaką przeszedł Jacobs; w jego gruntownych przygotowaniach do całego przedsięwzięcia. Fantastyczne są też spotkania z przeróżnymi indywiduami, w rodzaju pana sprawdzającego „koszerność” ubrań, czy też niesławnego wujka, religijnej zakały rodziny. Interesujące jest również drugie tło, w postaci biednej małżonki, która borykać się musi z mężem opętanym projektem, wymagającym od niego, by zarósł jak dzikus i malował futrynę drzwi krwią baranka (no tak właściwie to sosem do pieczeni…).&lt;br /&gt;Eksperyment Jacobsa, to nie tylko jego spostrzeżenia, to także kulisy świata, nieznanego przeciętnemu czytelnikowi. Dziennikarz wprowadza nas w nieznaną krainę amerykańskich Amiszów, ultraortodoksyjnych Żydów, a także kulisy wielkiego międzynarodowego projektu…hodowli idealnie czerwonej krowy. Czy faktycznie podążanie za zasadami czerpanymi z Biblii sprawiło, że autor stał się człowiekiem spokojniejszym czerpiącym więcej radości z życia? Tym nieco sceptyczniej podchodzącym do tego typu inicjatyw, pozostaje dobra zabawa z lektury dowcipnej książki, pełnej anegdot i ciekawostek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-653397361288913101?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/653397361288913101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/rok-biblijnego-zycia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/653397361288913101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/653397361288913101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/rok-biblijnego-zycia.html' title='Rok biblijnego życia'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TFr7jXcYutI/AAAAAAAAAFo/vy_DHO7dLGs/s72-c/rok+b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-6457182276591875221</id><published>2010-08-03T12:02:00.001-07:00</published><updated>2010-08-03T12:03:43.108-07:00</updated><title type='text'>Żeby było choc troszeczkę wakacyjnie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TFhoA2RZ0XI/AAAAAAAAAFg/1__37GvjBco/s1600/1+kopia.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TFhoA2RZ0XI/AAAAAAAAAFg/1__37GvjBco/s320/1+kopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5501261308610859378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-6457182276591875221?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/6457182276591875221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/zeby-byo-choc-troszeczke-wakacyjnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6457182276591875221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6457182276591875221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/08/zeby-byo-choc-troszeczke-wakacyjnie.html' title='Żeby było choc troszeczkę wakacyjnie'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TFhoA2RZ0XI/AAAAAAAAAFg/1__37GvjBco/s72-c/1+kopia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-4880974662919008641</id><published>2010-07-26T04:12:00.000-07:00</published><updated>2010-07-26T04:14:49.261-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Na domiar złego&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='herbata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytadło'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla lejdis'/><title type='text'>Herbata dobra na wszystko...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TE1uGMr3eKI/AAAAAAAAAFY/igsr9WBFKX4/s1600/na_domiar_zlego.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TE1uGMr3eKI/AAAAAAAAAFY/igsr9WBFKX4/s320/na_domiar_zlego.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5498171772852730018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Literatura kobieca”, to hasło bardzo pojemne i przez to mocno mylące. Najzwyklejsze romansidła, powieści obyczajowe i skomplikowane historie psychologiczne- to wszystko podpada pod ten, jakże uniwersalny, termin. Zazwyczaj wystarczy, że autorka jest kobietą i pisze o kobietach. W ten sposób do jednego worka pakujemy D. Steell i M. Atwood… Optowałabym za zniesieniem tego terminu, który zazwyczaj kojarzy się mocno niepochlebnie, a książka z tak przyczepioną etykietką umyka tym bardziej „wyrafinowanym” czytelnikom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Na domiar złego” nie znalazłoby uznania wśród wielbicielek łzawych historii, koniecznie jednak z happy endem, najlepiej w postaci ślubu pary głównych bohaterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała recenzja na:&lt;br /&gt;http://www.dlalejdis.pl/artykuly_kultura/75-recenzja/4398-herbata-dobra-na-wszystko&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-4880974662919008641?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/4880974662919008641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/07/herbata-dobra-na-wszystko.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4880974662919008641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4880974662919008641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/07/herbata-dobra-na-wszystko.html' title='Herbata dobra na wszystko...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TE1uGMr3eKI/AAAAAAAAAFY/igsr9WBFKX4/s72-c/na_domiar_zlego.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8007607434315459507</id><published>2010-07-20T12:58:00.000-07:00</published><updated>2010-07-20T13:03:28.243-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ksiegarz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wystawa'/><title type='text'>Smętny księgarz...</title><content type='html'>Wystroiłam se wystawę, żeby było letnio, wypoczynkowo, urlopowo itd. Potem przez cały dzień odpowiadałam na pytanie: po ile jest ta piłka plażowa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe, czy gdybym położyła współpracownika na owej wystawie też znalazłby się jakiś chętny???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba,że to podpowiedź od losu, czym tak naprawdę powinnam handlować w mojej małej mieścinie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8007607434315459507?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8007607434315459507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/07/smetny-ksiegarz.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8007607434315459507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8007607434315459507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/07/smetny-ksiegarz.html' title='Smętny księgarz...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5053393843262511103</id><published>2010-07-11T11:27:00.000-07:00</published><updated>2010-07-11T11:29:48.127-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teorie spiskowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Loe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szekspir'/><title type='text'>Teorie spiskowe kontra Szekspir</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TDoNiNSMC4I/AAAAAAAAAFQ/xFMpWbnrCzQ/s1600/organista.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 223px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TDoNiNSMC4I/AAAAAAAAAFQ/xFMpWbnrCzQ/s320/organista.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5492717576864402306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwóch mężczyzn: Erlend Loe i Petter Amundsen. Pierwszy, to norweski pisarz &lt;br /&gt;i scenarzysta, drugi jest prawdziwym człowiekiem renesansu: parającym się sprzedażą żelatyny, nauką narciarstwa, grą na giełdzie i organach. Czternaście spotkań i dosyć kontrowersyjna teza, udowadniana mozolnie przez kilkaset stron: w pierwodrukach dzieł Szekspira zostały zakodowane informacje, z których wynika, iż takowy dramaturg nie istniał, a autorem wszystkich arcydzieł sztuki dramatycznej był Francis Bacon. Co więcej, zdekodowanie tych wskazówek doprowadzić może do  skarbu zakopanego w latach 20 - tych XVII wieku na wyspie Oak, u wybrzeży Nowej Szkocji.&lt;br /&gt;Jakie inne odkrycia przyniosły spotkania konsultanta w Norweskim Funduszu Filmowym, &lt;br /&gt;z pasjonatem F. Bacona? Odpowiedzią jest książka, będąca zapisem rozmów obu panów, posiadająca nieco barokowy tytuł: „Organista, Szekspir, przeklęta wyspa i legendarne rękopisy”.&lt;br /&gt;„To mi trochę trąci ekstrawagancją, żeby się wyrazić delikatnie” powiada Erlend, ale daje się ponieść entuzjazmowi i pasji Petera, który do swoich odkryć doszedł bardzo żmudną drogą tropienia błędów, literówek, czy tez akapitów w pierwodrukach Szekspira. &lt;br /&gt;Amundsen nie jest pierwszym, który wątpi w istnienie geniusza dramaturgii angielskiej i  jak wielu innych przed nim, doszukuje się ukrytych znaczeń w pojedynczych zdaniach, czy literach sztuk, by móc ujawnić prawdziwego twórcę tychże.  &lt;br /&gt;Niemiłosiernie pobazgrane przez organistę rękopisy ujawniły „szokującą” prawdę, którą ten postanowił ogłosić światu: „Chciałem tylko podzielić się z innymi wspaniałymi odkryciami. Chciałem pokazać światu, jaki może być fantastyczny. I że epoka przygód jeszcze nie jest za nami”.&lt;br /&gt;To, czy mu uwierzymy, wydaje się kwestą drugorzędną: fascynująca jest natomiast wędrówka, której podejmujemy się podążając za słowami Petera, którego skomplikowany tok rozumowania przyprawia czasami o ból głowy. W niektóre miejsca w pierwodruku wpisane są figury geometryczne, więc organista z zapałem liczy wartości kątów, stosunki długości boków. Szaleństwo? To dopiero początek – na scenę wkraczają bowiem konstelacje gwiazd, a są one niezmiernie ważne, gdyż wyznaczają mapę do skarbu. Niestrudzony Peter czerpie kolejne teorie z „Biblii”, symboliki kabały, wolnomularstwa i różokrzyżowców, a nawet kart tarota. Wbrew pozorom, to wszystko układa się w  jasny i logiczny wywód, którego śledzenie nie powinno nastręczać nam trudności. &lt;br /&gt;Lekturę może utrudniać nieco fakt, iż całość spisana jest w formie wywiadu. Czytelnicy spodziewający się akcji w stylu „Kodu Leonarda…” mogą być zawiedzeni statyczną formą „Organisty”. Jednak ta forma zdaje egzamin, pozwalając jednej stronie na wyrażanie wątpliwości, a drugiej na obronę swoich tez. Powoli, między rozmówcami, nawiązuje się nić sympatii, a rezerwę zastępuje ciekawość i zrozumienie. Stajemy się świadkami wymiany myśli dwojga ludzi, powolnego budowania więzi między pełnym pasji „szaleńcem” i pełnym wątpliwości realistą. To także historia namiętności, którą można zarażać innych, nawet tych najbardziej sceptycznych. Ja dałam się porwać, nie tyle postawionej tezie, co właśnie pasji jej twórcy. Lektura „Organisty” była świetną, choć niełatwą rozrywką. Również z powodu pięknego wydania książki: szczególnie urzekają reprodukcje stron pierwszego folio. Ale otrzymujemy także reprodukcje obrazów, rzeźb, map nieba, czy też zdjęcia z wyprawy na wyspę Oak, częściowo umieszczone na osobnych, kolorowych wkładkach. Naprawdę godna polecenia książka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5053393843262511103?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5053393843262511103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/07/teorie-spiskowe-kontra-szekspir.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5053393843262511103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5053393843262511103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/07/teorie-spiskowe-kontra-szekspir.html' title='Teorie spiskowe kontra Szekspir'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TDoNiNSMC4I/AAAAAAAAAFQ/xFMpWbnrCzQ/s72-c/organista.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-6226531155552642904</id><published>2010-06-29T11:44:00.000-07:00</published><updated>2010-06-29T11:56:30.071-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='księgarz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='księgarnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Szefowo, a papier do drukarek macie?</title><content type='html'>Zawsze chciałam mieć księgarnię, snuć się leniwie między półkami i poprawiac wystające poza przepisową linię brzegi książek. Prowadzić wyrafinowane dysputy z czytelnikami, którzy przychodziliby po Dostojewskiego, Eco, czy też najnowsze dzieło Le Clezio. Taaaa….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tygodnia jestem kierownikiem, chciałam mieć swoja księgarnię? Mam… Siedem dni  użerania się z papierkową robotą, druczki, maile, zamówienia. Telefony z „góry” i do „góry”, gorączkowa wymiana maili, poznawanie nowego miejsca, nowych ludzi, nowego rynku. Szkolenia na których ciągle pada słowo „wyniki”, nauka kreślenia tabelek i wpisywania w nie życia księgarni. Nigdy bym nie pomyślała, że grafik robi się z kodeksem pracy, kalkulatorem i obłędem w oczach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdzie miejsce na książki? Dopieszczanie księgozbioru, który powinien by wizytówką mojego miejsca pracy, przekładanie źle zaszeregowanych egzemplarzy…Ograniczona wyliczonymi minutami, tabelkami, wykresami, miotam się bezładnie i zaczynam tracić radość z awansu…Tylu przekleństw nie wysłałam w ekran komputera  od czasu pisania pracy magisterskiej…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem przychodzi klient, patrzy na mój identyfikator i zadaje pytanie o ten nieszczęsny papier…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-6226531155552642904?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/6226531155552642904/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/06/szefowo-papier-do-drukarek-macie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6226531155552642904'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6226531155552642904'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/06/szefowo-papier-do-drukarek-macie.html' title='Szefowo, a papier do drukarek macie?'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-7903783475265215945</id><published>2010-06-21T12:46:00.000-07:00</published><updated>2010-06-21T12:48:25.409-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kabaret'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziewoński'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>Pan z kabaretu</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TB_B-d4F6QI/AAAAAAAAAFI/ekRKesIKMPg/s1600/dudek.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 194px; height: 280px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TB_B-d4F6QI/AAAAAAAAAFI/ekRKesIKMPg/s320/dudek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5485316150076500226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Edward Dziewoński wielu osobom kojarzy się wyłącznie z kabaretem „Dudek”, bądź też , co jest o wiele gorsze, z jednym zaledwie skeczem…A przecież była to postać niebywale barwna: wspaniały konferansjer, doskonały aktor, nie tylko komediowy, ale także dramatyczny. Dyrektor teatru „Kwadrat”, reżyser, pedagog, organizator wielkich przedsięwzięć. Po prostu Dudek… &lt;br /&gt;Syn i wnuk aktora dokonali selekcji materiału gromadzonego przez samego Dziewońskiego i tak powstała książka „Dożylnie o Dudku”, zawierająca bardzo bogaty materiał faktograficzny: nie tylko zdjęcia ale także wstęp konferansjerski z pierwszego programu kabaretu Dudek, a nawet scenariusz będący kontynuacją przygód Dzidziusia Górkiewicza.&lt;br /&gt;Każdy rozdział, to wspomnienia jednej osoby: przyjaciela, kolegi- aktora, bądź kogoś z rodziny. Lista, tych którzy wspominają/wypominają jest zgoła imponująca: Irena Kwiatkowska, Ewa Wiśniewska, Gabriela Kownacka, Danuta Szaflarska, Wojciech Młynarski, Tadeusz Konwicki, Janusz Gajos, Alina Janowska i wielu innych…Z ich opowieści wyłania się portret dosyć specyficznego człowieka: doskonałego showmana, mężczyzny z ogromnym poczuciem humoru i doskonałym wyczuciem estrady. Kapitalnego kolegi i wiernego przyjaciela, wyrozumiałego dyrektora i mądrego reżysera. A przecież jednocześnie Dudek był znanym blagierem, konfabulantem ponad potęgę. Miewał także, jak to określił Tadeusz Konwicki: „dość intensywną ciekawość do pań". I rzeczywiście, lista podbojów miłosnych Dziewońskiego może imponować.&lt;br /&gt;Słabością wielu biografii pisanych przez najbliższych, jest fakt, że za wszelką cenę unika się w nich trudnych tematów, że każdy stara się przede wszystkim mówić dobrze, trwając w przekonaniu, że o zmarłych nie można mówić inaczej. Biografia Dziewońskiego nie jest także wolna od tych mankamentów: większość pytanych, wyraża się o Dudku w samych superlatywach, co po kolejnych stronach staje się nużące. Co gorsza, część tych wspominek, to te same  anegdoty, powtarzane przez różne osoby. Na szczęście znaleźli się i tacy, którzy wyłamali się z grona apologetów, przekazując informacje, podając pewne tropy, które mącą nieco wyidealizowany  wizerunek bohatera książki. Wojciech Młynarski, wspominając współpracę z Dziewońskim, wiele mówi o tym ile mu zawdzięcza, ale także zdobywa się na pewną smutną refleksję: "Dudka trzeba było po prostu brać takim, jakim był. Dodam tylko, że najbliżsi płacili tego cenę... I tu poproszę o kropkę". Z kolei Alina Janowska prosto z mostu mówi o nadmiernej kochliwości pana Edwarda i tym, że skrzywdził przez nią  wiele kobiet. &lt;br /&gt;Nie da się ukryć, że powtarzalność opowiadanych historii oraz zanadto pochlebny ton tychże, są pewnym mankamentem tej książki.&lt;br /&gt; Ale za to ileż w niej pozytywów! Wspomnienia, anegdotki, dykteryjki składają się na niezwykle barwny i wyrazisty obraz pewnej epoki, pewnego pokolenia ludzi, którzy w paskudnych czasach potrafili się dobrze bawić i oferować trochę tej radości innym. To nie tylko portret jednego aktora.  To także liczne opowieści o tworzeniu teatru bezpośrednio po wojnie, oraz w czasach komuny. O walce z cenzurą, o trudnych początkach Teatru Telewizji, o odchodzącej już epoce ludzi, którzy umieli rozśmieszać bez uciekania się do prymitywnych żartów i jednoznacznych skojarzeń. Niewątpliwie ten aspekt biografii Dziewońskiego jest dla mnie najcenniejszy, nie jako bezpośrednia opowieść o jednym człowieku, ale jako dokument o czasach, które niestety się skończyły. Czasach kabaretu wymagającego od widza nieco wysiłku, tworzonego przez ludzi inteligentnych, ludzi, którzy: „wiedzieli gdzie trzeba przykręcić, co trzeba poruszyć, żeby ten mechanizm artystyczny funkcjonował". Właśnie: mechanizm artystyczny…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-7903783475265215945?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/7903783475265215945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/06/pan-z-kabaretu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7903783475265215945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7903783475265215945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/06/pan-z-kabaretu.html' title='Pan z kabaretu'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TB_B-d4F6QI/AAAAAAAAAFI/ekRKesIKMPg/s72-c/dudek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-2106852160795323797</id><published>2010-06-14T11:01:00.000-07:00</published><updated>2010-06-14T11:08:08.575-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='astrid lindgren'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzieciństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>"Ach, jak nam było wesoło"</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TBZwBAGsGpI/AAAAAAAAAFA/OuRFxbCKpYQ/s1600/astrid.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 120px; height: 174px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TBZwBAGsGpI/AAAAAAAAAFA/OuRFxbCKpYQ/s320/astrid.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5482692758880393874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Pippi Pończoszanka”, będzie dla mnie zawsze książką przywołującą zapach truskawek, świeżo skoszonej trawy i rozgrzanego słońcem papieru. &lt;br /&gt;Opowieść o rudowłosej dziewczynce dostałam na koniec roku szkolnego, zaczęłam ją czytać na wakacjach u babci. Pochłonęłam jednym tchem (tak samo, jak kilogramy owoców). Potem był czas „Dzieci z Bullerbyn”, przepięknych „Braci Lwie Serce”, niesfornego „Emila”.&lt;br /&gt;Nawet teraz, jako „starsza pani” czasami wracam do książek Astrid Lindgren, za każdym razem chyląc czoła ku jej niesamowitej wrażliwości i ogromnemu poczuciu humoru.&lt;br /&gt;Ostatnio zaczytywałam się malutką książeczką „Od Astrid do Lindgren” i postanowiłam odświeżyć znajomość jednej z piękniejszych biografii, jakie zdarzyło mi się czytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Margareta Stromstedt uczciła swoją bohaterką biografią ciepłą, mądrą i wnikliwą. Bogato ilustrowaną cytatami z książek Lindgren, ale także z faktami historycznymi, socjologicznymi. Ciekawie potraktowany jest tutaj zwłaszcza  wątek feministyczny, dosyć mocno zaznaczony w kilku rozdziałach. Nietrudno przecież dostrzec, że jej bohaterki całkowicie przekraczają ograniczenia tradycyjnie przypisywane płci niewieściej. Madika, Ronja, Pippi- wszystkie wspinaj się na drzewa, skaczą po dachach i siłują się na rękę. Bohaterki takie, jak grzeczna i słodka Lisa zdecydowanie stanowią mniejszość wśród postaci dziewczęcych wykreowanych przez pisarkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z biografii wyłania się portret silnej, niezależnej kobiety, która w latach 30 XX wieku potrafiła nie ugiąć się pod ciężarem samotnego macierzyństwa, samotnie stawiając czoła trudnościom z nim związanym. Wielkiej apologetki dzieciństwa, z wszystkimi jej cieniami i blaskami. Każdorazowa lektura powieści Lindgren, to zanurzenie się w magiczną krainę dzieciństwa, wspomnienia wspólnych zabaw i  poczucia bezpieczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TBZvZQRv6eI/AAAAAAAAAE4/FioSrmcNi_M/s1600/astrid.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 192px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TBZvZQRv6eI/AAAAAAAAAE4/FioSrmcNi_M/s200/astrid.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5482692076026980834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Istnieją dorośli, którzy nigdy nie zerwali z własnym dzieciństwem lub tez  z samymi sobą, jako dzieckiem. Dla nich dzieciństwo jest nadal zmysłową i konkretną teraźniejszością (…)Niekiedy można spostrzec owych pogodnych ludzi, którzy nigdy nie zerwali łączności ze światem dzieciństwa (…)To dziecko, którym kiedyś byli jest nieustannie obecne: w szczerym spojrzeniu, w łamiących konwencje wyborach, w śmiechu”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepsi autorzy książek dla dzieci, to tacy, którzy nigdy nie utracili tej wrażliwości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-2106852160795323797?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/2106852160795323797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/06/ach-jak-nam-byo-wesoo.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2106852160795323797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2106852160795323797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/06/ach-jak-nam-byo-wesoo.html' title='&quot;Ach, jak nam było wesoło&quot;'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TBZwBAGsGpI/AAAAAAAAAFA/OuRFxbCKpYQ/s72-c/astrid.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-6119546725472849382</id><published>2010-06-06T13:44:00.000-07:00</published><updated>2010-06-06T13:46:59.412-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='King'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='carrie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Kozioł ofiarny</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TAwJCenZVkI/AAAAAAAAAEo/zmUJ7PVXLxQ/s1600/Carrie_Stephen-King,images_product,31,978-83-7648-066-4.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 197px; height: 280px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TAwJCenZVkI/AAAAAAAAAEo/zmUJ7PVXLxQ/s320/Carrie_Stephen-King,images_product,31,978-83-7648-066-4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479764784785741378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Są książki, które się nie zestarzeją  nigdy – tak jest, między innymi, z „Carrie” Kinga. Motyw prześladowania, gnębienia kozła ofiarnego to wątek, który istnieć będzie, póty istnieć będzie ludzkość. &lt;br /&gt;Temat nośny, nic dziwnego, że sfrustrowany nauczyciel – dorabiający sobie do pensji w pralni - bohaterką swojej debiutanckiej książki, uczynił właśnie wyrzutka; dziwaczną licealistkę, stały obiekt kpin i zaczepek. Carrie White to brzydka i nieciekawa dziewczyna. Nie jest buntowniczką, czy też ironicznym komentatorem licealnej rzeczywistości, w rodzaju Darii z serialu animowanego. Zdecydowanie nie jest dziewczyną, która ze swojej inności uczyniła atut, buntując się przeciwko skretyniałym regułom, jakie zawsze rządziły światkiem szkolnym. Nie, to naprawdę stereotypowa „szara myszka”, która początkowo nie budzi żadnej sympatii nawet w czytelniku. Zahukana dziewczyna, której pozycji społecznej nie pomaga fakt, że posiada zdziwaczałą matkę, dewotkę religijną o radykalnych poglądach na religię i wychowanie własnego dziecka. &lt;br /&gt;  Od jednego okrutnego żartu do drugiego -przebiega sobie beznadziejna egzystencja Carrie, przerywana z rzadka gwałtowniejszymi wybuchami matki. Czytelnik, obeznany z mitami kultury popularnej czeka na zmianę, zna wszak filmy i książki o brzydkim kaczątku, które za sprawą jakiegoś zdarzenia zmienia się w łabędzia. Ileż to filmów nakręcono o nieatrakcyjnych dziewczątkach, które zostają królowymi balu, prawda? W paskudnym, szarym świecie Carrie także jest miejsce na marzenia o balu licealnym, który mogłaby spędzić w ramionach swego księcia z bajki, szkolnego przystojniaka.&lt;br /&gt;Momentem przełomowym w życiu Carrie okazuje się być moment, w którym dziewczyna dostaje okresu. Wtedy budzą się w niej zdolności telekinetyczne, a to nie wróży najlepiej…King pozwala nam jednak na chwilkę uwierzyć, że wszystko skończy się dobrze, Kopciuszek udaje się na bal w pięknej sukni, gdzie zostaje Królową balu. Jednak zamiast szczęśliwego zakończenia- czeka nas zemsta upokorzonej dziewczyny, której moc wyrywa się spod kontroli w ataku szału, sprawiając dręczycielom krwawą łaźnię…&lt;br /&gt;  „Carrie” nie jest doskonała, to debiut i czasami ten fakt jest dosyć widoczny, nawet przy wszystkich zdolnościach rzemieślniczych Kinga. Zbytnie pofolgowanie sobie w krwawym finale, nierzadko przerysowane sylwetki bohaterów, czy też przesadne próby urealnienia opowieści (poprzez dodawanie szczegółów, takich jak rodzaj gumy, żutej  przez postacie) – to wszystko jednak nie psuje przyjemności płynącej z lektury.&lt;br /&gt;Miłośnicy twórczości Kinga mogą być tylko zaskoczeni znikomą objętością książki, wszak wielostronicowe fabuły to domena „Króla horrorów”. Jednak niewielka objętościowo pozycja jest prawdziwym koncentratem, kwintesencją pisarstwa tego autora. Wszechwiedzący narrator uzyskał wsparcie w postaci fragmentów z fikcyjnych gazet, książek, czy też zapisków z dziennika i notatek prasowych, co przyczynić się miało do urealnienia całej opowieści. Jak zwykle pojawiają się dzieci, problemy związane z konfliktami na linii dziecko – dorosły, a także młodzieńcze  jeszcze widzenie świata. Nie zabrakło także maniaków oraz sennej małomiasteczkowej atmosfery. Carrie nie mieszka jeszcze w Castle Rock, mieścinie już kultowej dla fanów Kinga, lecz w wymyślonym Chamberlain, które ma już jednak cechy właściwe dla małych społeczności amerykańskich. Śliczne amerykańskie dziewczątka i ich podłe pomysły, przystojni sportowcy bijący słabszych i pobłażliwi nauczyciele, bardziej sfrustrowani, niż spełnieni – prawdziwy obraz amerykańskiej prowincji, z jakim sam autor wielokrotnie się spotykał, najpierw jako uczeń, potem jako belfer. &lt;br /&gt;Bez przesadnego dydaktyzmu, unikając moralizowania  King każe nam się zastanowić nad istniejącą wszędzie instytucją szkolnego popychadła i ewentualnych następstw takiego stanu rzeczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-6119546725472849382?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/6119546725472849382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/06/kozio-ofiarny.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6119546725472849382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6119546725472849382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/06/kozio-ofiarny.html' title='Kozioł ofiarny'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/TAwJCenZVkI/AAAAAAAAAEo/zmUJ7PVXLxQ/s72-c/Carrie_Stephen-King,images_product,31,978-83-7648-066-4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8516977770713036123</id><published>2010-05-24T13:59:00.000-07:00</published><updated>2010-05-24T14:00:12.641-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ex libris'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fadiman'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>A Ty jak kochasz swoje książki?</title><content type='html'>&lt;em&gt;Przez następnych trzydzieści lat dojrzewała we mnie świadomość, że tak jak człowieka można kocha na więcej, niż jeden sposobów, tak istnieje więcej, niż jeden sposób kochania książek. Pokojówka wierzyła w miłość dworską. Fizyczna istota książki była dla niej święta, jej forma nierozdzielna z treścią: kochanek winien jej platoniczne uwielbienie i szlachetne, acz z góry skazane na niepowodzenie wysiłki zachowania po wieczne czasy stanu nieskalanej czystości, w jakim książka opuściła księgarnię. Rodzina Fadimów wierzyła w miłość zmysłową. Dla nas święte były słowa książki- ale służące im papier, tkanina, karton, klej, nici i farba drukarska stanowiły zaledwie naczynie, i wolno było obchodzi się  z nimi tak rozpustnie, jak dyktowała żądza lub pragmatyzm, bez obawy popełnienie świętokradztwa. Bezlitosne używanie nie świadczyło o braku szacunku, lecz o zażyłości.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Anne Fadiman „EX libris. Wyznania czytelnika”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż…zdecydowanie należę do pierwszej kategorii czytelników, nad czym niestety boleję. Nieskazitelny stan mojego księgozbioru napawa mnie dumą, ale czasami też lekkim wstydem: na kiego grzyba mi tony książek, po których nie widać śladu czytania? Normalnie jestem niepoprawnym bałaganiarzem, ale książki mam poukładane tematycznie, na żadnej nie ma śladu podkreślenia, wszystkie moje uwagi porobione są na żółtych, samoprzylepnych karteczkach…delikatnie przyklejonych do stron. Zaginanie stron zamiast włożenia zakładki? Nie do pomyślenia! Znajomi wiedzą o mojej lekkiej paranoi, przyjaciółka kiedyś z własnej woli odkupiła mi pożyczoną książkę, kiedy zorientowała się, że zanotowała swoje przemyślenia na marginesie…ołówkiem…Tak, jestem psychopatą...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8516977770713036123?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8516977770713036123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/05/ty-jak-kochasz-swoje-ksiazki.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8516977770713036123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8516977770713036123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/05/ty-jak-kochasz-swoje-ksiazki.html' title='A Ty jak kochasz swoje książki?'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8059358239776586193</id><published>2010-05-13T10:22:00.000-07:00</published><updated>2010-05-13T10:27:04.897-07:00</updated><title type='text'>Wszechwiedza księgarza</title><content type='html'>Wiara w moc księgarza jest wielka. Coś każe mi podejrzewać, że w mniemaniu przeciętnego klienta dysponuję wszechmózgiem, który nie tylko pozwala mi odczytywać tytuły pożądanych książek na podstawie numeru buta, ale także pamiętać, co dana osoba kupiła w zeszłym roku w księgarni na rynku w Krakowie (żeby nie było wątpliwości-nie pracuję w takowej i nigdy nie pracowałam). &lt;br /&gt;Inaczej się nie da wytłumaczyć następujących rozmów, przeprowadzonych przeze mnie i moich współpracowników:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Wie pani, ja tutaj ostatnio kupiłam taką książkę, taki kryminał, no i chciałam teraz drugą część, no tego kryminału, co kupiłam ostatnio&lt;br /&gt;- Ale co to był za kryminał?&lt;br /&gt;- No, nie pamiętam, ale ma drugą część chyba&lt;br /&gt;- A pamięta pani autora? może bohatera, tytuł, wydawnictwo ?&lt;br /&gt;- No nie, ale to kryminał był..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Dzień dobry, ja poproszę książkę tego pana, co go teraz w radio (sic) czytają&lt;br /&gt;-eeeeeeeeeeeee….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Żona tu wczoraj kupowała książkę i jej się podoba, to ja proszę tego autora coś jeszcze.&lt;br /&gt;-A co to była za książka? (pytanie zadane z niemal stuprocentową pewnością, co do odpowiedzi).&lt;br /&gt;- Nie pamiętam, ale ona tu wczoraj była, taka blondynka.&lt;br /&gt;-…………………….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Dobry, ja chciałem podręcznik do geografii (powiada młodzian z lekką kępką zarostu, dużą porcją pryszczy i gumą do żucia pracowicie międloną w ustach)&lt;br /&gt;-Dzień dobry, która klasa? Jaka szkoła? Które wydawnictwo? Tytuł?&lt;br /&gt;- No pierwsza gimnazjum przecież (mlask, mlask)&lt;br /&gt;- A tytuł znasz? (dodam, że rozmowa toczy się w okolicach grudnia, czyli rzeczony młodzian miał trochę czasu, by się podręcznikowi przyjrzeć, choćby na ławce obok)&lt;br /&gt;- Nooooooooo…(mlask, mlask) taka pomarańczowa chyba…&lt;br /&gt;- (Hamując ochotę walnięcia młodziana encyklopedią szukam „pomarańczowej” książki i pokazuję)&lt;br /&gt;- Nooooooooo, ja chciałem tylko o cenę zapytać (mlask, mlask)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I mój „ulubiony” rodzaj klientów: zazwyczaj są to panie w średnim wieku, dosyć samokrytycznie podchodzące do swojej osoby:&lt;br /&gt;- Hihihihi (cieniutkim głosikiem) pewnie nic pani to nie powie, ale czytałam o takiej książce, takiego młodego autora&lt;br /&gt;- (Uprzejma cisza i znak zapytania na mojej twarzy)&lt;br /&gt;- Hihihihihi, taki młody autor napisał teraz książkę i czytałam jej zapowiedzi, ale zupełnie mi z głowy wyleciało, jak się nazywa ta książka&lt;br /&gt;- A autor?&lt;br /&gt;- Hihihihihi, jakoś też nie zapamiętałam&lt;br /&gt;- Może coś więcej o tej książce mi pani powiedzieć? (ciągle z uprzejmym wyrazem twarzy)&lt;br /&gt;- Hihihihihih, pewnie pani pomyśli, że jestem głupia (moja droga pani...) ale nic nie pamiętam&lt;br /&gt;- (Z mojej strony wymowna cisza)&lt;br /&gt;- Hihhihihihi, to ja wrócę, jak sobie przypomnę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludziska drogie, to naprawdę nie brak dobrej woli z naszej strony! Ale jakim cudem mamy pamiętać Wasze zakupy sprzed roku, zwłaszcza dokonane w innej księgarni? Kolor okładki także niewiele nam mówi, zwłaszcza, gdy okazuje się, że pomarańczowy, to tak naprawdę ciemny brąz&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8059358239776586193?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8059358239776586193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/05/wszechwiedza-ksiegarza.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8059358239776586193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8059358239776586193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/05/wszechwiedza-ksiegarza.html' title='Wszechwiedza księgarza'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8343313451422999287</id><published>2010-05-10T12:57:00.000-07:00</published><updated>2010-05-10T13:01:18.391-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='billie holiday'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jazz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>Smutna pani</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S-hl82iYv2I/AAAAAAAAAEg/bgJ0jBjgFyI/s1600/billie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 286px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S-hl82iYv2I/AAAAAAAAAEg/bgJ0jBjgFyI/s320/billie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469733843547766626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza biografka Billie Holiday popełniła samobójstwo, pozostawiając po sobie ogromny i nieuporządkowany materiał faktograficzny: relacje przyjaciół, wywiady z ludźmi znającymi artystkę nawet tylko przelotnie, wycinki prasowe, dokumentację szpitalną i sądową. Julia Blackburn wykorzystała to archiwum, jako punkt wyjścia do stworzenia własnej opowieści o wielkiej piosenkarce.&lt;br /&gt;Z relacji przyjaciół, muzyków, sąsiadów, policjantów nie wyłania się jeden spójny obraz piosenkarki- autorka biografii pozwala każdemu ze świadków przemówić, z osobna. Te wszystkie głosy ukazują wiele twarzy piosenkarki, jak gdyby nie było jednej Billie Holiday, lecz kubistyczna, różnorodna postać, mieniąca się wieloma odcieniami. Każdy może złożyć własną wersję losów artystki- zdecydować samemu, czy chce ją zapamiętać, jako nieszczęśliwą samotną kobietę o wielkim sercu. A może ordynarną, wiecznie przeklinającą pijaczkę i narkomankę? Lub spróbować scalić te dwa wizerunki w jeden.&lt;br /&gt;Biografka po kolei oddaje głos ludziom, przez których życie przewinęła się piosenkarka- z taką samą uwagą wysłuchując kolegi z dzieciństwa, burdel- mamy, czy też   drugiego męża Billie.&lt;br /&gt;Relacji jest dużo, niektóre sprzeczne ze sobą, niektóre jednomyślne w pewnych kwestiach. &lt;br /&gt;Z wszystkich jednak wyłania się przerażający obraz samotnej kobiety, która nie potrafiła dać sobie rady ze swoim talentem, ze swoim życiem…&lt;br /&gt;Uzależniona od alkoholu, narkotyków i nieodpowiednich mężczyzn; bita, upokarzana i wyzyskiwana przez wielu „przyjaciół”. Wychowywana wśród prostytutek i ich alfonsów, znała tylko ten jeden model relacji kobieta- mężczyzna, i tylko na takiej zasadzie koegzystowała ze swoimi kolejnymi „partnerami”. Naiwna jak dziecko i jak dziecko bezradna w wielu kwestiach życiowych, była jednocześnie w pełni świadomą bojowniczką o prawa czarnoskórych.&lt;br /&gt;„Umiała tylko śpiewać. Jedynie to ją naprawdę uszczęśliwiało.” Niezwykle muzykalna, kochała operę, co dziwiło tych, którzy uważali ją za niewychowaną prostaczkę. Otoczona ludźmi nagminnie ją wykorzystującymi: „Każdy czegoś od niej chciał. Ściągała to na siebie”. Wiecznie w tarapatach finansowych, mimo, że jej płyty wspaniale się sprzedawały: ciągle okradana i naciągana na „pożyczki”.&lt;br /&gt; Billie Holiday przeszła długą i trudną drogę: od dziewczyny prostytuującej się za kilka dolarów- do artystki w niebieskim futrze za kilkanaście „kawałków”. Jej przemiana została szczegółowo opisana przez biografkę, która także nie poskąpiła czytelnikowi szerokiej panoramy społecznej ówczesnej Ameryki: rasistowskiej i z pogardą traktującej śpiewające czarne kobiety. Znajdziemy tu, nie tylko opis Harlemu w latach trzydziestych, ale także rozdział o pracy agentów do spraw narkotyków, którzy z upodobaniem nękali piosenkarkę.&lt;br /&gt;Te szczegóły mają niewątpliwie walor dokumentalny i przybliżają czytelnikowi realia epoki.&lt;br /&gt;Szkoda tylko, że konstrukcja całej książki staje się po jakimś czasie nużąca- każdy rozdział jest szczegółową relacją jednego z rozmówców Blackburn, po jakimś czasie natłok informacji powoduje, że przestajemy ich od siebie odróżniać.&lt;br /&gt;Autorka rzadko też starała się bardziej szczegółowym śledztwem, doprowadzić do weryfikacji pewnych faktów, ograniczając się w zamian  jedynie do ich przytoczenia. Przez co otrzymaliśmy, ciekawy wprawdzie, ale dosyć niejednorodny kolaż wielu otwartych kwestii i pytań bez odpowiedzi. Braki mi też było jakiejś szerszej analizy fenomenu twórczości Billie Holiday, to wszystko jednak nie kładzie się zbytnim cieniem na całości książki, która jest niewątpliwie udaną próbą ukazania trudnego życia „Pierwszej Damy jazzu”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8343313451422999287?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8343313451422999287/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/05/smutna-pani.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8343313451422999287'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8343313451422999287'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/05/smutna-pani.html' title='Smutna pani'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S-hl82iYv2I/AAAAAAAAAEg/bgJ0jBjgFyI/s72-c/billie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-2925623868835962818</id><published>2010-05-05T15:38:00.000-07:00</published><updated>2010-05-05T15:45:41.724-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciećwierz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><title type='text'>Inaczej o wampirach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S-H0H1pRUNI/AAAAAAAAAEY/mHRUKnreuJU/s1600/recenzja8.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 208px; height: 316px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S-H0H1pRUNI/AAAAAAAAAEY/mHRUKnreuJU/s320/recenzja8.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467919838100934866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dziś prawdziwych wampirów już nie ma. Krwiożercze istoty, którym nie można było jednak odmówić jakiejś złowrogiej atrakcyjności, zostały wyparte przez mdłych bohaterów o śnieżnobiałych zębach i czystych serduszkach. Wystarczy wstąpić do księgarni i obejrzeć nowości wydawnicze: "Naznaczona", "Jak poślubić wampira milionera", "Pamiętniki wampirów", to zaledwie kilka tytułów oferujących nam ugrzecznioną wizję wampiryzmu. Obecne pokolenie łagodnych krwiopijców, gremialnie występujące w najnowszych książkach i filmach, nie pasożytuje na ludziach oraz nie morduje dla zabawy. O nie, wszyscy oni  grzecznie chodzą do szkoły, bądź  pracy, pięknie wyglądają w modnych ciuchach, niektórym zdarza się nawet błyszczeć w świetle dziennym. Nosferatu przewraca się w grobie… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem dosyć otwarta na reinterpretację pewnych archetypów, ale trudno mi się oprzeć wrażeniu, że romans krwiopijcy z kulturą popularną, nie wyszedł temu pierwszemu na dobre. Trudno mówić o abiektalności tego gatunku, gdy jego ogół  pije sztuczną krew, uczy się w liceum i namawia swoje sympatie do pozostawania w czystości! Gdzie się podział ten dreszczyk, gdy na ekranie bladolicy mężczyzna wbijał zęby w odsłoniętą szyję jakiejś piękności? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba nie tyko ja odczuwam tęsknotę za Dziećmi Nocy w starym, porządnym stylu. Autor "Nekrofikcji" w jednym z wywiadów wyraził ubolewanie z powodu, iż: " (…) po nieszczęsnym "Zmierzchu" wampir stał się wręcz pieszczochem gimnazjalistek i gospodyń domowych. Trochę mi go szkoda. Nie zasłużył na tak podły los".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praca doktorska Ciećwierza jest analizą mitu wampira, nazywanego przezeń wymiennie pasożytem,  w kulturze popularnej, przy okazji będąc także próbą dowartościowania literatury fantasy. Autor odrzuca na wstępie wszelkie horrory, koncentrując się jedynie na fantastyce, nad czym niestety ubolewam, bo Ciećwierz pisze niezwykle interesująco i ciekawa jestem jego wniosków dotyczących także innej literatury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całość zaczyna się doprecyzowaniem używanych pojęć, więc czytelnik przebrnąć musi przez "definicyjne uporządkowania" terminów takich jak mit, czy też wzniosłość. Przyznam, że ta część była dla mnie najbardziej męcząca: automatyczne skojarzenia z pierwszym rokiem studiów i wkuwaniem pewnych definicji nie pozwoliły mi się cieszyć w pełni lekturą. Dalej było już zdecydowanie lepiej: krótki zarys ewolucji fantasy, ze szczególnym naciskiem na znaczącą rolę kobiecej twórczości, a także wskazaniem na naturalne podobieństwa między fantastyką, a mitem jako takim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fantasy "realizuje funkcje mitologii", głosi Ciećwierz, by przejść do fragmentu poświęconemu samemu pasożytowi. To rozdział w którym autor wskazuje na jego rodowód, z naciskiem na  biblijnych rodziców: Kaina oraz Lilith. Ta część wydała mi się najbardziej wtórna, ale być może to wynik niedawnej lektury książki Marii Janion. Trudno jednak, by krótka rozprawa Ciećwierza mogła konkurować z monumentalnym dziełem pani profesor. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tutaj jeszcze miejsce na "omówienie wampira Kantem i Kanta wampirem", czyli w kategoriach opozycji piękno/wzniosłość; a także interpretację historii wampira z perspektywy Camusa i jego człowieka zbuntowanego. Koniec to przekonywujące zestawienie "narracji wampirycznej i narracji postmodernistycznej". Lektura kończy się konkluzją, że współczesny człowiek, żyjący w ponowoczesnym świecie bez Boga i wszelkich wskazówek, jest niepokojąco podobny do wampira właśnie… Całkiem sporo wątków, jak na niecałe 250 stron, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała autorowi za chęć polemizowania z zamykaniem fantastyki w getcie literackim, za "nieśmiałą próbę jej estetycznego dowartościowania". Każdy głos w tej sprawie, wywodzący się ze środowiska naukowego jest cenny, nawet, jeżeli czasami zmienia się w głośne pokrzykiwanie na polskich krytyków literackich. Przydałoby się też nieco powściągliwości w ferowaniu wyroków skazujących literaturę głównego nurtu na wymarcie, bądź też nieco bardziej wyważone opinie dotyczące współczesnej sztuki: naprawdę nie można sprowadzać wszystkich dokonań artystów XXI do podwieszania się na hakach, czy obrzucania odchodami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pragnęłabym poszerzenia niektórych wątków, na przykład fragmentu o feminizacji fantastyki, gdzie zadowolić się musiałam jedynie zarysowaniem problemu. Do pełni szczęścia zabrakło mi także większej ilości przykładów literackich i filmowych: te zaprezentowane przez Ciećwierza powtarzają się w kolejnych rozdziałach do znudzenia. Rozumiem, że rezygnacja z horrorów wymusiła niejako na autorze ograniczenie bibliografii, ale momentami odczuwałam pewien niedosyt. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprowadzenie wampira do pewnego tropu interpretacyjnego, pozwalającego na wnikliwą analizę kondycji człowieka ponowoczesnego i jego kultury, to pomysł naprawdę frapujący. Tym lepiej, jeżeli przy okazji dokonuje się próby dowartościowania fantastyki. Aż strach pomyśleć, że rośnie nam pokolenie czytelników dla których wampir to piękny uśmiech, czarujące maniery i pretensjonalne imię. Ciećwierz wraca do początków tej czarującej i niebezpiecznej rasy, przypominając nam, że wampir był zawsze usposobieniem najgorszych ludzkich koszmarów, a nie tylko marzeń o nieśmiertelności.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-2925623868835962818?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/2925623868835962818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/05/inaczej-o-wampirach.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2925623868835962818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2925623868835962818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/05/inaczej-o-wampirach.html' title='Inaczej o wampirach'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S-H0H1pRUNI/AAAAAAAAAEY/mHRUKnreuJU/s72-c/recenzja8.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-1748502009820338281</id><published>2010-04-26T03:20:00.000-07:00</published><updated>2010-04-26T03:21:58.492-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='castle'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>Pan od horrorów</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S9VpKjevEVI/AAAAAAAAAEQ/l9ea3m2gnIY/s1600/1_ksiezyc_na_wodzie.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 191px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S9VpKjevEVI/AAAAAAAAAEQ/l9ea3m2gnIY/s320/1_ksiezyc_na_wodzie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464389352927727954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mort Castle jest autorem, któremu zawdzięczamy prozę jednocześnie bardzo piękną, ale także przygnębiającą i mroczną. To twórca, który umiejętnie miesza ze sobą grozę, wzruszenie i humor, z zaangażowaniem politycznym i umiłowaniem jazzu. Taka mieszanka rzuca czar na czytelnika, długo pozostawiając go pod wrażeniem przeczytanych słów. Czasami trudno oprzeć się odczuciu, że forma jest dla autora istotniejsza niż treść, a niektóre z opowiadań („Tato jest naprawdę bystry”, „Z ojcem w Zoo…”) są zaledwie dodatkiem do puenty. Nie zmienia to jednak faktu, że obcowanie z twórczością prawdziwego mistrza słowa jest autentyczną przyjemnością.&lt;br /&gt;W centrum jego prozy  stoi zawsze człowiek - to jego tęsknoty, lęki i pragnienia, nieraz budzące nasze przerażenie, poznajemy. Krytycy, dzięki temu humanistycznemu podejściu,  nazywają autora Dickensem literatury grozy. Czy słusznie? To porównanie wydaje mi się nieco na wyrost. Jeżeli miałabym go już z kimś porównywać, byłby to William Faulkner: ze swoim umiłowaniem ponurej amerykańskiej prowincji &lt;br /&gt;i twardymi bohaterami o skomplikowanym wnętrzu. &lt;br /&gt;”Księżyc na wodzie” jest sumą tekstów, w których nie ma potworów, nawiedzonych domów, ani wampirów. Opowiadania są mocno osadzone w naszej rzeczywistości, a bohaterowie, to zwyczajni ludzie: sklepikarz z podłej dzielnicy, górnik, czy muzycy jazzowi. To zwykły świat, ale dzieją się w nim niezwykłe i przeważnie okrutne rzeczy. Zło nie przyjmuje jakiejś nadnaturalnej postaci, tylko  czyha w człowieku i tutaj dostrzegam podobieństwo z twórczością Kinga, który także nośnikiem wszelkiego zła zazwyczaj czyni ludzi. U obu twórców przeciętny obywatel potrafi przeobrazić się nagle w monstrum, u obu także sceną wydarzeń jest przeważnie amerykańska prowincja. Jednak Castle jest dużo subtelniejszy w stosowanych środkach artystycznych. Nie uświadczymy u niego długich i krwawych scen, epatowania makabrą. &lt;br /&gt;Autor jawi się jako smutny obserwator współczesnej rzeczywistości, który na kilku stronach potrafi ukazać nam całe okrucieństwo i piękno świata, w którym żyjemy, z przewagą okrucieństwa rzecz jasna. Wiele z tych opowiadań trudno umiejscowić w czasie, ale zawsze mają jedną cechę wspólną: ukazują świat samotnych ludzi i zamierających uczuć; to spowite dymem papierosowym i oparami lejącego się alkoholu miejsce, w którym ludzie szukają ucieczki w narkotykach i przemocy.&lt;br /&gt;Są tutaj opowiadania wyróżniające się – niosące odrobinę optymizmu i wiary w człowieka np. „Kasztanowy Jim w Egipcie”, czy też przejmujące „Altenmoor, gdzie tańczą psy.”&lt;br /&gt;Jednak ton zbiorowi nadaje uczucie smutku – sam Castle napisał wszak w „Historii Dani”: „My, faceci od horrorów, umiemy radzić sobie ze wszystkim... oprócz nadziei!”, stąd nie możemy raczej liczyć na szczęśliwe zakończenia. Za to wiele z tych opowiadań ma zakończenia otwarte, co tylko pozwala czytelnikowi domyślać się najgorszego…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-1748502009820338281?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/1748502009820338281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/04/pan-od-horrorow.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1748502009820338281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/1748502009820338281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/04/pan-od-horrorow.html' title='Pan od horrorów'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S9VpKjevEVI/AAAAAAAAAEQ/l9ea3m2gnIY/s72-c/1_ksiezyc_na_wodzie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5754683854649526901</id><published>2010-04-18T12:51:00.000-07:00</published><updated>2010-04-18T12:54:54.043-07:00</updated><title type='text'>Nowe spojrzenie na pewnego detektywa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S8tjg13qKqI/AAAAAAAAAEI/2twMyReFwvg/s1600/we_dwoje_1_16364.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S8tjg13qKqI/AAAAAAAAAEI/2twMyReFwvg/s320/we_dwoje_1_16364.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461568388984351394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nick Renninson, autor biografii Holmesa, znany jest z dwóch pasji: zamiłowania do literatury detektywistycznej i epoki wiktoriańskiej. Z ich połączenia powstał dość nietypowy hołd złożony ukochanemu bohaterowi literackiemu autora: książka, która wmawia nam, czytelnikom, iż geniusz z Baker Street żył naprawdę…&lt;br /&gt;Całość jest wciągającą zabawą literacką, to biografia „naświetlająca” m.in. dzieciństwo Holmesa, genealogię jego przyjaźni z doktorem Watsonem, a także dementująca plotki &lt;br /&gt;o homoseksualizmie detektywa. Połączenie informacji zaczerpniętych z powieści Doyle’a, realiów epoki i bogata wyobraźnia Rennisona zaowocowały powstaniem książki, w której trudno oddzielić prawdę od fikcji. Puste miejsca wielbiciel Holmesa wypełnia przeróżnymi dociekaniami i teoriami, z których każda brzmi wiarygodnie &lt;br /&gt;i nie stanowi nadużycia wobec literackiego dorobku Doyle’a. To inteligentna gra, której nie powstydziłby się sam detektyw: dedukcję, analizę, wyciąganie wniosków doprowadził Renninson do perfekcji. Wszystko tutaj brzmi przekonywująco: autor potrafi przytoczyć argumenty przemawiające za faktem, że Doyle w rzeczywistości był tylko agentem literackim Watsona, a  sam Holmes miał krótki romans z brytyjskim wywiadem. Co więcej, w tej uroczej zabawie, Renninson posuwa się dalej i wprowadza na scenę autentyczne postacie epoki wiktoriańskiej: królową Wiktorię, Henry’ego Irwinga czy Oskara Wilde’a. &lt;br /&gt;Renninson nie poprzestaje na tym, co powierzchowne, stara się zgłębić charakter Holmesa, stąd wnikliwa analiza nie tylko bohatera, ale także jego czasów. Sam detektyw wymyka się wszelkim uproszczeniom, schematom, jakie narosły wokół jego osoby. Postrzegany zwykle jako ponadprzeciętnie inteligentny samotnik, melancholijnie grający na skrzypcach – na kartach biografii zyskuje nowe oblicze. Targany mrocznymi emocjami zwolennik racjonalnego myślenia, mizogin dążący do ciągłej podniety intelektualnej, ekscentryczny erudyta uwielbiający kpić z innych, zakochany w teatrze, do końca życia uwielbiający przebieranki, a także trenujący boks i szermierkę, odprężający się za pomocą muzyki klasycznej i narkotyków – Holmes z pewnością nie zalicza się do jednowymiarowych bohaterów literackich. Rekonstrukcja biografii detektywa doprowadziła także do stworzenia krótkiego życiorysu jego wiernego towarzysza, tak chętnie przez nas postrzeganego jako poczciwy fajtłapa z wąsami. A przecież warto pamiętać, że Watson był wielkim kobieciarzem, hazardzistą i nie stronił od alkoholu! &lt;br /&gt;Ogromna erudycja i poczucie humoru Rennisona sprawiają, że fikcyjna biografia Holmesa posiada wszelkie znamiona prawdziwego dokumentu, a przy tym zapewnia kilka godzin doskonałej zabawy. Niezwykle barwny styl i wplatanie w opowieść autentycznych anegdot, umilą lekturę nawet tym najbardziej sceptycznie podchodzącym do tego typu biografii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5754683854649526901?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5754683854649526901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/04/nowe-spojrzenie-na-pewnego-detektywa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5754683854649526901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5754683854649526901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/04/nowe-spojrzenie-na-pewnego-detektywa.html' title='Nowe spojrzenie na pewnego detektywa'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S8tjg13qKqI/AAAAAAAAAEI/2twMyReFwvg/s72-c/we_dwoje_1_16364.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-4669399531939576178</id><published>2010-04-02T11:32:00.000-07:00</published><updated>2010-04-02T11:37:02.376-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>A teraz z zupełnie innej beczki-"Dziedzictwo popiołów"</title><content type='html'>Książka Winera, to pierwsza, tak rzetelna, historia CIA oparta całkowicie na relacjach z pierwszej ręki i licznych materiałach źródłowych. &lt;br /&gt;Tim Weiner jest asem dziennikarstwa amerykańskiego: jako śledczy „New York Timesa” otrzymał w 1988 nagrodę Pulitzera za artykuły dotyczące  bezpieczeństwa narodowego. &lt;br /&gt;Z kolei za „Dziedzictwo popiołów” wyróżniono go National Book Award.&lt;br /&gt;Ogrom pracy włożony w zbudowanie kompetentnego opracowania historii CIA robi wrażenie: lektura 50 tyś. archiwalnych dokumentów, dwóch tysięcy wypowiedzi pracowników wywiadu, żołnierzy i dyplomatów oraz trzysta wywiadów przeprowadzonych &lt;br /&gt;z funkcjonariuszami CIA (byłymi i aktualnie pracującymi dla agencji), a także dziesięcioma szefami agencji.&lt;br /&gt;„Dziedzictwo popiołów” ukazuje kompletny i przerażający obraz agencji wywiadowczej, która: „ (…) narodziła się niepełnosprawna. Niestety taka też pozostała”.&lt;br /&gt;Rozłożone na czynniki pierwsze CIA nie prezentuje się okazale: naszym oczom ukazuje się biurokratyczna machina, dysponująca ogromnymi środkami, zżerana przez chore ambicje swoich szefów i niekompetencję pracowników. &lt;br /&gt;Weiner pokazał, jak CIA funkcjonowało za kadencji jedenastu prezydentów – od Trumana aż do George’a W. Busha. Czytamy zatem o powstaniu CIA w latach czterdziestych, o okresie zimnej wojny i upadku komunizmu, aż do tragicznego jedenastego września. &lt;br /&gt;Przez większość z tego czasu naczelną zasadą agencji nie było wcale informowanie amerykańskich obywateli o zagrożeniach, jakie im groziły, lecz wywieranie wpływu na prezydenta: „(…) szybko okazało się, że niebezpiecznie jest mówić mu to, czego nie chce usłyszeć. Analitycy CIA nauczyli się nie wychylać i dostosowywać do panujących poglądów. Niewłaściwie interpretowali zamiary i możliwości naszych wrogów, źle szacowali siłę komunizmu i nie potrafili ocenić zagrożenia terrorystycznego.”&lt;br /&gt;Autor pokazuje, jak wiele operacji kończyło się niepowodzeniem i jak wiele agentów CIA poniosło z tego powodu śmierć. Zresztą sam „dorobek” z ostatnich lat wystarczy, by podejrzliwie zastanawiać się: co u licha tak naprawdę robili i robią agenci CIA? Agencji nie udało się zapobiec atakom na WTC i Pentagon, mimo iż były podstawy, by takowe podejrzewać. „Udowodniono” też produkcję broni nuklearnej przez Irak, co zakończyło się zbrojną interwencją, w trakcie której z kolei CIA wykazywało się niekompetencją. &lt;br /&gt;Wcześniej też nie było lepiej: nigdy nie udało się agencji wprowadzić swojej wtyczki na Kreml, podczas gdy Rosja swobodnie infiltrowała szeregi amerykańskiego wywiadu. Do tego doliczyć trzeba także powstawanie tajnych więzień ( w rodzaju tego z Guantanamo) już &lt;br /&gt;w latach 50; współpracę z byłymi nazistami, bądź mafią  („ USA były gotowe współpracować z każdym sukinsynem” ) i ocenienie Fidela Castro, jako „nowego duchowego przywódcę latynoamerykańskich sił demokratycznych i antydyktatorskich”. Większość akcji przypominała błądzenie po omacku, a jedyna prawdziwą skuteczną bronią agencji były pieniądze, nie jej agenci. Nic dziwnego, skoro większość z nich podpisywała się pod następującym wyznaniem: „Wielu z nas (…) nie czuło potrzeby, by w działaniach które podejmowaliśmy przestrzegać wszystkich zasad etycznych.”&lt;br /&gt;Czytelnik pozostawiony zostaje z niewesołą konkluzją autora, iż „(…) nasze państwo nie utrzyma się długo jako mocarstwo, jeśli nie zyska oczu, które będą śledziły wydarzenia na całym świecie”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-4669399531939576178?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/4669399531939576178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/04/teraz-z-zupenie-innej-beczki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4669399531939576178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4669399531939576178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/04/teraz-z-zupenie-innej-beczki.html' title='A teraz z zupełnie innej beczki-&quot;Dziedzictwo popiołów&quot;'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8448487710088715203</id><published>2010-03-27T12:51:00.000-07:00</published><updated>2010-03-27T12:57:11.489-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alicja w krainie czarów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='caroll'/><title type='text'>Ojciec Alicji w krainie czarów</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S65i_HVzENI/AAAAAAAAADo/CEexWZYJqTE/s1600/caroll.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 243px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S65i_HVzENI/AAAAAAAAADo/CEexWZYJqTE/s320/caroll.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5453405035234005202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W kinach Alicja, a ja przypominam sobie biografię Carolla&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Alicja w Krainie Czarów” to jedna z niewielu książek, która przywędrowała z mojego dziecinnego pokoju, na „dorosły” regał z książkami. Nieustająca fascynacja przygodami pyskatej dziewczynki, goszczącej w surrealistycznym świecie, nie skończyła się nigdy. Trwa od momentu, kiedy zetknęłam się po raz pierwszy z twórczością Lewisa Carolla.&lt;br /&gt;Naturalną koleją rzeczy, fascynacja postacią Alicji, przenosiła się na osobę jej literackiego ojca. I tutaj: „Żmirłak okazał się Bubułakiem”…&lt;br /&gt;Natknęłam się na wzmianki o kolekcji zdjęć nagich dzieci i porzuciłam swoje badania życiorysu Wielebnego Charles’a L. Dodgsona, ze strachu przed tym, co jeszcze mogłabym odnaleźć.&lt;br /&gt; W końcu jednak chyba dorosłam do konfrontacji i sięgnęłam po książkę Donalda Thomasa. I nie żałuję…&lt;br /&gt;Przez prawie 500 stron, Thomas snuje opowieść o człowieku, który przez całe życie walczył ze swoimi demonami. Już w pierwszym rozdziale, biograf rozprawia się z tym, co mogłoby rzucać cień na postać Carolla. Nie broni go, to w świetle wszystkich faktów jest chyba niemożliwością, ale stara się pokazać pełny obraz człowieka- ukazać CAŁĄ  prawdę: &lt;br /&gt;„U podstaw tej książki legło założenie, że człowiekowi który dał światu takie skarby, jak „Alicja w Krainie czarów”, „Alicja po Drugiej Stronie Lustra i „Wyprawa na Żmirłaka” można wybaczyć wszystko. Ale wybaczyć nie znaczy zapomnieć ani przeoczyć. Nie wydaje się zresztą, by obecnie było to możliwe.”&lt;br /&gt;Komuś, kto nie zgadza się z tym założeniem, radzę nie czytać dalej książki Thomasa, gdyż autor konsekwentnie broni swojej tezy. Pisząc o ciemnych uczuciach ujarzmionych przez intelekt i  sumienie Carolla, jego biograf-adwokat , wierzy w niewinność swego „klienta”. Nie jest jednak „adwokatem diabła”, przedstawia  wszystkie fakty, które zebrał- nie dokonuje ich selekcji pod kątem przydatności swojej tezy.&lt;br /&gt;Biograf koncentruje się na walce z ciemną stroną, którą codziennie musiał toczyć Caroll.&lt;br /&gt;Pokazuje nam szeroką panoramę epoki, która bardzo długo nie wiedziała, czym jest pedofilia i w której granica wieku dziewczynek wychodzących za mąż, była bardzo niska. Pomimo tego, Dodgson walczył z tym, co wydawało mu się niestosownymi pragnieniami. Była to walka, w której zwycięstwo było tylko połowiczne- świadczą o tym jego przyjaźnie z małymi dziewczynkami oraz dziwne upodobania fotograficzne: „Dzieci traktował, jako łagodzący kompres na swój rozgorączkowany umysł”. Relacje świadków, małych przyjaciółek i ich rodziców- nie odkrywają przed nami żadnych występnych zdarzeń, pomimo tego wrażenie czegoś nieodpowiedniego pozostaje…&lt;br /&gt; Rzecz jasna, nie jest to jedyny wątek poruszany przez biografa. Ta książka, to doskonały dokument z życia epoki- oprócz sylwetki samego Carolla, otrzymujemy także solidną ilość informacji z życia obyczajowego , naukowego i politycznego epoki wiktoriańskiej, która zdaje się być drugą bohaterką książki. Liczne anegdoty, chętnie cytowane wiersze, fragmenty książek- to wszystko składa się na barwny obraz XIX-wiecznej rzeczywistości.&lt;br /&gt;Autorowi udało się pokazać epokę pełną sprzeczności: bardzo konserwatywną i surową, w której jednocześnie kwitła w najlepsze rozwiązłość i przemoc. Epokę pełną pęknięć i paradoksów, taką jak Lewis Caroll: bardzo nieśmiały przeciwnik okrucieństwa wobec zwierząt i wielbiciel książek o przestępczym półświatku. Czytywał poezję, dzieła filozoficzne i książki medyczne o szaleństwie. We własnych dziełach epatował zgryźliwym humorem, wyrafinowanym okrucieństwem i makabrycznymi pomysłami.&lt;br /&gt;„Surowy, nieśmiały, pedantyczny, wiecznie pochłonięty matematycznymi zagadkami, przesadnie troszczący o swoją godność, nieustępliwie konserwatywny w przekonaniach politycznych i teologicznych (…)”.&lt;br /&gt;Nabokov pisał o nim: Lewis Caroll Caroll, gdyż uważał go za pierwszego Humberta Humberta. To samo podejście cechuje wielu badaczy jego twórczości, wykazujących się &lt;br /&gt;wg. Thomsona: „podejrzliwością charakterystyczną dla ponurej kultury angloamerykanskiej, która czuje się niezręcznie w towarzystwie własnych dzieci”. Dla biografa, Caroll był człowiekiem, który przez całe życie balansował na cienkiej granicy: z piekłem pod stopami i niebem nad głową. I miejmy nadzieję, my wielbiciele jego twórczości, że granicy tej nigdy nie przekroczył…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8448487710088715203?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8448487710088715203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/03/ojciec-alicji-w-krainie-czarow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8448487710088715203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8448487710088715203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/03/ojciec-alicji-w-krainie-czarow.html' title='Ojciec Alicji w krainie czarów'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S65i_HVzENI/AAAAAAAAADo/CEexWZYJqTE/s72-c/caroll.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-7971875968872724787</id><published>2010-03-12T04:32:00.000-08:00</published><updated>2010-03-12T04:35:40.988-08:00</updated><title type='text'>Lubię Szymborską</title><content type='html'>"Któregoś dnia w mikrobusie, którym dowożono polskich pisarzy do miasta,Wisława, moszcząc się na swoim miejscu, nagle jakby sobie coś przypomniała: "A mnie raz przy stole Broniewski obrzygał".Zebranych przytkało. Na ich prośbę padły szczegóły (sweterek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;boucle&lt;/span&gt;) oraz puenta: siedział potem dłuższy czas nieruchomo, a następnie przyjrzał mi się uważnie i stwierdził współczująco: "A pani czegoś smutna". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;J.Illg "Mój znak"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-7971875968872724787?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/7971875968872724787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/03/lubie-szymborska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7971875968872724787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7971875968872724787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/03/lubie-szymborska.html' title='Lubię Szymborską'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-5890422267234743170</id><published>2010-03-05T06:36:00.000-08:00</published><updated>2010-03-05T06:41:40.809-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='King'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hill'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='horror'/><title type='text'>"Upiory XX wieku"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S5EYCq4UsLI/AAAAAAAAADg/TpJigVR-zn4/s1600-h/hill.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 203px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S5EYCq4UsLI/AAAAAAAAADg/TpJigVR-zn4/s320/hill.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445159858616971442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno zostać pisarzem, gdy Twoim ojcem jest jeden z najsłynniejszych twórców literatury grozy; jeszcze trudniej dzielić z nim to samo pole literackie.  Joe Hill zdobył moją sympatię, gdy okazało się, że aż do 2007 roku nie ujawniał swojej prawdziwej tożsamości, tworząc pod literackim pseudonimem. Do dzisiaj wiele osób nie wie, że Joe Hill jest synem S. Kinga i trzeba przyznać, że jest coś urzekającego w tym odcinaniu się od sławy ojca, w próbie zdobycia samodzielnie laurów, bez powoływania się na rodzinne koneksje. W dodatku Hill okazał się być pisarzem zdolnym, któremu na pewno nie grozi odcinanie kuponów od dorobku ojca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Upiory XX wieku" są debiutanckim zbiorem Hilla, chronologicznie wyprzedzającym jego powieść. Za swój debiut Hill zdążył już zgarnąć kilka znaczących nagród, w tym British Fantasy Award, International Horror Guild Award oraz dwie Nagrody Brama Stokera. Motywem przewodnim są mity i makabra wieku dwudziestego: "niespełnione sny, marzenia i koszmary, które ukształtowało najbardziej dynamiczne i przerażające stulecie w dziejach ludzkości". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hill w wywiadach podkreślał wielokrotnie, że fikcja stanowi doskonałe antidotum na bolączki życia codziennego  i narzędzie do: "borykania się z pytaniami które nas przerażają i wprawiają w zakłopotanie, z pytaniami o trudnych odpowiedziach, albo może bez odpowiedzi". Stąd w jego opowiadaniach szeroka rozpiętość problematyki: od przemocy domowej, przez piętna upośledzenia fizycznego i psychicznego, do szalonych morderców i nieobliczalnych alkoholików. Upiory u Hilla mają wiele twarzy, mogą nawiedzać bohaterów pod postacią bezrobocia, utraty ukochanych osób; szarego, jałowego życia bądź bolesnej straty, z którą nigdy, tak do końca, się nie pogodzili. Tematyka poruszana w opowiadaniach jest bardzo różnorodna: w wielu występują duchy, &lt;br /&gt;w niektórych element nadprzyrodzony nie istnieje prawie wcale, jedno jest mrugnięciem oka do czytelnika, który zna filmy o potworach z lat pięćdziesiątych; jest też takie, w którym Hill dosyć brutalnie rozprawia się z wizerunkiem komiksowego herosa. Jednym z moich ulubionych jest historia rozgrywająca się na planie filmu "Świtu żywych trupów" &lt;br /&gt;G. Romero. Są tutaj teksty dziwaczne i pokręcone, niczym z filmów Lyncha – przykładem niech będą "Maski mojego ojca", ale także wzruszające i ciepłe, takie jak "Pop art" czy też "Śniadanie wdowy".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektóre z opowiadanych historii, to prawdziwe perełki: surrealistyczny pomysł w połączeniu z doskonałym wykonaniem, daje niesamowity efekt, długo pozostający w pamięci. Tak jest w przypadku opowiadania "Pop art" w którym główny bohater zaprzyjaźnia się z… nadmuchiwanym chłopcem. Wielokrotnie przewrotne poczucie humoru autora każe mu podejmować gry literackie z czytelnikiem, zarówno wtedy, gdy więzi bohatera w rozgrzanym samochodzie, atakowanym przez wściekłego psa, jak i wtedy, gdy ujawnia mroczne hobby pewnego grubasa pracującego jako klaun…&lt;br /&gt;"Joe Hill to zręczny sukinsyn" – trudno się nie zgodzić ze słowami Goldena, autora wstępu do antologii. Tylko "zręczny sukinsyn" potrafi nawiązać do Kafki w opowiadaniu o małym chłopcu, biorącym odwet na szkolnych  prześladowcach czy też odnieść się do "Ręki boga", dokonując jednocześnie literackiej dekonstrukcji postaci Van Helsinga. A przy tym wszystkim nie będąc w żadnej mierze wtórnym i pozostając sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hill jest twórcą dojrzałym, znakomicie operującym słowem . Potrafi stworzyć opowiadania subtelne i delikatne, choć bywa także brutalnie dosłowny. Opowiadane przez niego historie zaciekawiają, wzruszają i zapadają w pamięć. Niezależnie od tego, czy jest to opowieść o duchu zamordowanej w kinie dziewczyny, autystycznym chłopcu budującym niepokojące konstrukcje, czy też o bezdomnym włóczędze. Rzadko się zdarza, by antologia przedstawiała sobą tak równy i wysoki poziom. ostatnio zachwycił mnie tak tylko "Księżyc na wodzie" Castle’a. Mam nadzieję, że kolejne literackie dokonania Hilla będą równie doskonałe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-5890422267234743170?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/5890422267234743170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/03/upiory-xx-wieku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5890422267234743170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/5890422267234743170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/03/upiory-xx-wieku.html' title='&quot;Upiory XX wieku&quot;'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S5EYCq4UsLI/AAAAAAAAADg/TpJigVR-zn4/s72-c/hill.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-7259984774439810455</id><published>2010-02-15T10:58:00.000-08:00</published><updated>2010-02-15T10:59:41.648-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzieci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klienci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='księgarnia'/><title type='text'>Rany! Tato, piramida faraona!</title><content type='html'>Dzieci w księgarni, to temat dosyć ciężki. Masa biegania, krzyków, brudnych łapek wycieranych w spodnie, książki i rodziców, płacz i rzucanie się na podłogę, w dzikim ataku szału. Uwielbiamy to, taaaaaaaaaaaaaaaaaaak…&lt;br /&gt;Nade wszystko jednak nie cierpimy rodziców wygłaszających poniższe kwestie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Nie tutaj nie wchodzimy, to tylko księgarnia”&lt;br /&gt;„Po co ci książeczka, masz w domu jedną”&lt;br /&gt;„Jak będziesz niegrzeczny, to pani na ciebie nakrzyczy”&lt;br /&gt;„nie dotykaj tego, nie wolno dotykać książek”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak „wyedukowane” dzieciaki wchodzą potem do nas i chcą tylko lektury z opracowaniem, po czym chyłkiem umykają, bo a nuż pani zechce nakrzyczeć?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-7259984774439810455?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/7259984774439810455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/02/rany-tato-piramida-faraona.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7259984774439810455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/7259984774439810455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/02/rany-tato-piramida-faraona.html' title='Rany! Tato, piramida faraona!'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-623897606574277895</id><published>2010-02-04T12:59:00.000-08:00</published><updated>2010-02-04T13:04:15.611-08:00</updated><title type='text'>"Pudełko w kształcie serca"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S2s1quFMpkI/AAAAAAAAADY/apcrkhIAKT4/s1600-h/20080223213546.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S2s1quFMpkI/AAAAAAAAADY/apcrkhIAKT4/s320/20080223213546.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5434496383393244738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczytuję się teraz Hillem, ujęły mnie jego "Upiory XX wieku" i fakt braku żerowania na sławie ojca. Popieram i czytam:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Głównym bohaterem jest  emerytowany rockman Jude Coyne.&lt;br /&gt;Jude ma dosyć niecodzienne hobby,polegające na kolekcjonowaniu dziwnych rzeczy:  przedmioty z jego kolekcji to między innymi: czaszka chłopca poddanego trepanacji, fragment autentycznego i wielokrotnie używanego stryczka egzekucyjnego, a nawet film snuff, na którym uwieczniono morderstwo pary nastolatków.&lt;br /&gt;Ta dosyć przerażająca kolekcja zostaje uzupełniona o ducha; ducha , który zostaje dostarczony naszemu bohaterowi w tytułowym pudełku, wraz z garniturem należącym do nieboszczyka- „właściciela” duszyczki wałęsającej się teraz po padole ziemskim.&lt;br /&gt;W tym oto momencie zaczynają się problemy bohatera- duch nie jest żartem internetowego sprzedawcy, lecz prawdziwą zjawą, która ma dosyć nieciekawe plany w stosunku do nieszczęsnego muzyka.&lt;br /&gt;Razem z Judem zostajemy gwałtownie wrzuceni do świata, w którym siły nadprzyrodzone igrają z ludzkim życiem, a czyjaś chęć zemsty potrafi pokonywać bramy między światem żywych i umarłych.&lt;br /&gt;Jude i jego dziewczyna szybko przekonują się, że duch, to nie mglista postać wdzięcznie pobrzękująca łańcuchami, ale wyjątkowo wredna istota. Nie dość tego: obdarzony potężnymi mocami świętej pamięci hipnotyzer łatwo podporządkowuje sobie żywych i rozpoczyna krwawy taniec zemsty, do którego po kolei zaprasza wszystkich: współpracowników i najbliższych rockmana. &lt;br /&gt; Hill szybko wrzuca czytelnika w świat pełen duchów, czarnej magii i przemocy. Kreuje ponurą rzeczywistość, w której emerytowany muzyk musi ponieść odpowiedzialność za swoje winy; świat pełen przemocy i ciemnych sprawek- złowieszczy nawet przed pojawieniem się w nim pewnej mściwej zjawy.&lt;br /&gt;Jude to weteran ciężkiego rocka- narkotyki, alkohol i seks z przygodnymi dziewczynami, to standard w jego życiu. Kobiety pojawiają się i znikają, kumple giną w wypadkach lub umierają na ADIS. Ojciec sadysta powoli umiera  z dala od syna, który nie jest w stanie wybaczyć mu wszystkich ciosów, jakie musiał znosić w dzieciństwie. Żona porzuca męża, gdy obejrzy film z jego kolekcji, nie mogąc znieść życia  z kolekcjonerem wrażeń takich, jakim jest sfilmowane morderstwo pary dzieciaków. Porzucona kochanka poderżnie sobie żyły w wannie…Świat w którym mieszka Jude, jest już spaczony i zdeformowany- duch wydaje się pasować do tej rzeczywistości doskonale.&lt;br /&gt; Paradoksalnie, walka z duchem staje się dla starego rockmana dobrodziejstwem. Wykończony fizycznie i  okaleczony, o mało nie traci życia i ukochanej, lecz jego egzystencja nareszcie zyskuje sens. Najpierw jest tylko walka, potem przewartościowanie i uporządkowanie pewnych spraw, potem nowe życie. Hillowi udało się zawrzeć w historii o duchach, dramat starzejącego się mężczyzny; samotnego i znudzonego swoim życiem, pełnym demonów z przeszłości. &lt;br /&gt;Słowa uznania należą się za wykreowanie wiarygodnego i ciekawego bohatera- zmęczonego, otyłego faceta ubranego w skóry, chowającego się za wizerunkiem twardziela faceta o mało chwalebnej przeszłości. &lt;br /&gt;Najsłabiej w powieści wypada postać tego złego, zbyt demoniczna za życia i nazbyt potężna po śmierci. Pod koniec autor zdaje się mnożyć przykłady na bestialstwo świętej pamięci Craddocka, demonizując go na potęgę i dodając nie mniej straszną, aczkolwiek żyjąca partnerkę. &lt;br /&gt;Sam koniec może razić sztampowością i zbytnim sentymentalizmem, ale nie psuje wybornej zabawy, jaka jest lektura całości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-623897606574277895?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/623897606574277895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/02/pudeko-w-ksztacie-serca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/623897606574277895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/623897606574277895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/02/pudeko-w-ksztacie-serca.html' title='&quot;Pudełko w kształcie serca&quot;'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S2s1quFMpkI/AAAAAAAAADY/apcrkhIAKT4/s72-c/20080223213546.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8281973809022562891</id><published>2010-01-28T15:48:00.000-08:00</published><updated>2010-01-28T15:55:34.961-08:00</updated><title type='text'>Kłamstwa Locke’a Lamory</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S2Ij5XHR9KI/AAAAAAAAADQ/_z3PUGgPngs/s1600-h/Lamora%2520203339,1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 210px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S2Ij5XHR9KI/AAAAAAAAADQ/_z3PUGgPngs/s320/Lamora%2520203339,1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431943568926307490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z milszych wieczorów spędzony z Niecnym Dżentelmenem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tytułowy kłamca, to antybohater pełną gębą: złodziej, morderca, notoryczny kombinator i cyniczny oszust. Osierocony w dzieciństwie, pobiera trudną szkołę życia- najpierw od króla nieletnich złodziei, a potem od fałszywego kapłana. Ten drugi, za priorytet, postawił sobie uczynienie z Locke’a i jemu podobnych młodzieniaszków, szajki Niecnych Dżentelmenów: bandy wyrafinowanych złodziei i oszustów.&lt;br /&gt;„Kłamstwa…” opowiadają o ciężkim dzieciństwie małego sieroty i jego późniejszych poczynaniach, kiedy to wprowadza w życie liczne plany, mające na celu oskubanie z fortuny bogaczy. W niezwykle barwny sposób, Scott Lynch kreśli z rozmachem wizję okrutnego świata, w którym już małe dzieci „tresuje” się do roli drapieżników. Słabi są wykorzystywani lub po prostu giną. Czytelnikowi skrupulatnie pokazuje się najgorsze strony tej rzeczywistości: brudne ulice pełna rzezimieszków, prostytutek i gangów wszelkiej maści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Najważniejszą postacią, spoiwem fabuły, jest Locke, lecz autor tworzy całą galerię barwnych i nieszablonowych postaci- łotrów i drani, którzy jednocześnie kierują się swoistym kodeksem moralnym: bardzo surowym i okrutnym, lecz na swój sposób szlachetnym.&lt;br /&gt;Przygotowując się do kolejnego wielkiego skoku, bohater przypadkiem staje w samym środku wydarzeń, które zmienią życie jego, jego przyjaciół oraz mieszkańców miasta. Musi stawić czoła najgorszym mętom społecznym, ale także ludziom z samej góry drabiny społecznej, niektórzy chcą go zabić, inni wplątać w swoje intrygi… Jego przeciwnicy stają się coraz liczniejsi, a on powoli traci przyjaciół. Musi stawiać czoła ludziom silniejszym, sprytniejszym i bogatszym, nie obędzie się również bez magii i złego czarownika…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Dialogi to perełki, czasami rubasznego, dowcipu. Szczególnie upodobałam sobie „wyrafinowaną” konwersację Niecnych Dżentelmenów oraz ich, dosyć specyficzne poczucie humoru. Z kolei opisy przygotowań do „akcji”, to majstersztyk godzien scenarzystów „Włoskiej roboty”, czy też „Żądła”. Autor zręcznie żongluje konwencjami: kryminału, powieści szpiegowskiej, opowieści o krwawej zemście, a wszystko to w ramach konwencji powieści fantasy.&lt;br /&gt;Nie da się ukryć, że sporą satysfakcję dała mi również lektura książki, ukazującej równorzędne bohaterki żeńskie- kobiety nie są tylko pięknymi ozdobnikami akcji. Lynch również tutaj pokazał klasę pisarską: tworząc kilka naprawdę wiarygodnych postaci kobiecych oraz kreując świat, w którym kobiety na równi z facetami leją się po pyskach, zajmują najwyższe urzędy lub zajmują się pracą naukową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga część jest równie smakowita, niestety trzeciego tomu próżno u nas szukać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8281973809022562891?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8281973809022562891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/01/kamstwa-lockea-lamory.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8281973809022562891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8281973809022562891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2010/01/kamstwa-lockea-lamory.html' title='Kłamstwa Locke’a Lamory'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/S2Ij5XHR9KI/AAAAAAAAADQ/_z3PUGgPngs/s72-c/Lamora%2520203339,1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-9109937421844101938</id><published>2009-12-23T13:20:00.001-08:00</published><updated>2009-12-23T13:22:02.375-08:00</updated><title type='text'>Wesołych świąt:)</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SzKJ0MIJMSI/AAAAAAAAADI/iIOncoMPbog/s1600-h/Karta+%C5%9Bwi%C4%85teczna+2009.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 236px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SzKJ0MIJMSI/AAAAAAAAADI/iIOncoMPbog/s320/Karta+%C5%9Bwi%C4%85teczna+2009.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418544831381713186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-9109937421844101938?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/9109937421844101938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/12/wesoych-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/9109937421844101938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/9109937421844101938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/12/wesoych-swiat.html' title='Wesołych świąt:)'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SzKJ0MIJMSI/AAAAAAAAADI/iIOncoMPbog/s72-c/Karta+%C5%9Bwi%C4%85teczna+2009.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-4892847213417670448</id><published>2009-12-21T06:44:00.000-08:00</published><updated>2009-12-21T06:45:23.695-08:00</updated><title type='text'>Moja recenzja</title><content type='html'>Na stronie SFIH ukazała się moja recenzja "Zaksięgowanych" Małeckiego,&lt;br /&gt;Zapraszam do lektury:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.science-fiction.com.pl/www/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=297&amp;Itemid=77&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-4892847213417670448?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/4892847213417670448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/12/moja-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4892847213417670448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/4892847213417670448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/12/moja-recenzja.html' title='Moja recenzja'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-6541510680693984805</id><published>2009-12-15T05:19:00.000-08:00</published><updated>2009-12-15T05:25:12.404-08:00</updated><title type='text'>Trochę Dicka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SyeOLxt8u5I/AAAAAAAAADA/8udbOK4X--8/s1600-h/okladka-200.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 169px; height: 260px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SyeOLxt8u5I/AAAAAAAAADA/8udbOK4X--8/s320/okladka-200.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415453409912077202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak mnie jakoś naszło na biografie ostatnio, węszę więc wokół życia innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Moje życie jest dokładnie takie jak fabuła dowolnej z moich powieści albo opowiadań”.Biografia Dicka pokazuje, jak prawdziwe są te słowa. &lt;br /&gt;Lawrence Sutin drobiazgowo i pieczołowicie przedstawia nam historię pisarza, dementując wiele plotek i przekłamań. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potoczna wiedza na temat tego człowieka ogranicza się przeważnie do kilku faktów, które stawiają Dicka w zdecydowanie niekorzystnym świetle. Coś wiemy o jego kilku żonach i poważnych problemach psychicznych. Spotkałam się już wielokrotnie z krzywdzącymi opiniami  ludzi, którzy uważają Dicka za nieszkodliwego wariata, piszącego tandetne historyjki scince fiction i twierdzącego, że porwało go UFO. &lt;br /&gt;Na szczęście są ludzie, którzy postanowili udowodnić, że Dick to coś więcej niż narkotyki i problemy z kobietami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Boże inwazje” są rzetelnym świadectwem życia i twórczości, starającym się pokazać przyczyny, które spowodowały, że Dick był takim a nie innym człowiekiem.&lt;br /&gt;Oprócz informacji na temat życia autora „Ubika”, wprowadzeni zostajemy także w szeroki kontekst historyczny, pokazujący przemiany obyczajowe i kulturalne Ameryki, od lat trzydziestych do początków lat dziewięćdziesiątych. &lt;br /&gt;Sutin tropi  w twórczości Dicka wątki autobiograficzne , kompilując fakty i domysły. Rysuje także dosyć dokładny obraz środowiska twórców i odbiorców literatury fantastycznej.&lt;br /&gt;Stanisław Lem pisał o fantastyce, że jest dziwką z anielską twarzą, „Wywodzi się z domu publicznego, ale chce włamać się do pałacu , w którym przechowywane są najcenniejsze myśli w historii ludzkości”&lt;br /&gt;Dick przez dłuższy czas walczył o to, by traktować poważnie jego twórczość, która nie mogła na to liczyć, jako literatura „drugiego nurtu”. Jako ojciec „dziwki z anielską twarzą” nie cieszył się estymą wśród czytelników i autorów „poważnej literatury”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie obsesje, o których pisał-„Co jest prawdziwe?” i „Co jest ludzkie?”, to tematy wielokrotnie poruszane w literaturze.  Konwencja literatury fantastyczno-naukowej pozwalała mu na pełne wyartykułowanie wszystkiego, co miał do powiedzenia na ten temat. Był bardzo inteligentnym, oczytanym człowiekiem; filozofem z własną wizją świata i rządzącymi nim regułami. Pisarzem, który wymykał się wszelkim etykietkom, które nagminnie mu przyczepiano. Sam Dick nie miał złudzeń , co do tego jak jest odbierany, pisał o sobie- „To wariat, powiedzą. Ćpał, widział Boga. Wypisuje pierdoły”.&lt;br /&gt;Próbę zmiany takiego myślenia podjął Sutin i chwała mu za to…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-6541510680693984805?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/6541510680693984805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/12/troche-dicka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6541510680693984805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/6541510680693984805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/12/troche-dicka.html' title='Trochę Dicka'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SyeOLxt8u5I/AAAAAAAAADA/8udbOK4X--8/s72-c/okladka-200.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-3380610050738047866</id><published>2009-12-10T00:08:00.000-08:00</published><updated>2009-12-10T00:10:47.768-08:00</updated><title type='text'>Z pamiętnika księgarza</title><content type='html'>Zawsze wiedziałam, że praca w księgarni rozwija. Ale ostatnie dni udowadniają, że wiedza nabyta w ten sposób, niekoniecznie jest tą, która chciałabym przyswoić: &lt;br /&gt;Poniżej kilka rozmów w klientami, nawiasy obrazują moje reakcje, rzecz jasna te w myślach:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wie pani, książkę tego skandynawskiego pisarza chciałem.. no tego na „l”&lt;br /&gt;- (moje automatyczne skojarzenie-to Larsson, ale nie, nie, to okazałoby się  zbyt proste)&lt;br /&gt;- Wie pani, ten, no Lovecraft&lt;br /&gt;- (heh, że co proszę??) Wie pan, o Lovecrafcie można wiele rzeczy powiedzieć, ale na pewno nie to, że był skandynawskim pisarzem&lt;br /&gt;- Na pewno chodzi mi o niego, wie pani takie wesołe bajki pisał&lt;br /&gt;- (ŻE CO???????) &lt;br /&gt;- No taką o gęsiach i małym chłopcu&lt;br /&gt;Wtedy załamana podeszłam do półki i wyciągnęłam książkę „Cudowną podróż” Selmy Lagerlof, a potem udałam się na zaplecze, żeby wbić zęby w ścianę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-  Słyszałam, że jest nowa książka Coehlo, koleżanka tutaj kupowała wczoraj&lt;br /&gt;-  Tak, proszę, tutaj „Zwycięzca jest sam”, to jego najnowsza powieść&lt;br /&gt;-  Nie, nie, to inny tytuł miało…O wiem, „Hańba”!&lt;br /&gt;- eeeeeeeeeeeeee…(wiadomo, jak Coetzee leży koło Coehlo to takie rzeczy są na porządku dziennym)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jakiegoś horrora w stylu Tolkiena macie?? [ I w tym momencie człowiekowi ręce opadają, zarówno z powodu gramatyki pana, jak i jego przekonań dotyczących literatury] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przeciągu ostatniego tygodnia dowiedziałam się także, że Astrid Lindgren dostała w zeszłym roku Nobla, „Anioły i demony”, to fantastyka, a najlepszy prezent dla babci, to coś o papieżu- „wie pani, starzy ludzie tak mają, nic tylko papież i papież”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przede mną jeszcze przedświąteczny szał zakupów i prośby: „niech mi pani coś poleci dla dziecka, które nienawidzi czytać”… Jeeee...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-3380610050738047866?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/3380610050738047866/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/12/z-pamietnika-ksiegarza.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3380610050738047866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/3380610050738047866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/12/z-pamietnika-ksiegarza.html' title='Z pamiętnika księgarza'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-2229915156821972591</id><published>2009-11-24T13:34:00.000-08:00</published><updated>2009-11-24T13:40:51.332-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prachett &quot;prawda&quot; recenzja'/><title type='text'>Pratchett na jesienne smutki</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SwxS0zEX_WI/AAAAAAAAAC4/qSPpxMEukqc/s1600/th%2520Terry-Pratchett---Prawda%2520005339,1.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SwxS0zEX_WI/AAAAAAAAAC4/qSPpxMEukqc/s320/th%2520Terry-Pratchett---Prawda%2520005339,1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407788319580355938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczęciem będąc, młodym i naiwnym, walczyłam w niedalekiej przeszłości&lt;br /&gt;o dobre imię, szeroko rozumianej, fantastyki. Krucjata moja przynosiła kiepskie rezultaty, ale nie ustawałam w walce, która niebawem przeniosła się w uniwersyteckie mury. Tam odniosłam swój pierwszy sukces, gdy profesor, wyrażający się pogardliwie &lt;br /&gt;o literaturze fantasy: „książki o gadających smokach”, przejawił chęć pożyczenia ode mnie jednej z książek T. Pratchetta. Książki do tej pory nie odzyskałam… Trwam w naiwnym może, przekonaniu, iż spowodowane było to gwałtownym uczuciem, jakim zapałał czytelnik do „Wyprawy czarownic”. &lt;br /&gt;Pomijając smutny fakt zagrabienia mojej książki, ten przydługi wstęp miał prowadzić do konkluzji, iż: Pratchett działa na wszystkich, niezależnie od tego, czy są to zagorzali fani fantasy, czy też ludzie, którzy cenią po prostu dobrą, zjadliwą i prześmieszną literaturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; „Prawda” jest dwudziestą dziewiątą książką tego autora, która ukazała się na polskim rynku wydawniczym. Dzięki poprzednim dziełom Pratchett zdobył sobie w Polsce, tak jak na całym świecie, grono wiernych fanów. Fanów, którzy przyjmowali każdą jego książkę &lt;br /&gt;z entuzjazmem. Entuzjazmem, który czasami przygasał, co nie dziwi, gdyż nie wszystko, co stworzył Pratchett, było na tym samym poziomie. Z tym większą radością należy odnotować fakt, że opowieść o pierwszej gazecie w Ankh- Morpork, jest zdecydowanie jedną z lepszych, z serii opowieści o Świecie Dysku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Do galerii neurotycznych i nieco „powykrzywianych”, zamieszkujących Ankh- Morpork  postaci, autor dołączył młodego Williama de Worde, pomysłodawcę przelewania nowin na papier i ich rozpowszechniania wśród mieszkańców. Z racji chronicznej niechęci do kłamstwa, młodzian ów wydawał się wręcz predysponowany do pełnienia tej , jak się potem okazało, niebezpiecznej funkcji. &lt;br /&gt;Wyeksploatowanym, w poprzednich dziełach, bohaterom, dano nieco odsapnąć; pojawiają się, ale w charakterze postaci drugoplanowych lub jako motor intrygi, na pierwszym planie są zupełnie nowe postacie. Niewątpliwie najbardziej malowniczą z nich jest wampir-fotograf, który jest prawdziwym pasjonatem swego zajęcia, nie licząc się z tym, że każde zdjęcie przypłaca swoją śmiercią, z racji stosowania lampy błyskowej.&lt;br /&gt; Pratchett nie od dzisiaj celnie komentuje otaczającą nas rzeczywistość, przedstawiając ją w krzywym zwierciadle, ubraną w szaty opowieści fantasy.&lt;br /&gt;„Prawda” jest zjadliwą satyrą, pokazująca mechanizmy funkcjonowania brukowców, pokazana nam walka „praworządnej” gazety ze szmatławcem, opisującym deszcze psów, jest historią wartą zastanowienia. Zwłaszcza, że pracownicy tej pierwszej skazani są na klęskę…nie tylko w Świecie Dysku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Stały schemat swych opowieści, gdzie wszelkie początkowe działania prowadzą do kłopotów, tym razem wyjątkowo nie mają one „mackowatej natury”, wypełnia Pratchett pysznymi dialogami, jak zwykle przypisy są małymi dziełami sztuki, zaś akcja toczy się dwutorowo, w wartki sposób. To wszystko razem sprawia, że śmiało można zaryzykować stwierdzenie, iż:„Prawda” to zdecydowanie jedna z najlepiej opowiedzianych historii, rozgrywających się w Świecie Dysku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-2229915156821972591?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/2229915156821972591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/11/pratchett-na-jesienne-smutki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2229915156821972591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/2229915156821972591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/11/pratchett-na-jesienne-smutki.html' title='Pratchett na jesienne smutki'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SwxS0zEX_WI/AAAAAAAAAC4/qSPpxMEukqc/s72-c/th%2520Terry-Pratchett---Prawda%2520005339,1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2883044150107662222.post-8875937699877937195</id><published>2009-11-15T14:07:00.000-08:00</published><updated>2009-11-15T14:08:41.945-08:00</updated><title type='text'>Niemłoda i niesmieszna...</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SwB740IL1mI/AAAAAAAAACw/pswDC6UrYYo/s1600-h/samozwaniec.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 284px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SwB740IL1mI/AAAAAAAAACw/pswDC6UrYYo/s320/samozwaniec.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404455768840459874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dawno mnie tak nie zdenerwowała żadna książka. Zupełnie niepotrzebna, infantylna i w sumie smutna pozycja. &lt;br /&gt; Rafał Podraza wyrządził Samozwaniec niedźwiedzią przysługę, gdy „po kilkudziesięciu latach od śmierci największej damy polskiej satyry, (…) znalazł pożółkłe, nieuporządkowane kartki. Maszynopis jakiejś opublikowanej powieści - pomyślał. Okazało się jednak, że są to teksty nieznane.”&lt;br /&gt;Teksty nieznane? Gdzie tam, czytaliśmy je w „Marii i Magdalenie” oraz w „Zalotnicy niebieskiej”. Czasami niestety nawet u Żeleńskiego, nie chcę sugerować pani Magdalenie plagiatu, ale fragmenty o Krakowie i kabaretach są żywcem z wspomnień Boy’a o Zielonym Baloniku. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Wspomnienia o ojcu Mamidle, siostrze, mężach- to wszystko już było i to w znacznie dowcipniejszej formie, bez tej nachalnej autopromocji, jaka uprawia autorka w „Pamiętniku…” Anegdotki niektóre , owszem, śmieszą czasami, ale przeważnie wzbudzają uśmiech politowania: szlafrok kupiony za Malczewskiego??? Nie wystawiła sobie tym córka malarza zbyt dobrej laurki…&lt;br /&gt;Mnóstwo urywanych myśli, dygresji, gubienia wątków, ciągłego zapowiadania napisania nowej powieści. Do tego niepotrzebny zupełnie rozdział o modzie polskiej.&lt;br /&gt;Nie ma w tej książce nic z ciętej satyry i ironii, jaką poznaliśmy w poprzednich książkach Samozwaniec. Nikt, po lekturze tego kuriozalnego tomu nie uwierzyłby, że autorka ma na swoim koncie takie cudeńko, jak „Na ustach grzechu”.&lt;br /&gt;Rozumiem prawa rynku, ale wydawanie stosiku kartek, znalezionych w szufladzie? Pełnych antyfeministycznych haseł oraz  nieraz groteskowych wynurzeń? (moim „ulubionym” jest stwierdzenie, iż pan Wojciech Kossak nie odniósł światowego sukcesu z powodu braku mądrej kochanki…).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2883044150107662222-8875937699877937195?l=ksigarz-sprzedawca.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/feeds/8875937699877937195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/11/niemoda-i-niesmieszna.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8875937699877937195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2883044150107662222/posts/default/8875937699877937195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ksigarz-sprzedawca.blogspot.com/2009/11/niemoda-i-niesmieszna.html' title='Niemłoda i niesmieszna...'/><author><name>gośka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02004510780492632545</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/Sm3VdHgJidI/AAAAAAAAAAk/i6NlSSWn_Kk/S220/Bez+tytu%C5%82u.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qrWZTK_EFnk/SwB740IL1mI/AAAAAAAAACw/pswDC6UrYYo/s72-c/samozwaniec.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
